,
Obserwuj
Gospodarka

Świat siedzi na cukrowej górce. Wszystko przez jaszczurkę z meksykańskiej pustyni

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
28.03.2026 19:09

Po spadku cen cukru do poziomu najniższego od lat, cenowe perspektywy dla jego producentów są słodsze. Nie dlatego, że świat gwałtownie wraca do słodzenia, rezygnując ze zdrowego odżywania wspomaganego przełomowym lekiem w leczeniu nadwagi. Ale dlatego, że Ameryka wypowiedziała wojnę Iranowi. Co wspólnego ma cukrowa górka i brazylijskie plantacje z ceną ropy naftowej i wydobyciem gazu?

Semiglutyd zmienił globalne standardy odżywiania i w rezultacie - przemysł spożywczy
Semiglutyd zmienił globalne standardy odżywiania i w rezultacie - przemysł spożywczy
fot. MARCIN RUTKIEWICZ/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego perspektywy dla cen cukru już nie są - z punktu widzenia nas, konsumentów - tak słodkie?
  • Co to ma wspólnego z ropą naftową, gazem i wojną na Bliskim Wschodzie?
  • Dlaczego coraz mniej świata ewentualnym wzrostem ceny cukru w ogóle się nie przejmuje?

Zaczniemy od cukrowej górki i pewnej jaszczurki, która za górką tą stoi. Konkretnie za jedną z największych we współczesnej historii globalnych nadwyżek towaru, na którym opiera się gospodarka Brazylii i w pewnej części także europejskie, w tym polskie rolnictwo. Przenosimy się na... meksykańską pustynię. Tutaj mieszka heloderma arizońska, niezwykła jaszczurka, która bez większego uszczerbku na zdrowiu potrafi nie jeść miesiącami. Bezpiecznie hamuje przemianę materii i utrzymuje stabilny poziom cukru we krwi. Jest gadem jadowitym, jedynym takim w Ameryce Północnej. Choć jako gatunek została odkryta pod koniec XIX wieku, jej niezwykły talent doceniono dopiero 30 lat temu, w Toronto.

3 tysiące kilometrów na północ od kryjówek helodermy, grupa kanadyjskich naukowców endokrynologów prowadziła badania nad słabo opisanym hormonem jelitowym GLP-1. Planowali wykorzystać go w leczeniu cukrzycy, bo stymulował wydzielanie insuliny. Był jednak zbyt nietrwały, by mógł skutecznie działać. Potrzebny był chemiczny wehikuł utrzymujący jego działania. I tu pojawiła się idea wykorzystania gadziego talentu, a w roli zbawcy ludzkości wystąpiła skromna, pustynna heloderma. Składnik jej jadowitej śliny został skopiowany chemicznie i posłużył do opracowania receptury semiglutydu. Bazy leku, który stał się standardem w leczeniu cukrzycy i światowym hitem w walce z otyłością. Semiglutyd hamuje apetyt, pacjenci bez większego wysiłku zrzucają zbędne kilogramy, bo mniej jedzą. I dlatego Ozempic oraz Mounjaro znajduje się na niemal każdej aptecznej półce od Grenlandii po Przylądek Horn. Semiglutyd zmienił globalne standardy odżywiania i w rezultacie - przemysł spożywczy. By na końcu w globalnym łańcuchu produkcji uderzyć w buraki.

Zdrowe odżywianie szkodzi rolnikom

Przed tym, co właśnie dzieje się na rynku towarowym, analitycy biznesu ostrzegali rolnictwo już dwa lata temu. Pacjenci przyjmujący lek na otyłość potrzebują tylko połowy kalorii standardowego bilansu energetycznego. Jedzą mniej i kupują mniej, zmiana diety wymusza zmiany na liście zakupowej, zwłaszcza gdy chodzi o cukier. Spada sprzedaż wysoko słodzonych napojów, ciast i słodyczy w ogóle. Fabryki przestawiają się więc na produkty białkowe z wysoką zawartością błonnika, przeważnie niesłodzone. A przemysł wymusza korektę w rolnictwie, w niektórych jego sektorach bardzo gwałtowną i prawdopodobnie trwałą. Bo są analizy, według których zmiany w rolnictwie spowodowane lekami na otyłość będą nawet poważniejsze niż te z powodu zmiany klimatu. I tu przechodzimy do samego cukru.

Bo świat ugina się pod jego ciężarem. Będzie mieć w tym sezonie pierwszą od lat cukrową nadwyżkę. Według najbardziej radykalnych prognoz - sięgającą 5 procent całej światowej produkcji. A to może nie być koniec. Brazylia - największy na świecie producent cukru i eksporter, zapowiada rekordowe zbiory trzciny, notowania kontraktów terminowych na nowojorskiej giełdzie towarowej znalazły się na poziomie najniższym od pięciu lat. Tylko od szczytu w połowie ubiegłego roku spadły aż o połowę. Sytuację może zmienić tylko gwałtowna niszczycielska pogoda, równająca z ziemią brazylijskie plantacje, lub wojna w Zatoce Perskiej i drożejąca ropa naftowa.

Biopaliwa znowu w cenie

Cena cukru jest bowiem z ceną tego surowca ściśle związana. Im droższa ropa, tym bardziej opłaca się przerabiać trzcinę cukrową na biopaliwo. Po amerykańskim ataku na Iran ropa podrożała skokowo i jest dzisiaj droższa o połowę niż w końcu lutego. Biopaliwo będzie więc coraz bardziej atrakcyjną konkurencją dla drogiej benzyny. I dlatego Brazylia z rekordowych zbiorów trzciny zrobi paliwowy użytek. I zamiast na cukier, trzcinę wleje do baków. Fatalny dla kierowców obrót spraw, dla brazylijskich farmerów oznacza powód do radości. I to dokładnie na starcie tegorocznych zbiorów, tradycyjnie z początkiem kwietnia do brazylijskich przetwórni pierwsze ciężarówki zwożą świeży surowiec. I wywożą etanol lub cukier.

Drożeje ropa - drożeje cukier. Wojna w Zatoce Perskiej ratuje polskich plantatorów buraków. Ale na Bliskim Wschodzie jest jeszcze coś, co prócz wzrostu cen ropy, może stanowić o ich przyszłym losie. Do zakładów w Zatoce Perskiej płynie aż 6 procent handlowanego na świecie surowego cukru. Tam cukier z brązowego staje się biały. I w takim kolorze, po rafinacji, trafia na sklepowe półki między innymi w Azji. Zamknięcie szlaku morskiego do Zatoki Perskiej oznacza, że po obu stronach blokady rośnie towarowa górka. I pogłębia cukrowy chaos.

Dlatego na koniec dobre (dla większości) wiadomości. I przypomnienie, w 2023 roku kilogram cukru kosztował w szczycie 6 złotych. W sklepach osiedlowych czyli tak zwanych sklepach "convenience" nawet ponad siedem. Jak jest dzisiaj? Jedna z największych sieci dyskontowych ogłosiła nie tak dawno promocję "5+5 gratis". W rezultacie kilogram kosztował... 1,35 zł, czyli pięć razy mniej niż trzy lata temu. Dla klientów - prawdziwe cukrowe eldorado. Gorzej z producentami.

źródło: TOK FM