,
Obserwuj
Świat

Tak system ochrony zdrowia przygotowuje się na wypadek wojny. Przykład daje Hajnówka

5 min. czytania
30.03.2025 08:00
Szpitale cywilne muszą ściśle współpracować z segmentem wojskowym. Ochrona zdrowia zaczyna przygotowania na wypadek wojny. Jak mówi w TOK FM generał Grzegorz Gielerak, lekarz i szef Wojskowego Instytutu Medycznego, na pierwszy ogień poszedł szpital w Hajnówce na Podlasiu. Ma być przykładem dla innych.
|
|
fot. Wojciech Olkusnik/East News

 

  • W szpitalu w Hajnówce, do którego trafiają m.in. migranci z polsko-białoruskiej granicy, od kilku miesięcy są lekarze z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie;
  • Medycy wojskowi wspierają lekarzy z Hajnówki, ale jednocześnie szkolą ich z medycyny pola walki i przygotowują na wypadek konfliktu;
  • Chodzi m.in. o wypracowanie procedur, które potem będzie można powielić;
  • "Musimy te przygotowania przyspieszyć" - mówi gen. Grzegorz Gielerak.

 

Hajnówka to szpital, do którego od początku kryzysu humanitarnego na polsko-białoruskiej granicy trafiają m.in. migranci i migrantki z lasu. Poranieni, ze złamaniami, odwodnieni, z zatruciami, w stanie hipotermii. Sytuacje są bardzo różne. Od ponad trzech lat trafiają pod opiekę lekarzy z Hajnówki, których jest mało i są mocno przeciążeni. Pisaliśmy o tym na naszym portalu. Lekarze zajmują się bowiem nie tylko cudzoziemcami - na co dzień leczą przede wszystkim okolicznych mieszkańców, jak również funkcjonariuszy, którzy pełnią służbę w ramach akcji "Bezpieczne Podlasie".

Jak mówi TOK FM gen. Grzegorz Gielerak, dziewięć miesięcy temu zapadła decyzja, że lekarzy z Hajnówki wesprą medycy z Wojskowego Instytutu Medycznego z Warszawy. Na każdym dyżurze są cztery takie osoby - zmieniają się w poszczególnych tygodniach. Są tam na stałe, m.in. na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Ich zadaniem jest wesprzeć hajnowską ochronę zdrowia, ale też - przygotować ją na sytuacje kryzysowe, w tym ewentualne działania wojenne.

Szpital w Hajnówce jako przykład

Szpital w Hajnówce ma być przykładem ścisłej współpracy sektora cywilnej ochrony zdrowia z sektorem wojskowym. - Nie powinniśmy tego rozgraniczać. Oczywiście, w czasie pokoju takiego rozdzielenia możemy dokonywać, natomiast jeśli patrzymy na to z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa - w rozumieniu odparcia działań potencjalnego agresora - musimy patrzeć na wszystkie zasoby państwa, zwłaszcza systemu ochrony zdrowia, traktując je w sposób jednolity - mówi generał w rozmowie z TOK FM.

Chodzi o odpowiednie przygotowanie kadry, kwestię dostaw leków czy sprzętu, ale też chociażby ewakuacji szpitala. - Na pewno zadaniem wojskowej służby zdrowia jest przygotowanie segmentu cywilnego do działań w warunkach kryzysu i wojny. I musi się to dziać już w tym momencie. Natomiast zadaniem segmetu cywilnego - mam wrażenie, że dziś jeszcze nie do końca uświadomionym - jest dysponowanie zasobami i zdolnościami. Chodzi zarówno o kadry, materiały, sprzęt i leki - do tego, by sprawnie działać już w momencie bezpośredniego konfliktu - tłumaczy nasz rozmówca.

Jak dodaje, chodzi m.in. o kwestię systemu kształcenia kadr medycznych. - Dzisiaj na żadnym etapie kształcenia przed- czy podyplomowego - z nielicznymi wyjątkami - na specjalności lekarskiej nie mamy obligatoryjnego programu szkolenia w zakresie medycyny taktycznej, medycyny pola walki - podkreśla.

