,
Obserwuj
Świat

Zawieszenie broni i co dalej? Plan prezydenta USA "jest naiwny"

3 min. czytania
10.10.2025 20:12

- Plan ogłoszony przez administrację Donalda Trumpa jest czasami dosyć naiwny. On na przykład mówi o tym, że Hamas nagle właściwie przestaje istnieć jako organizacja, a to się nie zdarzy - mówił w TOK FM Roman Imielski z "Gazety Wyborczej" po wejściu w życie rozejmu w Strefie Gazy. Jego zdaniem izraelski rząd "jest mało wiarygodny w dotychczasowych ustaleniach".

fot. Evan Vucci/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Od piątku obowiązuje zawieszenie broni między Izraelem a Hamasem, jako część planu pokojowego prezydenta USA Donalda Trumpa;
  • Plan obejmuje m.in. demilitaryzację Hamasu oraz przekazanie władzy tymczasowej administracji palestyńskiej pod nadzorem międzynarodowym;
  • Goście TOK FM wskazywali na kruchość porozumienia podkreślając, że obie strony mają różne priorytety.

Izraelska armia poinformowała, że od południa w piątek (godz. 11 w Polsce) obowiązuje zawieszenie broni w Strefie Gazy, a żołnierze wycofali się na ustaloną linię wewnątrz tego terytorium. Hamas powinien teraz w ciągu 72 godzin uwolnić wszystkich izraelskich zakładników. To realizacja pierwszej fazy planu pokojowego prezydenta USA Donalda Trumpa, która została zatwierdzona w czwartek przez Hamas i Izrael.

Izraelskie wojsko kontroluje teraz około połowy Strefy Gazy, wcześniej zajmowało ok. 75 proc. Żołnierze nadal kontrolują cały pas przygraniczny, w tym przy granicy z Egiptem, zajmują też północ Strefy Gazy, w tym miasta Bajt Lahija i Bajt Hanoun. Wycofali się jednak z obleganego miasta Gazy i jego okolic oraz z części miast Rafah i Chan Junus na południu. Mieszkańcy Strefy Gazy mogą swobodnie poruszać się z południa na północ, ale nie powinni zbliżać się do wojsk izraelskich - ostrzegł rzecznik armii płk Awichaj Adrai.

Kolejne zapisy 20-punktowego planu Trumpa obejmują m.in. złożenie broni przez Hamas, przekazanie władzy w półenklawie tymczasowej administracji palestyńskiej pod nadzorem międzynarodowym, a także odbudowę Strefy Gazy. Te kwestie nie zostały jeszcze omówione. Według mediów katarskich rozmowy na ten temat mają się zacząć dzień po uwolnieniu zakładników.

"On uważa, że Palestyńczyków trzeba zepchnąć do morza"

O sytuacji w Strefie Gazy dyskutowali goście "Poranka TOK FM". Według publicystów porozumienie między Izraelem a Hamasem ma bardzo kruchy charakter i nie gwarantuje trwałego rozwiązania konfliktu.

- Oczywiście dobrze, że nastąpił rozejm. Mam nadzieję, że na długo przestaną ginąć ludzie. Na razie patrzę na to jednak z małym optymizmem - stwierdził Roman Imielski z "Gazety Wyborczej". - Plan ogłoszony przez administrację Donalda Trumpa jest czasami dosyć naiwny. On na przykład mówi o tym, że Hamas nagle właściwie przestaje istnieć jako organizacja, a to się nie zdarzy. Widać to choćby po tym, co się stało w Strefie Gazy w trakcie operacji izraelskiej, w której zginęło około 60 tysięcy osób. Przecież te krzywdy gdzieś się kumulują, a Hamas był tam silną organizacją - wskazywał.

Jak oceniał Imielski, rząd izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu "jest mało wiarygodny w dotychczasowych ustaleniach, jeśli chodzi o kwestie palestyńską". - Są tam tacy ludzie jak Becalel Smotricz (minister finansów - red.), który jest tak naprawdę faszystą. On uważa, że Palestyńczyków trzeba zepchnąć do morza - dodał.

- Tym zawieszeniem broni bardzo zainteresowani są Palestyńczycy i Żydzi, bo liczą na to, że zakładnicy wrócą. Natomiast nie mam przekonania, że zainteresowani są Hamas, ale też pan Netanjahu - powiedziała Joanna Solska z tygodnika "Polityka". - Ciężko się oprzeć wrażeniu, że dla niego wiszące nad nim sprawy korupcyjne są ważne albo ważniejsze. Jemu wojna dała spokój od korupcji, w sprawie której sądy się z nim nie rozliczyły - dodała gościni TOK FM.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM