Zamach na wiceszefa GRU. Sprawca nieznany, ale rosyjskie MSZ już oskarża Ukrainę
Co wiemy o zamachu na wiceszefa GRU? - Być może zamachowiec dostał się do domu, podając za kuriera. To jedna z wersji, która jest rozpatrywana. Śledczy podają na Telegramie, że mają rysopis sprawcy, są przesłuchiwani mieszkańcy domu i być może to pozwoli natrafić na ślad zamachowca - mówiła w TOK FM Anna Łabuszewska, autorka bloga 17 mgnień Rosji.
- Pierwszy zastępca szefa GRU Władimir Aleksiejew został postrzelony w Moskwie;
- Generał miał trafić do szpitala w stanie ciężkim;
- Jego przeszłość jest związana z grupami najemników wysyłanymi na front ukraiński m.in. z Grupą Wagnera.
- Rosyjskie MSZ już oskarża o zamach Ukrainę.
O tym, w jakich okolicznościach do tego doszło, mówiła w "TOK360" Anna Łabuszewska, autorka bloga 17 mgnień Rosji.
- Mieszkał w nowo wybudowanym kompleksie wieżowców przy Szosie Wołokołamskiej i to są budynki, które nie mają specjalnej ochrony. Być może na wysokim, 23. piętrze, na którym mieszkał generał, ktoś wynajmował mieszkanie. Być może to była okoliczność, która przyczyniła się do zorganizowania zamachu właśnie w domu generała - wskazała.
Rozmówczyni Wojciecha Muzala opisywała, że Aleksiejew wychodził do pracy o godzinie 7. rano, a zamachowiec czekał na niego przy windach. - Oddał kilka strzałów i zbiegł z miejsca zdarzenia. Być może sprawca dostał się do domu, udając kuriera, to jedna z wersji, która jest rozpatrywana. Śledczy podają na Telegramie, że mają rysopis zamachowca, są przesłuchiwani mieszkańcy domu i być może to pozwoli natrafić na jakiś ślad - relacjonowała Łabuszewska.
Generał został w stanie ciężkim przewieziony do szpitala. Na razie nie wiadomo nic więcej na temat jego stanu zdrowia.
Jak jednak zaznaczyła ekspertka, choć sprawa dopiero zaczęła być badana, "MSZ Rosji już wydał oświadczenie, że widzi jako sprawcę tego zamachu stronę ukraińską i nawet przypisał Ukrainie chęć zerwania rozmów pokojowych".
Źródło: TOK FM/ fot. Telegram/bazabazon