Dyrektor szpitala odpowiada na obietnicę PiS. "My znamy te ich miliardy". I mówi, co będzie dalej
PiS opublikowało we wtorek w mediach społecznościowych drugi punkt swojego programu na kolejną kadencję. To program 'Dobry posiłek' dla pacjentów szpitali. Placówki mają otrzymać dodatkowe środki, a NFZ zadbać, by jakość żywienia w szpitalach była znacząco lepsza. Osoba chora, aby mogła dojść do zdrowia, potrzebuje zjeść wartościowy posiłek, a te posiłki w szpitalach były często mizerne, dlatego wprowadzamy program 'Dobry Posiłek', na który planujemy przeznaczyć miliardy złotych - powiedział w TVP info poseł PiS Marek Suski.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Tak, my w szpitalach znamy te miliardy – ironizował w 'Wywiadzie Politycznym' TOK FM Wojciech Konieczny, senator i przewodniczący Polskiej Partii Socjalistycznej, dyrektor szpitala miejskiego w Częstochowie, kandydat Paktu Senackiego w okręgu 69. Gość Karoliny Lewickiej przypomniał sprawę podwyżek dla lekarzy. - Były wielkie uchwały, rozmowy, a zapomnieli dać szpitalom pieniądze. Do wyborów przecież nic się nie zdąży ustalić, nie ma Sejmu, ustaw. To są zapowiedzi wyborcze, nie biorę tego na poważnie - podkreślał Konieczny.
Zdaniem gościa TOK FM PiS celowo przedstawia obietnicę, którą trudno przełożyć na konkretne rozwiązania i o której mówiono już w przeszłości. - Gdyby powiedzieli, że skrócą kolejki do specjalistów albo oddłużą szpitale, to wtedy można byłoby złapać za rękę PiS. A tak mówią, że rzucą miliardy, bez konkretów - wyjaśniał polityk Lewicy i dyrektor szpitala.
Tym bardziej, jak zaznaczył Konieczny, że PiS może mieć gotowy wymówki dotyczące tej obietnicy. - Wiem, co będzie później. PiS wymyśliło świetne rozwiązanie, tylko ci źli dyrektorzy albo samorządowcy, nie dali na to pieniędzy i to oni są winni, że nie jest tak, jak PiS zaplanował przed wyborami. Znam ten śpiew - wskazał gość Karoliny Lewickiej.
Konieczny zgodził się z tezą, że posiłki w szpitalach nie są najlepszej jakości, natomiast szpitale muszą sobie jakoś radzić. - U nas wkład do kotła to koszt kilkunastu złotych, takie są realia. Za to musimy przygotować śniadanie, obiad i kolację. Dopasowujemy żywienie do schorzeń. Aczkolwiek, nie oszukujemy się, kołdra jest krótka - podkreślał dyrektor szpitala w Częstochowie. Zwracał też uwagę, że ważniejsza od diety w szpitalu jest ta, jaką stosujemy, zanim do niego trafimy. Do tego poważnym problem jest też to, w jakich warunkach trzeba w placówkach leczniczych spożywać posiłki. - Te zupy podawane do stolików przy łóżkach, gdy obok leży inny pacjent w ciężkim stanie. Nie chcę opisywać tych sytuacji. Do zmiany jest bardzo wiele. Powinny powstać stołówki szpitalne, gdzie można w sposób kulturalny i apetyczny zjeść - ubolewał gość 'Wywiadu Politycznego'.