Ukraiński dron uderzył w Moskwie. "Ryzykowna gra"
Doszło do ataku dronowego na wieżowiec w Moskwie. - To naprawdę jest ryzykowna gra. Zastanawiałem nad tym, co tak naprawdę mogłoby się wydarzyć, gdyby ten dron jednak doleciał w stronę Kremla czy w stronę Ministerstwa Obrony Narodowej - zastanawiał się w TOK FM Piotr Kaszuwara, korespondent TVP w Kijowie.
Ukraiński dron uderzył w Moskwie. "Ryzykowna gra"
Dron uderzył w nocy z niedzieli na poniedziałek w wieżowiec w Moskwie - poinformował na komunikatorze Telegram mer rosyjskiej stolicy Siergiej Sobianin. Według portalu Kyiv Post chodzi o luksusowy kompleks wieżowców mieszkalnych, Mosfilm Tower.
Zdjęcia opublikowane przez kanał Supernova+ na Telegramie pokazują uszkodzenia jednego z górnych pięter budynku położonego około 3 km od ministerstwa obrony Rosji i 7 km od Kremla. Na jednym z nagrań umieszczonych na tym samym kanale widać także dron lecący na niskiej wysokości w kierunku miasta, na innym - porozrzucane szczątki bezzałogowca w pobliżu miejsca uderzenia.
Według rosyjskiego resortu obrony w ciągu minionej nocy siły rosyjskie przechwyciły i zniszczył łącznie 117 ukraińskich dronów w wielu regionach, w tym w okolicach Moskwy.
- To naprawdę jest ryzykowna gra. Zastanawiałem nad tym, co tak naprawdę mogłoby się wydarzyć, gdyby ten dron jednak doleciał w stronę Kremla czy Ministerstwa Obrony Narodowej, jakby to Rosja odebrała, jakby to zinterpretował Putin. Z jednej strony słyszymy o euforycznych dosyć reakcjach, że oto Ukraińcom udało się dolecieć w stronę Moskwy, ale zapominamy o doktrynie jądrowej Rosji. A pierwszym punktem wymienianym w tej doktrynie, czyli to, kiedy Rosja może użyć bomby atomowej, to właśnie jest zagrożenie dla istnienia państwa, zaatakowanie takich instytucji jak Ministerstwo Obrony Narodowej, jak rząd, jak sam Putin - skomentował w TOK FM korespondent TVP w Kijowie Piotr Kaszuwara.
Na uwagę prowadzącego, że "kolejnym przykładem grania na nosie Rosjanom jest atak na rosyjskie porty nad Morzem Czarnym", odpowiedział, że to "pewna strategia, która jest o realizowana już od dłuższego czasu".
- Jeszcze administracja prezydenta Joe Bidena w Stanach Zjednoczonych mówiła przede wszystkim o tym, że właśnie ze względu na doktrynę jądrową Rosji nie można "powodować" tego, żeby Rosja zbyt szybko przegrała, zbyt katastrofalnie przegrała. Ona musi zamęczyć się sama - dodał w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
"Efekt marketingowy"
Strona ukraińska nie skomentowała dotychczas najnowszego ataku na Moskwę. Jak podkreślił jednak rozmówca "TOK360", Ukraińcy osiągnęli dodatkowy efekt - efekt marketingowy. - Zwłaszcza że doszło do tego przed 9 maja, czyli Dniem Zwycięstwa. Dniem, kiedy Putin lubi chwalić się swoją armią, kiedy wszyscy Rosjanie świętują zwycięstwo swojego kraju podczas II wojny światowej - dopowiedział Kaszuwara.
Tego dnia upamiętniane jest zwycięstwo stalinowskiego ZSRR nad hitlerowskimi Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, jak w Moskwie określa się tę część II wojny światowej, w której ZSRR walczył po stronie koalicji antyhitlerowskiej, czyli lata 1941-1945.
Gość TOK FM zwrócił też w tym kontekście uwagę, że teraz pojawiają się liczne memy w internecie. - Są też wiadomości o tym, że może Moskwa będzie pokryta siatkami antydronowymi, że Putin się boi, że nie będzie tam sprzętu wojskowego. Jak będzie, zobaczymy za kilka dni - skwitował w TOK FM.
Od kiedy Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, Kijów wielokrotnie przeprowadzał ataki na Moskwę, która należy do najlepiej chronionych przez systemy obrony przeciwlotniczej obszarów kraju. Do jednego z największych takich ataków doszło w połowie marca, gdy według mediów w kierunku rosyjskiej stolicy skierowano 65 bezzałogowców. Poprzednie uderzenia na Moskwę i jej okolice prowadziły m.in. do czasowego zamykania czterech międzynarodowych lotnisk wokół miasta, a także przerw w dostawach prądu.
Źródło: TOK FM, PAP