Zachód uznaje państwowość Palestyny. Ale co to znaczy?
Pęknięcie bloku europejskiego odnośnie sprawy palestyńskiej, czyli po prostu uznanie państwowości Palestyny najpierw rok temu przez Hiszpanię, Irlandię i Norwegię, a teraz przez Wielką Brytanię, Francję i Portugalię, tworzy nową sytuację. Nie tylko dlatego, że przenosi konflikt izraelsko-palestyński na inny poziom, czyli wojny między dwoma państwami.
Nie tylko dlatego, że stawia Izrael w fatalnym świetle - zjednując działania rządu Natenjahu w Gazie z działaniami Putina w Ukrainie. Przede wszystkim dlatego, że wymusza swoistą rewizję wartości i uprzedzeń w społeczeństwach krajów, które tę decyzję podejmują.
Oczywiście możemy zakładać, że papier wszystko zniesie, a to przecież tylko gest, gest symboliczny, ale właśnie gesty symboliczne mają w takich sytuacjach niebywałe znaczenie. Dlaczego machaliście ukraińskimi flagami a palestyńskimi już nie? - można zapytać i to będzie pytanie słuszne. Dlaczego układaliście grażdanką, której przecież nie znacie, napisy "dzieci" przed teatrami, a nie próbujecie takich gestów w kontekście Gazy? Bo arabski alfabet trudniejszy? Można tak długo, a każdy miałby coś z własnego poletka.
Pewnie, możemy się pocieszać, że Gazańczycy popierali Hamas, ale nawet wówczas musielibyśmy sobie zadać jeszcze bardziej nieprzyjemne pytanie. Dlaczego go popierali? I którzy Gazańczycy? I jeszcze: "Jak to czytać w kontekście Izraelczyków głosujących na partię Ben Gvira i Smotricza?". Dużo tego, trudno się wyplątać.
I może właśnie dlatego, że trudno o jednoznaczność – wszelkie gesty poparcia wobec Palestyny są dziś na wagę złota. Dlatego kwestia uznania państwowości jest tak istotna.
Źródło: "Dłuższa rozmowa" Radio TOK FM