Postępowa aktywistka wygrywa w mieście z "PiS-owską łatką". "To nie jest przypadek"
Jak podała Państwowa Komisja Wyborcza, Agata Wojda (KO) w drugiej turze wyborów na prezydenta Kielc uzyskała 56,54 proc. głosów. Na jej konkurenta Marcina Stępniewskiego (PiS) zagłosowało 43,46 proc. wyborców.
Rewolucja w Zakopanem. PiS traci stolicę Tatr. Nowym burmistrzem 36-letni przedsiębiorca
Agata Wojda nową prezydentką Kielc
- Jestem od 20 lat społeczniczką, samorządowczynią. Ten wynik to postawienie na nową jakość prezydentury i sposobu sprawowania urzędu. To będzie funkcja otwarta, nastawiona na współodpowiedzialność i współtworzenie miasta - mówiła Agata Wojda w TOK FM, na gorąco komentując sondażowe wyniki II tury w Kielcach.
Przyznała, że jest zadowolona z tego, na co postawiła w kampanii wyborczej. - Doradcy mówili, żeby być więcej w mediach, a to, co się działo na ulicach, to była emocja. To było zaangażowanie w codzienne życie, starałam się być tam, gdzie są mieszkańcy - tłumaczyła.
Co do tego, że to Agata Wojda miała przewagę w kampanii wyborczej, nie ma wątpliwości prof. Agnieszka Kasińska-Metryka, politolożka, dyrektorka Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Polityk Publicznych Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. - Wojda narzucała tempo kampanii. To zwycięstwo to nie jest przypadek, to była dobrze strategicznie zaplanowana kampania. Panowie konkurenci mogą się czuć rozczarowani, szczególnie Kamil Suchański, który zaangażował duże środki w reklamę wizualną - wskazywała.
W jej ocenie kampania przed II turą, w której Agata Wojda rywalizowała o fotel prezydenta z Marcinem Stępniewskim z PiS, była zderzeniem skrajnie różnych wizji Kielc. - Duże zaskoczenie, że po raz pierwszy kielczanie postawili na kobietę, o nowoczesnym i progresywnym spojrzeniu na miasto, kiedy po drugiej stronie był kandydat z bardzo tradycyjnym spojrzeniem - przyznała gościni Anny Piekutowskiej.
Co się stało we Wrocławiu? 'Być może część wyborców uznała: koniec eksperymentu'
Dlaczego PiS przegrywa w Kielcach?
Ekspertka wskazywała, że Świętokrzyskie zalicza się do ściany wschodniej, gdzie PiS ma się dobrze, co ostatnie wybory samorządowe również potwierdziły. Jednak w Kielcach kandydat PiS przegrał. - Wynik Stępniewskiego jest niezły, ale stało za nim głównie logo partii. Paradoks polega na tym, że dla PiS to będzie gorzka pigułka, zwłaszcza że przegrał z kobietą, i to bardzo nowoczesną w sposobie postrzegania rzeczywistości politycznej i aktywistycznej - dodała politolożka.
Co ciekawe, Agata Wojda od lat jest związana z PO i nie ukrywała swego politycznego pochodzenia. - Przez wiele lat pracowała, nie odcinając się od szyldu partyjnego. Ona była wiceprezydentką, jej doświadczenie predestynowało ją do tego stanowiska. W kampanii wyborczej wskazywała rozwiązania, podczas gdy kontrkandydaci głosili hasła ogólnikowe np. o przyciąganiu inwestorów czy zatrzymywaniu młodych - stwierdziła prof. Agnieszka Kasińska-Metryka.
W pierwszej turze na prezydenta Kielc wystartowało siedmiu kandydatów. Agata Wojda zdobyła 25 608 głosów (33,63 proc.). Na drugim miejscu z poparciem 19 078 mieszkańców (25,05 proc.) znalazł się Marcin Stępniewski (PiS).
W pierwszej turze trzecie miejsce zajął Maciej Bursztein (KWW Maciej Bursztein Przyjazne Kielce), którego poparło - 18,64 proc. głosujących. Kolejne miejsca zajęli Kamil Suchański (KWW Suchański Bezpartyjni Koalicja dla Kielc) - 14,26 proc., Adam Cyrański (Trzecia Droga) - 3,73 proc., Marcin Chłodnicki (Lewica) - 3,45 proc i Agata Marjańska (KWW Razem dla Kielc) - 1,24 proc.
O reelekcję nie starał się rządzący miastem od 2018 roku Bogdan Wenta.