Ukraina i Rosja wymieniły po 157 jeńców. "Mój synek Wania wraca do domu!"
- Mój Wania, mój synek jedzie do domu! - wykrzykiwał starszy mężczyzna przed jednym ze szpitali na północy Ukrainy, do którego w czwartek przywieziono grupę 157 jeńców wojennych, uwolnionych w ramach ich 71. wymiany z Rosją - opisywał korespondent PAP Jarosław Junko.
- Po mediacjach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Rosja i Ukraina wymieniły po 157 jeńców wojennych;
- Była to już 71. wymiana jeńców Ukrainy z Rosją;
- Ponad połowa żołnierzy, którzy powrócili 5 lutego do ojczyzny z rosyjskich więzień i łagrów to obrońcy Mariupola.
Jak poinformowały ukraińskie władze, wśród uwolnionych jeńców było 150 wojskowych i siedmiu cywilów. Ponad połowa żołnierzy, którzy powrócili do ojczyzny z rosyjskich więzień i łagrów to obrońcy Mariupola, więzieni przez Kreml od czasu, gdy poddali się do niewoli w maju 2022 roku.
Przyjazd jeńców do Ukrainy obserwował Jarosław Junko z PAP. Na dziedziniec szpitala jako pierwsze wjechały karetki z uwolnionymi, którzy wymagali natychmiastowej pomocy medycznej. Kilku z nich wywożono na wózkach inwalidzkich, inni szli o własnych siłach. "Ci w maskach i kombinezonach ochronnych przyjechali z Rosji z gruźlicą"- szeptali między sobą członkowie rodzin, czekający za szpitalnym ogrodzeniem.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Dużo się działo - sprawdź swoją wiedzę o wydarzeniach z ostatniego tygodnia!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Bliscy stoją ze zdjęciami. "Może ktoś go widział”
Każdy z nich stał tam ze zdjęciem swego syna, ojca czy męża, o których nie słyszeli od lat. Wielu miało na plecach niebiesko-żółte ukraińskie flagi państwowe, na których wydrukowane były fotografie ich bliskich z imionami, nazwiskami i pseudonimami wojskowymi oraz hasłem: "Może ktoś go widział”.
W tej grupie wyróżniał się Iwan Wasylowycz, znany z tego, że był dotychczas prawie na każdej wymianie. W czwartek przyszedł z żoną, bratem i przyjaciółmi. - Właśnie dowiedziałem się, że mój synek już tu jedzie! Mój mały Wania, moje dziecko wraca do domu. Nie było go trzy lata i prawie trzy miesiące bez jednego dnia - powiedział.
- To niewyobrażalne szczęście, że jego męki w niewoli już się zakończyły. Nie wiem, co on tam przeżywał. Tak, były emocje, było wiele bólu i łez, ale teraz trzymam się mocno, żeby jako ojciec godnie powitać swoje dziecko. Dziękuję, że są tu z nami dziennikarze. I proszę podziękować Polsce i Polakom za to, co zrobili dla nas na początku tej wojny i co robią dla nas teraz - podkreślił później w rozmowie z PAP.
Żołnierze wracają do domu. "Piekło się skończyło”
Młoda kobieta, która przedstawiła się jako Olha, patrzyła w ekran telefonu i na przemian śmiała się i płakała. Rozmawia z mężem Rusłanem, który chwilę wcześniej przekroczył granicę z Białorusią, bo to właśnie przez ten kraj powracają z Rosji ukraińscy jeńcy.
- Spędził w niewoli cztery lata. Wreszcie to piekło się skończyło. Trafił do niewoli podczas obrony Mariupola. Jest zawodowym żołnierzem, walczył od 2014 roku. Wcześniej, od innych uwolnionych, którzy spotykali go w Rosji, dowiedziałam się, że spędził dwa lata w pojedynczej celi. Teraz chcę go tylko zobaczyć i objąć. Po prostu. Wierzę, że wszyscy nasi wrócą do domu - zapewniła.
Elwira także rozmawiała ze swoim mężem przez telefon. - Jechałam do ciebie 12 godzin. Jest minus dziesięć, sypie śnieg i marzniemy, ale czekamy. Kiedy Dania dowiedział się, że wracasz płakał i pytał, kiedy zobaczy tatę. Dilana jeszcze nie wie. A pamiętasz, że kiedyś mówiłeś, że przyjedziesz do mnie choćby przez pola, choćby przez lasy? Czekam teraz na ciebie. Ciepło ci jest, nie jesteś głodny? Przyjeżdżaj - mówiła do telefonu.
