"Ali" pod lupą. Czy jedyny czarnoskóry Powstaniec Warszawski naprawdę walczył o stolicę?
Grupa osób określająca się jako "Dzieci Powstańców Warszawskich" chce wykreślenia Augusta Agbola O'Brown'a z listy powstańców. Przekonują, że historia "Aliego" - znanego jako jedyny czarnoskóry powstaniec - jest niespójna. Władze Muzeum Powstania Warszawskiego nie zamierzają tego robić, chociaż przyznają, że życiorys Nigeryjczyka wymaga dodatkowych badań.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego autorzy petycji podważają udział Augusta Agbola O'Brown'a w Powstaniu Warszawskim?
- Jak Muzeum Powstania Warszawskiego odnosi się do zarzutów wysuwanych w petycji?
- Skąd O'Brown pochodził, kiedy przyjechał do Polski i co tu robił?
- Gdzie jest pomnik O'Brown'a w Warszawie?
"Wzywamy Państwa do podjęcia działań odkłamujących mit Augusta Browne. Proponujemy to zrobić z godnością i powagą należną Warszawie i Powstańcom" - to fragment petycji, która znalazła się na biurku pracowników Muzeum Powstania Warszawskiego. Jej autorzy (określający się jako: Dzieci Powstańców Warszawskich) podważają fakt, że August Agbola O'Brown, ps. "Ali" - znany jako jedyny czarnoskóry powstaniec warszawski - rzeczywiście tym powstańcem był. Ich zdaniem wiele punktów w jego historii się nie zgadza, a dokumenty - także te powojenne - wykluczają się.
Kim był "Ali"?
August Agbola O'Brown pochodził z Nigerii, był muzykiem. Do stolicy miał trafić w 1922 roku, wraz z grupą teatralną. Grywał jako perkusista jazzowy w restauracjach. - Podobno walczył w obronie Warszawy w 1939 roku, a na pewno walczył w Powstaniu Warszawskim - mówił prezydent Rafał Trzaskowski podczas uroczystości odsłonięcia obelisku "Aliego" w 2019 roku. - Nigeryjczyk z pochodzenia, który stał się warszawiakiem. Co roku - przy okazji 1 sierpnia, czyli rocznicy wybuchu powstania - jego historia jest przypominana. W ostatnich latach pojawiło się w niej jednak sporo znaków zapytania.
Pięć lat temu historię podróży Browne'a z Nigerii do Wielkiej Brytanii, a potem do Polski (na początku XX wieku) zgłębił prof. Nicholas Boston, ówczesny adiunkt medioznawstwa na City University w Nowym Jorku. Badacz poświęca Nigeryjczykowi kilka tekstów i publikacji naukowych. W jednym z nich stwierdza, że niekompletny zbiór informacji rodzi wiele pytań na temat jego życia.
To na jego pracy autorzy petycji do Muzeum Powstania Warszawskiego oparli swoje wątpliwości i zaczęli dokumenty weryfikować. W 1965 roku O'Brown - na potrzeby uzyskania rekompensaty za utracone zdrowie - miał napisać w Londynie oświadczenie, z którego wynikało, że przez cztery lata - do października 1944 roku - przebywał w obozie w Treblince. "Pan Browne nie mógł być w obozie w Treblince i brać udziału w Powstaniu Warszawskim" - piszą autorzy petycji.
Ponadto daty z oświadczenia nie zgadzają się z rzeczywistością. Obozy w Treblince były dwa: obóz zagłady działał od połowy 1942 do 1943 roku, a obóz pracy powstał latem 1941 roku - to rok później niż pisał "Ali" w swoim oświadczeniu.
Z Treblinki - jak podawał - miał trafić do Pruszkowa i do Radomska, ale i to wydaje się być dla autorów petycji mało prawdopodobne. Obóz w Pruszkowie był bowiem tylko przejściowy i trafiali tam ludzie złapani w pierwszych dniach powstania. Potem wysłano ich już w głąb Rzeszy. W Radomsku obozu nie było. Mimo odmownej odpowiedzi z Międzynarodowej Służby Poszukiwań, która opiniowała wnioski o świadczenia, O'Brown miał dostać pieniądze za utracone zdrowie, ale nieścisłości co do jego historii jest więcej.
Dwa lata temu prace prof. Bostona nagłośnił w mediach społecznościowych Andrzej Matowski, autor projektu " II wojna światowa w kolorze". Kilkukrotnie opisywał historię Nigeryjczyka, nazywając ją jedynie "miejską legendą", a nawet ostrzej. Matowski wskazywał też na inne nieścisłości; m.in. brak zdjęcia z czasów powstania. Wszelkie zdjęcia w mundurze pochodzą z powojennych filmów. Wątpliwości budzi fakt, że informacje na temat udziału w walce pochodzą wyłącznie z jego ankiety personalnej złożonej w Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. A więc od niego samego.
