Makabryczny rzeźnik pracował jako niania. To on zainspirował "Teksańską masakrę"
- Ta historia jest chyba najbardziej makabryczną w naszej serii;
- Podobno ci, którzy pracowali przy śledztwie w sprawie zabójstwa, jakiego miał dopuścić się Ed Gein i mieli nieszczęście odwiedzić jego dom, już nigdy do końca nie wrócili do siebie;
- Co ciekawe - bohater tej opowieści, przynajmniej formalnie, nawet nie był seryjnym mordercą. Za to historia jego życia - jak mało która - dobitnie pokazuje, że ludzie nie rodzą się potworami, ale nimi się stają pod wpływem różnych życiowych okoliczności;
- Nigdy już nie dowiemy się, czy Ed Gein popełnił więcej niż jedno udowodnione mu morderstwo. Nigdy też jego historia nie ulegnie zapomnieniu - zbyt wiele razy sięgano po jego makabryczne uczynki w popkulturze, był wzorcem dla jednej z postaci "Milczenia owiec", ale nie tylko.
(Uwaga. Artykuł zawiera opisy przemocy oraz inne treści, które mogą być nieodpowiednie dla osób szczególnie wrażliwych oraz poniżej 18 roku życia.)
Oto zabójca, który- jak żaden inny - odcisnął swoje piętno w popkulturze, stając się inspiracją do filmu "Milczenie owiec". W siódmym odcinku podcastu "Twarze zła. Zbrodnie psychopatów" Jagna Kaczanowska skupiła się na postaci Eda Geina. Według prowadzącej podcast Gein stanowi dowód na to, że ludzie nie rodzą się potworami, ale nimi się stają. - A my pozwalamy im przez wiele lat wzrastać, zanim postawimy przed sądem i zażądamy kary śmierci lub przynajmniej dożywocia - powiedziała psycholożka i dziennikarka Jagna Kaczanowska, znana z serii podcastów "Zbrodnie lekarzy dusz".
Dom z horroru. Klosz na lampę uszyty z ludzkiej skóry
Plainfield to dziura w Wisconsin. Gdy w listopadzie 1957 roku policja, detektywi oraz eksperci kryminalistyczni weszli na teren zapyziałej farmy znajdującej się na peryferiach wsi, poznali dom z horroru. Kilka pokoi służyło tu za sanktuarium, muzeum zmarłej matki właściciela i jedynego mieszkańca farmy - Edwarda Theodore'a Geina.
Odnaleziono zasuszoną głowę matki, a także legginsy z ludzkiej skóry z kobiecymi genitaliami w kroku oraz rodzaj marynarki, także uszytej z ludzkiej skóry z piersiami. Na ścianach wisiały maski zrobione z ludzkich twarzy, klosz na lampę uszyty był z ludzkiej skóry, a chwost przy zasłonie - z ust. W domu nie było bieżącej wody ani światła, a Ed po śmierci swojej matki nigdy w nim nie posprzątał. Wszędzie piętrzyły się brudne naczynia, stare opakowania po jedzeniu, puste puszki, a pomiędzy tym wszystkim - robactwo i od czasu do czasu, w najmniej oczekiwanych miejscach, ludzkie szczątki.
Rodzina Geinów. Alkohol i ortodoksja
Skąd się biorą takie potwory jak Gein? Jego rodzice - Georg Philip Gein i Augusta Wilhelmina Lechke - mieli niemieckie korzenie. Nie była to dobrana para. Georg był alkoholikiem i brutalem, a Augusta - ortodoksyjną luteranką. Gardziła bijącym ją mężem, a ten coraz bardziej staczał się w uzależnienie. Georg tracił wszystkie posady po kolei, w końcu rodzina wyprowadziła się na małą farmę na obrzeżach Plainfield.
Georg podupadał na zdrowiu. Zamiast żony zaczął bić synów: starszego Henry'ego i młodszego Eda - często w głowę. Augusta całkowicie podporządkowała sobie męża, poniżała go przy dzieciach. Georg - mimo problemów z alkoholem - był biegły w jednej rzeczy: polował i oprawiał zwierzynę. Możliwe, że Ed asystował mu w tym zajęciu. Był świadkiem, gdy jego matka Augusta rozpruwała brzuch łani, by ją wypatroszyć. Podobno wtedy miał pierwszą w życiu erekcję.
