Karty do głosowania w wyborach i referendum będą zszyte? KBW zabiera głos
W niedzielę - razem z wyborami do Sejmu i Senatu - odbędzie się referendum ogólnokrajowe. Padną w nim cztery pytania: o migrację, wiek emerytalny, przyszłość spółek Skarbu Państwa i o barierę na granicy polsko-białoruskiej. Sprawa referendum od miesięcy budzi kontrowersje: rządzący zachęcają do głosowania, a opozycja namawia do jego bojkotu.
Referendum 2023. Kluczowa będzie frekwencja
W przypadku referendum frekwencja jest kluczowa. Wynik referendum jest bowiem wiążący, jeżeli weźmie w nim udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania. Liczbę osób, które wzięły udział w referendum ustala komisja obwodowa na podstawie liczby kart ważnych, wyjętych z urny.
Szefowa Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak zaznaczyła w rozmowie z PAP, że zgodnie z konstytucją, wyborcy nie mają obowiązku, a prawo do udziału w głosowaniu 15 października i sami zdecydują, czy we wszystkich, czy tylko w niektórych z trzech głosowań wezmą udział, a co za tym idzie, które karty do głosowania wyda mu obwodowa komisja wyborcza.
Wyborcy, którzy przyjdą w niedzielę do lokalu wyborczego będą musieli okazać komisji dokument ze zdjęciem potwierdzającym tożsamość. Kiedy członek komisji znajdzie wyborcę w spisie wyborców, powinien on wtedy poinformować, że nie chce brać udziału w którymś z trzech głosowań.
Wówczas członek obwodowej komisji wyborczej odnotuje w rubryce "uwagi" na spisie wyborców odmowę przyjęcia danej karty do głosowania. Taka adnotacja musi znaleźć się na spisie, ponieważ tylko w ten sposób obwodowa komisja wyborcza będzie mogła rozliczyć się z otrzymanych kart. - To jedyny sposób na to, żeby stwierdzić, ile kart zostało wydanych. Wszystkie liczby muszą się zgadzać: liczba kart otrzymanych przez komisję, liczba kart wydanych i liczba kart wyjętych z urn. Jest to szczególnie ważne, ponieważ to komisja ponosi odpowiedzialność - również karną - za wszelkie nieprawidłowości, dlatego musi mieć możliwość rozliczenia się z tych kart - podkreśliła Pietrzak.
Jak odmówić udziału w referendum?
W ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawiły się wątpliwości, kiedy wyborca powinien zgłosić odmowę przyjęcia karty referendalnej. Jak wyjaśniła szefowa KBW, wyborca ma prawo odmówić przyjęcia którejś z kart, dopóki nie odejdzie od stołu, przy którym siedzi komisja. Dodała, że na odmowę przyjęcia karty nie będzie za późno, nawet jeśli wyborca złoży już swój podpis na spisie.
- Jeśli wyborca pobrał karty do głosowania i odszedł od stołu, przy którym siedzi komisja, a potem zmieni zdanie i stwierdzi, że nie chce brać udziału w którymś z głosowań, to może ją przynieść z powrotem komisji, a komisja nie ma prawa wrzucić tej karty do urny. Taka karta zostanie zapakowana do odpowiedniego pakietu, opisana i zapieczętowana - wyjaśniła Pietrzak. - W taki sam sposób postępuje komisja, jeśli znajdzie kartę w lokalu wyborczym, bo to też się zdarza - dodała.
Szefowa KBW podkreśliła, że możliwa jest też sytuacja, w której najpierw wyborca odbierze tylko dwie karty do głosowania, a po kilku godzinach zmieni zdanie i zdecyduje, że chce oddać głos także w trzecim głosowaniu. Do czasu zamknięcia lokalu wyborczego taki wyborca ma prawo wrócić do komisji i wziąć udział w głosowaniu, w którym nie brał udziału. - Również z tego powodu tak ważne jest odnotowanie przez komisję na spisie wyborców, które karty zostały pobrane, a które nie - wskazywała.
Karty do głosowania w wyborach i referendum będą zszyte?
Pietrzak zapewniła - wbrew pojawiającym się w przestrzeni publicznym informacjom - że trzy karty do głosowania nie będą spięte.
Szefowa KBW podkreśliła, że wyborca może odpowiedzieć na wszystkie bądź tylko na część pytań referendalnych. Zaznaczyła, że wynik głosowania na każde z pytań referendalnych ustalany jest odrębnie. - Wynik głosowania na poszczególne pytania może być pozytywny bądź negatywny. Pozytywny jest wtedy, kiedy więcej jest odpowiedzi "tak" na dane pytanie, a negatywny, gdy więcej jest "nie". Takie wyniki będą cztery - powiedziała.
Posłuchaj podcastu!