"Ali" dalej będzie Powstańcem
Autorzy petycji chcą, aby August Agbola O'Brown został oficjalnie wykreślony z grona Powstańców Warszawy, ale władze Muzeum Powstania Warszawskiego nie zamierzają tego robić. Podkreślają, że nie pozwalają na to relacje i zgromadzone dokumenty świadczące o tym, że "Ali" jednak brał udział w powstaniu.
Placówka deklaruje jednak, że uzupełni dane biograficznie Nigeryjczyka. Aktualnie przygotowywana jest też publikacja naukowa na ten temat. Ma ona stanowić dyskusję, dzięki której - być może - uda się znaleźć nowe źródła. Muzeum zauważa też, że dokumenty, na które powołują się autorzy pisma, dotyczą głównie ostatniego etapu życia O'Brown'a i tego, co robił na Wyspach (zmarł w 1976 roku w Londynie).
Historycy z muzeum zauważają też, że materiały - na których opierają się twórcy petycji - zostały stworzone przez samego Nigeryjczyka i brytyjskie kancelarie 20 lat po wojnie i nie dotyczą Powstania Warszawskiego. Nie ma też żadnych pisemnych wypowiedzi świadków, którzy podważaliby udział Nigeryjczyka w warszawskim zrywie. "Dokumenty te nie są wystarczające do skreślenia O'Browne'a z listy Powstańców Warszawskich" - argumentuje w odpowiedzi udzielonej przez muzeum jeden z historyków Michał Wójciuk. To on przeanalizował petycję i zawarte w niej dokumenty archiwalne.
"Kłamstwo składane w urzędowej korespondencji nie jest tu argumentem, a świadczy jedynie o kondycji moralnej osoby, której dotyczy" - tłumaczy dalej Wójciuk. Muzeum Powstania Warszawskiego nie zamierza oceniać, dlaczego Nigeryjczyk złożył takie oświadczenie. Podkreśla też, że nie ma podstaw, aby kwestionować źródła potwierdzające udział w walkach powstańczych czarnoskórego mężczyzny, a tych nie brakuje. Odpowiedź placówki w całej sprawie została wysłana do urzędu miasta stołecznego Warszawy i do naszej redakcji.
17 lat temu pracownicy Archiwum Muzeum Powstania Warszawskiego - podczas kwerendy przeprowadzonej w Urzędzie do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych - odnaleźli kilka dokumentów dotyczących udziału O'Browne'a w Powstaniu Warszawskim. Mimo niepełnych danych, jakie miał podać Nigeryjczyk w złożonych dokumentach, jego deklaracja została podbita pieczęcią Komisji Weryfikacyjnej Okręgu Warszawskiego jako "przyjęta".
Najistotniejsze dla władz muzeum są relacje i nagrania świadków, którzy mieli widzieć Afrykańczyka w powstaniu. Jest sześć takich relacji. "Są to wywiady z weteranami Powstania i jednym cywilem zrealizowane w latach 2004-2018. Oprócz tego, muzeum posiada też jedną relację 'z drugiej ręki' i jedną relację potwierdzającą w sposób pośredni obecność osoby rasy czarnej w Warszawie w sierpniu i wrześniu 1944 roku" - piszą w uzasadnieniu pracownicy muzeum. Czy był nim właśnie O'Browne? To pytanie pozostaje bez jasnej odpowiedzi.
- Przecież nikt w powstaniu nie pytał o nazwisko - mówi mi Dariusz Zalewski, wiceprezes fundacji "Wolność i pokój", która ufundowała pomnik Nigeryjczyka w Warszawie. Przywołuje jednak przy okazji historię dowódcy batalionu "Iwo" - walczącego w powstaniu - który twierdził, że miał czarnoskórego telegrafistę.
- Zastanawiam się nad intencjami takich osób. Ja bym tej sprawy nie rozgrzebywał - mówi o autorach petycji domagających się wykreślenia Nigeryjczyka z rejestru powstańców. Jego zdaniem w kwestii "takich świętości jak obrona ojczyzny kolor skóry nie ma znaczenia".
Pomnik, historia i nigeryjska mniejszość
Wspomniany już pomnik O'Brown'a znajduje się na rogu Chmielnej i Pasażu Wiecha, czyli w samym centrum miasta. Został odsłonięty sześć lat temu. Z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego zjeżdża się tu mniejszość nigeryjska na czele z przedstawicielami konsulatu. Często bywał tu ambasador Nigerii, rok temu już tylko chargé d'affaires. Składane są kwiaty, organizowano także koncerty. Zwolennicy historii "Aliego" mówią, że nie ma lepszej postaci, która łączyłaby Polskę i Nigerię.
Stołeczny ratusz - pytany o sprawę - nie zamierza zajmować stanowiska. Władze Muzeum Powstania Warszawskiego podkreślają, że mają świadomość, że cały życiorys O'Browne'a nie jest dokładnie znany, a sprawa - jak przekonują historycy - wymaga dalszych badań.
Źródło: TOK FM