Posłuchaj podcastu:
Solidny, cichy człowiek. Ed pracuje jako niania
- Matka Eda nienawidziła seksu i mężczyzn. Gdy zastała dwunastoletniego syna masturbującego się w kąpieli, oblała go wrzątkiem, żeby zapamiętał sobie na całe życie, że rozwiązłych spotyka ogień piekielny. Jej synowie mieli wystrzegać się jakichkolwiek kobiet, bo te ściągają mężczyzn na drogę grzechu - opowiedziała Jagna Kaczanowska. - Augusta w zasadzie zabraniała synom wychodzenia z domu. Mogli iść jedynie do szkoły - dodała.
W szkole Ed był chwalony, ale uważany za średniego ucznia. Jego iloraz inteligencji wynosił, jak się później okaże, 106 punktów. Jednak koledzy go nie akceptowali. Ed miał wadę wymowy oraz narośl na powiece, bał się chłopców, mówił dziwnym, wysokim głosem.
Ed - jako młody mężczyzna - pracował na rodzinnej farmie, imał się też innych zajęć. Był uważany za solidnego i cichego. Tak jak matka - nie pił i nie palił, co było w tamtych czasach raczej rzadkie i cenne. - Ludzie mu ufali. Chyba bardzo, skoro od czasu do czasu Ed pracował jako niania - podkreśliła prowadząca podcast. - Maluchy uwielbiały z nim przebywać, bawić się. Było w nim coś z dziecka - dodała.
Ed miał dobrą opinię, dużo czytał. Głównie kryminały ociekające krwią, makabryczne historie. Interesował się zwłaszcza procesem zmniejszania głów. To rytualna technika pozwalająca kilkukrotnie zmniejszyć rozmiar głowy denata. W preparowaniu takich głów przodują plemiona z Peru i Ekwadoru.
Podejrzana śmierć starszego brata
W 1940 roku umarł Georg, a Ed dostał wezwanie na komisję wojskową. Jednak lekarze uznali, że stan jego zdrowia dyskwalifikuje go i wyklucza ze służby wojskowej. Podczas gdy Ed większość czasu spędzał z matką, Henry próbował wyzwolić się spod jej wpływu. Chciał związać się z wdową z dwójką dzieci, Augusta uważała to za grzech.
W 1944 roku Ed zgłosił szeryfowi, że jego brat zaginął. Mieli wspólnie wypalać trawy, ale ogień wyrwał się spod kontroli. Podobno Henry zniknął mu wówczas z oczu. Jednak gdy Ed przybył na farmę w towarzystwie szeryfa, od razu poszedł do miejsca, gdzie znajdowały się zwłoki jego brata. Nie były spalone, natomiast wyraźnie widać ślady obrażeń na głowie starszego Geina. Za przyczynę śmierci uznano uduszenie dymem z pożogi. Zgodnie z opinią szeryfa Henry zakrztusił się, upadł, uderzył głową o kamień, a potem zmarł. Nikt nie brał pod uwagę, że mógł mu w tym pomóc młodszy brat - uważany wprawdzie za dziwaka, ale jednak nieszkodliwego.
Samotność odludka
Spełniło się - być może - największe marzenie Eda: został sam z ukochaną matką, którą podziwiał i wielbił. Jednak matka była wobec niego surowa i oschła, nie poradziła sobie ze śmiercią starszego syna. Przeszła udar, po którym przestała być zdolna do samodzielnej egzystencji. Ed czule się nią opiekował. W 1945 roku Augusta umarła na skutek drugiego udaru, a Ed został zupełnie sam.
Samotność mu nie służyła. - Mieszkańcy Plainfield zauważyli, że mężczyzna przestał o siebie dbać: nie golił się, nie zmieniał ubrań, chodził po okolicy śmierdzący, zarośnięty. Sąsiedzi zaczęli uskarżać się na trudny do zniesienia smród, jaki czasami niósł się ze strony farmy Eda - opisała prowadząca podcast. - Zgłosili to policji, jednak nikt się tą sprawą nie zainteresował - opowiadała w podkaście Jagna Kaczanowska.
Szalona tęsknota za matką
Tymczasem Ed osunął się w szaleństwo. Nie umiał żyć bez matki, nic nie ruszał w jej sypialni. Nic nie było w stanie ukoić jego tęsknoty. Pewnej nocy poszedł na pobliski cmentarz, rozkopał mogiłę matki, odciął trupowi głowę i wrócił z nią do domu. Jak potem sam powiedział: przy matce łatwiej mu się zasypiało.