Potem wyjaśniła PAP, że Rusłan spędził w niewoli prawie cztery lata. - Dowiedziałam się, że zostanie wymieniony, od Sztabu Koordynacyjnego (ds. Jeńców Wojennych), który zastrzegał jednak, że do końca nic nie wiadomo. Mieszkamy w obwodzie mikołajowskim. Mamy syna Danię - 14 lat i córkę Dilanę - 12 lat. Teraz są w szkole. Napisałam im SMS-a. Kiedy on trafił do niewoli dzieci miały metr wysokości. Teraz syn ma 1,7 metra, a córka jest takiego wzrostu, jak ja. Tak ogromna różnica. Będą musieli na nowo się poznawać - wyznała.
Wymiana jeńców szansą na potwierdzenie informacji
Rodziny jeńców przyjeżdżają na każdą wymianę w nadziei, że może tym razem się uda. Ina z Sum po raz kolejny nie zobaczyła w czwartek swojego męża.
- I tak już żyję czwarty rok. Każda wymiana to nadzieja, że ktoś przywiezie od niego choć jakąś wiadomość. W zeszłym roku rozpoznali go na zdjęciu chłopcy, którzy wrócili z niewoli i powiedzieli mi, że widzieli go w Rosji. Rosja tego nie potwierdza. Te wymiany są jedyną szansą, żeby się czegoś dowiedzieć. Rozdajemy zdjęcia, wypytujemy; może byli gdzieś razem. Zaginął pod Bachmutem i do zeszłego roku nie miałam o nim żadnych wiadomości - wyjaśniła.
- Cieszę się jednak z każdego żołnierza, którego udało się wyciągnąć z Rosji. My tutaj wszyscy się znamy. Widujemy się na akcjach, protestach. Znamy każdą brygadę. Wierzymy, że kiedyś ktoś także będzie cieszył się z naszego szczęścia - dodała.
Gdy autobusy z uwolnionymi nareszcie podjechały pod szpital, rozległy się tam głośne okrzyki "witamy!"oraz "dziękujemy”. Jednak już za chwilę kobiece głosy zaczynały wykrzykiwać nazwiska "swoich”. W nadziei, że któryś z uwolnionych widział w Rosji ich bliskich, przyklejały na ścianach szpitala ich zdjęcia.
"Chcemy, by każda rodzina doczekała się swoich”
Bohdan Ochrimenko, szef sekretariatu Sztabu Koordynacyjnego ds. Jeńców Wojennych, wyjaśnił dziennikarzom, że była to pierwsza wymiana w tym roku.
- To pierwsza wymiana w 2026 roku i rzeczywiście od dawna nie mieliśmy tak dobrych wiadomości. To już łącznie 71. wymiana od początku pełnowymiarowej inwazji Rosji i dziś udało nam się sprowadzić do domu 157 naszych obywateli. 150 to wojskowi, a siedmiu to cywile - powiedział.
- Kluczowe w tej wymianie jest chyba to, że dziś odzyskaliśmy 19 skazanych, z czego 15 miało wyroki dożywocia, które nielegalnie wydały okupacyjne rosyjskie władze - podkreślił.
- Dziś są już w ojczyźnie. Po przejściu wszystkich niezbędnych procedur medycznych będą kierowani na rehabilitację do wyspecjalizowanych centrów - zgodnie z rodzajem wojsk i służbą, którą wcześniej pełnili. Następnie albo powrót do jednostek, w których służyli, albo zwolnienie ze służby - zgodnie z ich wolą - wyjaśnił Ochrimenko.
O wymianie poinformował wcześniej w czwartek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Ujawnił, że ponad połowa uwolnionych to obrońcy Mariupola w 2022 roku.
"Do domu wracają żołnierze, sierżanci i oficerowie, a także cywile. Większość z nich była w niewoli od 2022 roku"- napisał Zełenski. Dodał, że ukraińskie władze kontynuują prace nad uwolnieniem kolejnych jeńców. "Chcemy, aby powrócili wszyscy, aby każda rodzina doczekała się swoich"- dodał ukraiński prezydent.
Rosyjskie media podały, że do Rosji także powróciło 157 żołnierzy, a także trzech cywilnych mieszkańców obwodu kurskiego, gdzie na przełomie 2024 i 2025 roku toczyły się walki w związku z ukraińską ofensywą na tym odcinku. Według rosyjskich mediów powrót cywilów był możliwy dzięki staraniom rzeczników praw człowieka Rosji i Ukrainy.
Zgodnie z informacją ukraińskiego sztabu ds. jeńców, we wszystkich dotychczasowych wymianach na Ukrainę powróciło ok. 6 tys. jeńców. Podobnie było w przypadku Rosji (wymiany zazwyczaj odbywają się w formule 1 do 1). Największa wymiana odbyła się w maju 2025 roku - wypuszczono wówczas z niewoli po 1000 żołnierzy każdej ze stron.
Źródło: PAP