Dymisje generałów. PiS dostał "w najczulsze miejsce". "Trudno będzie to przysłonić"
Do dymisji podali się generałowie Rajmund Andrzejczak - szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i Tomasz Piotrowski - dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych. Powodem miały być tarcia na linii wojsko - minister obrony Mariusz Błaszczak. I choć Andrzej Duda błyskawicznie powołał ich następców, to jednak odejście dwóch kluczowych dla polskiej armii dowódców ma wielowymiarowe znaczenie.
- To drugi tak potężny cios w PiS. Pierwszym była afera wizowa. Ten jest poważniejszy, bo ma miejsce na ostatniej prostej kampanii, dlatego trudno będzie to czymś przysłonić - wskazał w "Światopodglądzie" TOK FM prof. Antoni Dudek, historyk i politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Jak dodał gość TOK FM, to tym bardziej spektakularny cios, bo cała narracja kampanijna PiS oparta jest na bezpieczeństwie. - Tymczasem najpierw dowiadujemy się, że masowo wpuszczano do nas imigrantów na wizach sprzedawanych na lewo, a teraz okazuje się, że z tego fundamentu państwa PiS, czyli armii, na którą idą rekordowe kwoty, odchodzą najważniejsi dowódcy - mówił ekspert.
Podkreślał, że to sam PiS awansował wspomnianych wojskowych na te stanowiska, a oni sami "przetrwali czystki Antoniego Macierewicza" w armii. - Oni nie muszą już nic więcej mówić. Swoje powiedzieli. Armia w demokracji jest wielkim niemową. Jeśli przed wyborami mamy takie demonstracyjne odejścia, to nie jest przypadek, to jest jasny głos: Mamy dość tych rządów. Trudno o bardziej czytelniejszy sygnał. PiS dostał gigantyczny cios w najczulsze miejsce - wskazał prof. Antoni Dudek.