Podobnych wycieczek odbył kilkadziesiąt. Utrzymywał, że w ich trakcie wszedł w posiadanie fragmentów zwłok od 10 denatek. Zawsze wybierał nowe groby z nienaruszonymi ciałami. Ziemia na takich grobach była świeża, nikt więc nie zauważył, że została ponownie rozkopana.
Gein zbierał głowy i twarze (przerabiał je na maski) oraz żeńskie narządy płciowe. Ze zwłok zdejmował skórę. Uszył z niej rodzaj kombinezonu, przebierał się w niego i nocą, przy świetle Księżyca, tańczył na grobie matki.
Bywało, że Ed nadal opiekował się dziećmi. Zdradził im, że miał w domu kolekcję ususzonych głów - dzieci jednak potraktowały to jako wygłup dziwaka. Gdy zajrzały przez okno do domu Geina, zobaczyły na ścianach ludzkie twarze. Wytłumaczyły sobie, że to po prostu straszne maski.
Obsesja na punkcie dominujących kobiet
Pewnej zimy w okolicy zaginęło kilka osób. Wśród nich była Mary Hogan - właścicielka lokalnego baru, która zaginęła w grudniu 1954 roku. Została po niej jedynie plama krwi na podłodze tawerny. Ludzie w Plainfield rozmawiali między sobą o tym zaginięciu. Została porwana, zabita - zastanawiali się. W jednej z takich rozmów uczestniczył Ed. Oświadczył: "Ona nie zaginęła, jest na mojej farmie. Zabrałem ją na moją ciężarówkę i przywiozłem sobie do domu". Rozmówcy wzięli te słowa za bajania wioskowego głupka.
Tymczasem Mary (a raczej jej rozczłonkowane zwłoki) faktycznie była w domu Eda. - Wiele wskazuje na to, że Ed dostał obsesji na punkcie właścicielki baru - opowiadała Kaczanowska. W pewnym sensie przypominała jego matkę: była kobietą dojrzałą, dominującą, często traktującą mężczyzn z buta. Była też wyjątkowo wyzwolona seksualnie, co akurat stanowiło przeciwieństwo oziębłości Augusty - dopowiedziała autorka podcastu.
W listopadzie 1957 roku zaginęła kolejna kobieta: Bernice Worden, właścicielka lokalnego sklepiku, w którym wszyscy mieszkańcy robili zakupy. Syn Bernice był zastępcą miejscowego szeryfa, więc sprawa zrobiła się poważna. Oprócz śladów krwi na podłodze znaleziono coś jeszcze. Bernice prowadziła skrupulatną księgowość. Ostatnią pozycją, której sprzedaż wpisała, był płyn do chłodnic. Klient: Ed Gein.
Lokalny szeryf z zastępcą - wraz z grupą mężczyzn - udał się na farmę Geina, który akurat pojechał do sąsiadów. Zaczął się sezon łowiecki, dlatego na pierwszy rzut oka rozpłatane na pół ciało wiszące u powały w szopie, wypatroszone z wnętrzności, wydaje się mężczyznom truchłem upolowanej łani. Była to jednak matka zastępcy szeryfa.
Makabryczny rzeźnik
Gein przyznał się do zamordowania Bernice Worden. Wybrał ją, bo przypominała jego matkę. Twierdził, że w chwili zabójstwa znajdował się w stanie szału, który zazwyczaj towarzyszył mu podczas nocnych wizyt na cmentarzach i rabowania grobów.
Mieszkańcy Plainfield byli wstrząśnięci. Niektórzy wspominali, że Ed rozdawał ludziom dziczyznę, ale nikt nie potrafił sobie przypomnieć, by widział go wracającego z polowania ze zdobyczą. Pojawiły się pogłoski, że Gein zjadał ciała swoich ofiar - on sam tego nie potwierdził. Przez prasę nazwany został rzeźnikiem.
Gein oskarżony o tylko jedną zbrodnię
Gein nie przyznał się do zabójstwa Mary Hogan ani do żadnego więcej morderstwa. Twierdził, że jedynie rabował groby. Zostaje poddany badaniu wykrywaczem kłamstw i zgodnie z opinią biegłego - nie kłamie. Dziś tego typu dowód żaden prokurator nie potraktowałby poważnie. Wiadomo, że wykrywacz potrafi się mylić i dość łatwo go oszukać.
