,
Obserwuj
Świat

W tym Kościele doszło do rewolucji. "Kobiety wyszły na prowadzenie"

3 min. czytania
19.10.2025 07:05

Kobiety przejmują władzę w brytyjskich wspólnotach wyznaniowych. Z czego wynika ta zmiana? - Mają często holistyczne podejście do człowieka. Aby się zająć od stóp do głów, niekoniecznie tematem kościelnym, związanym z wysoką teologią, debatami, ale zająć się tymi ludźmi, którzy nas potrzebują - mówiła Paulina Hławiczka-Trotman.

Sarah Mullally
Sarah Mullally
fot. Paul Childs/Press Association/East News
  • Sarah Mullally zostanie pierwszą kobietą arcybiskupką Canterbury, to historyczna zmiana w przywództwie Kościoła Anglikańskiego;
  • Brexit i inne przemiany społeczne przyczyniły się do wzrostu roli kobiet w brytyjskich wspólnotach wyznaniowych - uważa Paulina Hławiczka-Trotman;
  • Jej zdaniem wierni mają potrzebę bardziej holistycznego, empatycznego podejścia;
  • Nowa arcybiskupka będzie się musiała zmierzyć ze sprawami dotyczącymi pedofilii w Kościele.

Biskupka Londynu Sarah Mullally zostanie arcybiskupką Cantenbury, czyli głową Kościoła Anglikańskiego, pierwszą kobietą na tym stanowisku w historii. Zwierzchniczką Kościoła w Walii w tym roku została abp Cherry Vann. Kobiety piastują też inne wysokie stanowiska w brytyjskich wspólnotach wyznaniowych. Skąd te zmiany?

Ksiądz radca Paulina Hławiczka-Trotman, biskupka Luterańskiego Kościoła w Wielkiej Brytanii (pierwsza polska kobieta biskup w kościele protestanckim), uważa, że powodem jest… brexit.

- Zaczęło się wprowadzać pewne zmiany. Ludzie zaczęli emigrować, bać się. Agresja przeciw migrantom, uchodźcom, wzrosła, więc w kraju zapanowała smutna tendencja strachu i tego, że wielu ludzi nie czuje, że są u siebie, że mogą tu być, że są dobrze traktowani - stwierdziła biskupka.

Stąd jej zdaniem doszło do tego, że "kobiety w wielu kwestiach pobrexitowych i pocovidowych wyszły na prowadzenie". - Ponieważ tak jak arcybiskup Sarah mają często, może to brzmi po polsku trochę śmiesznie, podejście pielęgniarskie (nowa głowa Kościoła Anglikańskiego z zawodu jest pielęgniarką - red.), czyli holistyczne podejście do człowieka. Aby się zająć od stóp do głów, niekoniecznie tematem kościelnym, niekoniecznie związanym z wysoką teologią, niekoniecznie z debatami, które są w Kościele, ale zająć się tymi ludźmi, którzy nas potrzebują - stwierdziła gościni TOK FM.

- Ktoś inny mógłby powiedzieć, że jest to macierzyńskie podejście, którego często w Kościołach brakowało, a teraz nie tylko jest ono widoczne w tym, że przejmujemy liderowanie, ale jest po prostu bardzo potrzebne - zaznaczyła Hławiczka-Trotman.

Co załatwić na starcie

Hierarchini stwierdziła, że nie jest to wynikiem mody, a głębokiej potrzeby. - Aby ludzie się schodzili razem, tworzyli matrycę rodziny czy grupy przyjaciół, że mogą coś razem stworzyć, nad czymś razem popracować, ale równocześnie mogą razem zjeść posiłek, pójść do kina, porozmawiać o trudnych tematach i zmierzyć się z tym, co na co dzień się dzieje. Kościół milczący, który był nam znany, Kościół wysokich sfer, wysokiej liturgii, a milczący na codzienne tematy ludzi - nie ma racji bytu - podkreśliła.

- Żadna z tych znanych mi kobiet to nie były kobiety karierowiczki. To były kobiety, które już miały jakieś zawody wcześniej, ciężko pracowały, mają rodziny. Zbudowały zaufanie społeczne. To jest to, czego nam tak bardzo często brakuje, a tutaj to się udaje - mówiła Hławiczka-Trotman.

Zmiana nie dokonała się przy tym w wyniku rewolucji. - Nie planowo, tylko poprzez to, czym zajmujemy się społecznie na co dzień w naszych organizacjach charytatywnych i w naszych Kościołach. Doszłyśmy do głosu poprzez to, a nie poprzez walkę o prawa dla kobiet w Kościele - oceniła.

Jakie zadania staną przed nową arcybiskupką Cantenbury? - Kościół anglikański zmaga się przede wszystkim ze sprawą, bardzo długo ciągnącą się, dotyczącą pedofilii sprzed lat. Wszyscy czekają na to, jak ona będzie reagowała na tę konkretną sprawę, jak ją rozwiąże, żeby doprowadzić do końca i pogodzić poszkodowane strony. Ale równocześnie potępić działanie przestępców pedofili - mówiła gościni Cezarego Łasiczki.

- Jest to bardzo trudne zadanie, jeżeli chodzi o start w tej konkretnej robocie, ale dobrze to załatwić na początku. Potem będzie mogła zająć się codzienną pracą, która nie jest łatwa, ale na pewno będzie przyjemniejsza niż to pierwsze zadanie - zaznaczyła Hławiczka-Trotman.