Dlaczego dzieci przenoszą swoje życie do smartfona? "Uczą się przez obserwację"
Smartfon nie trafia do ręki dziecka sam. To decyzja dorosłych, która pociąga za sobą poważne konsekwencje. Aż 83 proc. dzieci w Polsce ma dostęp do internetu, a algorytmy potrafią szybko wciągnąć młodych w „rabbit hole” przemocy, hejtu czy treści o samouszkodzeniach.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kiedy obecność technologii staje się dla dziecka zagrożeniem?
- Czym jest zjawisko rabbit hole?
- Jak powinna wyglądać "inicjacja smartfonowa”?
83 proc. dzieci w Polsce między 7 a 14. rokiem życia ma dostęp do internetu - wynika z najnowszych badań NASK. Coraz młodsze dzieci mają też własne smartfony i to nie jest już sprzęt "na komunię", ale często prezent na zakończenie zerówki albo pierwszej klasy. - Telefony nie trafiają w ręce dzieci same. To my je dajemy. Jeśli mówimy o dzieciach do trzynastego roku życia, to w tym obszarze jest to nasza decyzja jako dorosłych - podkreśla Karolina Głogowska, psycholog, socjoterapeutka, psychoterapeutka w trakcie szkolenia, adiunkt w Katedrze Psychologii Wychowania Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.
Nie "czy", tylko "jak"
Eksperci podkreślają, że sama obecność technologii nie jest z definicji zagrożeniem. Problem zaczyna się tam, gdzie brakuje zasad, rozmowy i przygotowania. - Ulubiona odpowiedź psychologów brzmi: to zależy - mówi Karolina Głogowska, pytana o "właściwy” wiek na pierwszy telefon. - To zależy od dojrzałości dziecka, funkcjonowania rodziny, od tego, jakie zasady potrafimy wprowadzić. Dla mnie kluczowe nie jest pytanie "kiedy", tylko "jak": do czego ten telefon ma służyć, jakie treści są dostępne, jakie metody kontroli rodzicielskiej wprowadzam - tłumaczy nasza rozmówczyni.
Badania UNICEF wskazuj bowiem, że młodzi użytkownicy internetu coraz częściej stykają się z mową nienawiści i przemocą online, a im młodsze dziecko, tym ma mniejsze kompetencje w zakresie regulacji emocji, krytycznego myślenia i rozpoznawania manipulacji algorytmów.
Rabbit hole i algorytm, który "wie lepiej"
W 2023 roku Amnesty International opublikowała raport pokazujący, jak szybko algorytmy platform społecznościowych potrafią "podchwycić" wrażliwy temat. Wystarczy, że młoda osoba opublikuje post o smutku czy przygnębieniu, by w krótkim czasie zaczęła otrzymywać treści dotyczące depresji czy samouszkodzeń. - Mówimy o zjawisku rabbit hole, czyli zapadaniu się w kolejne, coraz bardziej wąskie i intensywne treści - tłumaczy Głogowska. - Młody człowiek może zanurzyć się w materiałach, które będą pogarszać jego nastrój, a my - siedząc obok - nie mamy o tym pojęcia - dodaje.
Nie chodzi też o straszenie rodziców, lecz o uświadomienie, że ustawienie limitu czasu ekranowego nie wystarczy. Kluczowa jest jakość treści i rozmowa o tym, z czym dziecko może się zetknąć: przemocą, hejtem, pornografią, presją wizerunkową. - Jeśli seksualność jest w domu tematem tabu, to jak dwunastolatek, który zobaczył drastyczne sceny pornograficzne, ma przyjść i o tym powiedzieć? - pyta retorycznie.
Dzieci patrzą. I naśladują
Z badań psychologicznych wiemy, że modelowanie jest jednym z podstawowych mechanizmów uczenia się. Dzieci uczą się przez obserwację - przede wszystkim najważniejszych dorosłych. - My stanowimy naturalny wzorzec. Nawet jeśli w telefonie czytamy ambitną książkę, dziecko widzi po prostu rodzica z telefonem w ręku i tu warto przyjrzeć się samemu sobie - zachęca Głogowska.
Paradoks współczesnego rodzicielstwa polega bowiem na tym, że próbujemy regulować dzieciom dostęp do ekranów, sami nie regulując własnego. Posiłki z telefonem obok talerza, wieczorne scrollowanie "dla relaksu", szybkie sprawdzanie powiadomień w trakcie rozmowy - to codzienność wielu domów. - Mamę najczęściej przyłapuję na tym, że siedzi na Facebooku albo gra w swoją ulubioną grę a tatę, że czyta różne wiadomości na takim portalu X - opowiada 8-letnia Gabrysia, która sama nie ma telefonu komórkowego, bo rodzice tego zabraniają. - Nie podoba mi się to, bo potem nie mają dla mnie czasu, na przykład na granie w gry czy czytanie książek - dodaje ze smutkiem.
Telefon jako plaster na trudne emocje
Z badań prowadzonych w ośrodkach akademickich, w tym na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, wynika, że młodzi ludzie często szukają w internecie akceptacji, relacji i sposobów regulowania emocji. Samo to nie jest niepokojące, o ile nie staje się jedyną strategią radzenia sobie ze smutkiem, samotnością czy lękiem. - Jeśli internet jest jedną z wielu opcji, to nie powinno nas to martwić. Problem zaczyna się wtedy, gdy staje się głównym sposobem radzenia sobie z emocjami - mówi Głogowska.
Dlaczego więc tak łatwo przychodzi nam kupić dziecku telefon, nawet sześciolatkowi? - Bo tak jest łatwiej. Jeśli nie damy dziecku urządzenia, to my musimy zorganizować mu czas. Jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby coś z nim porobić, jakoś je zająć, a to oznacza, że pozbywamy się też swojego wolnego czasu. I pytanie, na ile jesteśmy gotowi, a na ile nie? - pyta ekspertka.
Jest jeszcze drugi powód: trudność w znoszeniu dziecięcej frustracji. Odmowa oznacza złość, rozczarowanie, czasem łzy i oskarżenia o bycie "najgorszym rodzicem na świecie". - Jedną z mniej przyjemnych, ale bardzo ważnych części rodzicielstwa jest zdolność do pomieszczania trudnych emocji dziecka - podkreśla psychoterapeutka. - Ono ma prawo być złe. Naszym zadaniem jest to unieść - dodaje.
Relacja jako czynnik chroniący
Najsilniejszym czynnikiem chroniącym przed problematycznym używaniem internetu i wieloma zaburzeniami psychicznymi jest jakość relacji z rodzicem lub opiekunem.
Ekspertka zachęca, by rodzice jeszcze przed "inicjacją smartfonową” usiedli razem i ustalili wspólne zasady. Dopiero potem warto zaprosić do rozmowy dziecko, tłumacząc, skąd biorą się określone granice. A jeśli w domu obowiązuje zasada, że media społecznościowe są od 15. roku życia - trzeba być gotowym wesprzeć nastolatka w radzeniu sobie z presją rówieśników. - Trudno towarzyszyć dziecku w trudnych rzeczach, jeśli nie mamy z nim relacji. Tego nie buduje się w jedno popołudnie. To inwestycja, która kosztuje czas i energię - podsumowuje Karolina Głogowska.
źródło: TOK.FM