Dlaczego policja nie poprowadziła szerzej zakrojonego śledztwa? Podobno nie było na to pieniędzy i uznano, że do skazania Geina wystarczy jedna makabryczna zbrodnia. Ed nie został więc oskarżony o zamordowanie Mary Hogan.
Oprócz skurczonych głów i masek z ludzkich twarzy, Gein miał też m.in. kielich wykonany z ludzkiej czaszki i krzesło, którego podłokietniki wykonano z kości. Wszystkie przedmioty wyrzeźbił sam. Po zakończeniu śledztwa szczątki ludzkie z farmy Geina spalono. Nie dowiemy się więc, czy i kogo jeszcze zabił.
Ekstremalna wersja kompleksu Edypa
Choć Ed Gein należy do najbardziej znanych seryjnych morderców w historii kryminologii, to w świetle zgromadzonych danych nie był seryjnym zabójcą. Zgodnie z podręcznikową definicją - seryjny morderca dopuszcza się trzech lub więcej zabójstw w oddzielnych epizodach. Charakterystyczny jest czas wyciszenia pomiędzy zbrodniami. Morderca po zbrodni czuje satysfakcję. Z biegiem czasu jednak zadowolenie maleje, pojawia się apetyt, a potem trudna do przemożenia chęć ponownego mordu.
Ed Gein nie potrafił wyjaśnić motywów swojego postępowania. Twierdził, że nigdy w życiu nie odbył stosunku seksualnego - ani z sobą żywą, ani martwą, że nie czuł satysfakcji seksualnej przebierając się w kostium ze skóry. Po prostu lubił czuć kobiece genitalia na swoich genitaliach, lubił udawać, że ma piersi.
Podczas przygotowań do procesu biegli zdiagnozowali u niego schizofrenię i nekrofilię. Psychiatrzy twierdzili, że cierpił na wynaturzoną, ekstremalną wersję kompleksu Edypa. Jedynym obiektem seksualnym w życiu Geina była jego nienawidząca seksu i pragnąca wyrugować z syna grzech matka. Ukształtowała w ten sposób zwyrodnialca - wszystko, co robił, robił, by zbliżyć się do niej. Prawdopodobnie dlatego zabił brata, grasował po cmentarzach i wykradał zwłoki, mordował kobiety, które były dominujące, głośne, apodyktyczne - jak matka. Nie chciał jej po prostu posiąść, chciał się z nią zjednoczyć.
Wzorowy pacjent
Z powodu choroby psychicznej Gein nie został skazany, a jedynie uznany za niepoczytalnego i odesłany do stanowego szpitala dla psychicznie chorych więźniów w Waupun. Dziesięć lat później proces został wznowiony, ale z tym samym skutkiem. Gein wrócił do więziennego szpitala, w którym zresztą miał bardzo dobrą opinię. Uchodził za wzorowego pacjenta.
Umarł w szpitalu na raka. W 1984 roku został pochowany w grobie obok szczątków matki i brata. - Jej bliskość na pewno by mu odpowiadała. Jego obecność matce pewnie mniej - skomentowała Jagna Kaczanowska.
Przez lata łowcy sensacji rozkradają grób Eda Geina. Płyta nagrobna została skradziona w 2000 roku. Policja odnalazła ją w u założyciela fanklubu Geina, który sprzedawał kawałeczki płyty na serwisie Ebay. Niektórzy twierdzą, że ciało mordercy również zostało zrabowane.
Ed Gein - inspiracja dla popkultury
- Ale duch Geina zostanie z nami na zawsze: można go znaleźć w książce Roberta Blocha "Psychoza" i filmie Alfreda Hitchcocka pod tym samym tytułem, w serii filmów "Teksańska masakra piłą mechaniczną", a przede wszystkim w "Milczeniu owiec" - powiedziała Jagna Kaczanowska, autorka podcastu "Twarze zła. Zbrodnie psychopatów".
Jak wielu seryjnym mordercom, Edowi Geinowi po śmierci udało się to, czego nie umiał osiągnąć za życia: został zaakceptowany. Stał się obiektem żarliwych uczuć swoich rozmaitych fanów rozsianych po całym świecie.