Czeska pułapka na auta w leasingu. Inni nie płacą mandatów, ty tracisz samochód
Czeskie służby mogą zatrzymać samochód w leasingu z powodu nieopłaconych mandatów innych kierowców korzystających z usług tej samej firmy leasingowej. Niedawno na własnej skórze przekonał się o tym Polak, który wracał od naszych południowych sąsiadów z wyprawy na narty i musiał dokończyć podróż innym środkiem transportu po tym, jak policja skonfiskowała tablice rejestracyjne jego auta. - Poza pierwszymi miesiącami po wejściu w życie tych przepisów nie mieliśmy sygnałów, aby były one w praktyce tak rygorystycznie stosowane - powiedział w TOK FM Andrzej Sugajski ze Związku Polskiego Leasingu.
- Polak wracający z nart w Czechach stracił tablice rejestracyjne auta w leasingu z powodu nieopłaconych mandatów innych kierowców przez firmę, z której usług korzystał;
- Czeskie prawo pozwala służbom zatrzymać pojazd, gdy zaległość nie zostanie uregulowana, nawet jeśli obecny kierowca nie jest sprawcą wykroczeń;
- Andrzej Sugajski ze Związku Polskiego Leasingu zwracał uwagę w TOK FM na brak jednolitych regulacji w UE w tym zakresie, wskazując na potrzebę zmian i działań na poziomie administracyjnym.
Na początku stycznia jeden z użytkowników mediów społecznościowych opisał swój powrót z Czech, dokąd wybrał się na narty. Samochód, którym podróżował, był w leasingu na firmę. Jak relacjonował, podczas kontroli drogowej czeskie służby skonfiskowały tablice rejestracyjne pojazdu z powodu nieuregulowanych mandatów przypisanych do auta przez innych kierowców korzystających z usług tej samej firmy leasingowej. Policjanci zaproponowali mu uregulowanie całej należności, która wynosiła 140 tysięcy koron czeskich, czyli około 24 tysiące złotych. Mężczyzna odmówił zapłaty na miejscu, w konsekwencji czego pojazd został zatrzymany, a on sam musiał wrócić do Polski innym środkiem transportu.
Wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Andrzej Sugajski ze Związku Polskiego Leasingu przyznał jednak w TOK FM, że jest zaskoczony tą sytuacją. - Takie przepisy w Czechach funkcjonują od trzech lat. Do tej pory nie mieliśmy sygnałów, poza pierwszymi miesiącami po wejściu regulacji w życie, aby były one w praktyce tak rygorystycznie stosowane - podkreślał.
Jak wyjaśniał, w Unii Europejskiej nie ma jednolitych przepisów ani odpowiedniej dyrektywy, dlatego każde państwo wprowadza własne rozwiązania regulujące te sprawy. - W przypadku Czech wygląda to tak, że wezwanie do zapłaty za wykroczenie zarejestrowane fotoradarem trafia do podmiotu ujawnionego w rejestrach pojazdów. Ponieważ w danym momencie nie ma możliwości ustalenia, kto prowadził samochód, pismo kierowane jest do właściciela - tłumaczył Sugajski. W Polsce jest to zazwyczaj firma leasingowa, która może wskazać leasingobiorcę jako użytkownika pojazdu. Jeśli jednak użytkownik nie reaguje lub nie uiści opłaty, zobowiązanie obciąża właściciela. - Zgodnie z czeskimi przepisami od trzech lat służby celne, a od dwóch lat także policja i straż miejska, mają możliwość zatrzymania pojazdu w sytuacji powstania takiej zaległości - dodał.
- Dziś jedynym sposobem, by móc kontynuować jazdę, jest zapłacenie mandatu. Teoretycznie policja nie powinna żądać zapłaty od kierowcy, ale w praktyce okazuje się, że taka możliwość jest dopuszczana - mówił Andrzej Sugajski. Jak wskazał, niektóre firmy leasingowe informują na swoich stronach klientów, by w takich sytuacjach dokonywali płatności, a następnie występowali do leasingodawcy o zwrot należności.
Ma powstać specjalna aplikacja
Jak mówił gość TOK FM, "Przygotowujemy wystąpienie zarówno do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jak i do europejskiej federacji Leaseurope, której jesteśmy członkiem, aby w szerszej skali zwrócić na to uwagę". - Problem dotyczy wszystkich europejskich firm leasingowych, których pojazdy poruszają się po Czechach - zaznaczył.
Sugajski zwrócił też uwagę na kwestie systemowe. - Przepisy w niektórych krajach umożliwiają wpisywanie użytkowników do rejestrów takich jak CEPiK (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców - red.), ale nie zawsze jest to honorowane przez dany organ i wezwania do zapłaty nadal są wysyłane do właściciela zamiast do użytkownika. W Polsce od kilku lat prowadzimy rozmowy z Ministerstwem Cyfryzacji, aby możliwe było wpisywanie i aktualizowanie takich danych w systemie. Dane muszą być aktualne, bo inaczej krzywdzimy osoby, które nie są już użytkownikami pojazdów - mówił.
Na pytanie o etap rozmów z resortem Sugajski odpowiedział: "Jesteśmy na etapie prac nad aplikacją, którą ministerstwo miałoby przygotować dla użytkowników masowych, czyli podmiotów dysponujących kilkudziesięcioma tysiącami pojazdów". - Chodzi o to, by można było przynajmniej informować o zbyciach pojazdów i aktualizować dane w systemie - dodał.
MSZ ostrzega
Resort spraw zagranicznych na stronie internetowej radzi, aby przed wyjazdem samochodem w leasingu do Czech, upewnić się, czy firma, z której usług korzystamy, ma uregulowane zobowiązania.
"Jeśli korzystasz z auta w leasingu od firmy leasingowej, która nie opłaciła zaległych kar z tytułu przekroczenia prędkości zarejestrowanych przez fotoradary w Czechach, policja może nałożyć mandat karny obejmujący całościowe zadłużenie danej firmy leasingowej. W przypadku nieuregulowania zaległej należności w miejscu kontroli, policjant ma prawo uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę i zatrzymać dokumenty lub tablice rejestracyjne pojazdu" - napisano w komunikacie.
Źródło: TOK FM, fot. AA/ABACA/Abaca/East News