Niebezpieczna Jasionka. Okazuje się 'białą plamą'. 'Nie mamy nic'

Szpital w Hajnówce ma pokazać, jak to zmienić. Lekarze z tej placówki od początku są szkoleni przez lekarzy z Warszawy. - Za naszymi działaniami w Hajnówce stoją już konkretne procedury, procesy, które na bieżąco wdrażamy. Chodzi m.in. właśnie o szkolenia dla personelu medycznego, które cały czas trwają. Na podstawie tych doświadczeń z Hajnówki opracowujemy, jaki zakres szkoleń, w jakim terminie i w jakim trybie jest najbardziej optymalny - mówi Gielerak.

Niedawno w Hajnówce odbyło się m.in. szkolenie anestezjologiczne, pod hasłem "Wyzwania medycyny w czasach kryzysu zbrojnego". Udział w nim wzięli nie tylko anestezjolodzy, ale też chirurdzy, specjaliści medycyny ratunkowej, pielęgniarki oddziałów intensywnej terapii oraz ratownicy medyczni. Dyskutowano m.in. o udzielaniu pomocy w warunkach przedszpitalnych. Oprócz wykładów były również praktyczne warsztaty przygotowane przez Oddział Medycyny Pola Walki i Symulacji Medycznej Wojskowego Instytutu Medycznego. Obejmowały one m.in.: postępowanie z rannymi po postrzałach i wybuchach. Dzięki realistycznemu scenariuszowi, uczestnicy mogli zweryfikować swoją wiedzę i przećwiczyć postępowanie w warunkach maksymalnie zbliżonych do rzeczywistych sytuacji kryzysowych.

- Mamy szkolenia dla personelu z Hajnówki, ale nie tylko. Kolejna kwestia to np. ewakuacja medyczna - powiązanie systemu wojskowego i cywilnego w tym zakresie. I wszystkie elementy tego systemu udało nam się już tam na miejscu spiąć. Naszą ideą - w odniesieniu do Hajnówki - jest stworzenie pewnego modułu, który będziemy mogli przenieść na poziom każdego innego podmiotu, który zostanie zakwalifikowany do sieci systemu bezpieczeństwa medycznego państwa - dodaje generał Grzegorz Gielerak.

Medycy wojskowi uczą cywilów

Jak podkreśla, przyjęto taki model działania, by nie patrzeć na ograniczenia związane choćby z finansowaniem przez NFZ. - Patrzymy od dołu - czego potrzebujemy do tego, by efektywnie wykonać wszystkie działania, których od nas się oczekuje. A na finiszu odpowiemy sobie na pytanie i wskażemy, gdzie mamy limity, gdzie pojawiają się bariery i czego potrzebujemy do tego, aby te bariery usunąć - słyszymy.

- Chcę podkreślić - rozpoczęliśmy pewien proces, który bez wątpienia musi przyspieszyć. Przygotowujemy - jako medycy wojskowi - naszych cywilnych kolegów do działania. I to oni potem będą musieli potem tę pochodnię nieść ddalej - w zakresie procedur medycznych, mających zastosowanie w warunkach medycyny taktycznej. Muszą m.in. poznać leki, używane w warunkach pola walki, bez których udzielanie skutecznej pomocy - mówiąc uczciwie - jest niemożliwe - dodaje generał.

- Na bazie pomocy w Hajnówce i naszej tam obecności uznaliśmy, że nie powinna ona ograniczać się wyłącznie do czynności czysto medycznych, ale że chcemy również zdefiniować wszystkie aspekty związane z tym, w jaki sposób zbudować optymalny model współpracy cywilno - wojskowej w zakresie ochrony zdrowia - podsumoweuje gość TOK FM.

Kilka dni temu także MON informował o rozpoczęciu realizacji projektu "Szpitale przyjazne wojsku". -Szpitale podjęły zobowiązanie i decyzję, że będą rozwijać swoje zdolności i umiejętności w budowaniu potencjału obronnego Rzeczypospolitej. To znaczy, że będą się szkolić z medycyny pola walki i będą chciały uczestniczyć we wszystkich naszych programach związanych z przygotowaniem ratowników, pielęgniarek i lekarzy do pełnienia określonych misji. Będą mogli liczyć na nasze wsparcie. Na wsparcie w edukacji, w podnoszeniu kwalifikacji, w rozwijaniu swoich zdolności - powiedział wicepremier Własydław Kosiniak - Kamysz. Wskazał też, że siły zbrojne RP dostrzegają potrzebę współdziałania ze strukturami cywilnej służby zdrowia, organami administracji rządowej i samorządowej oraz wsparcia krajowego systemu bezpieczeństwa zdrowotnego ludności w sytuacjach kryzysowych.