Rzucił pracę w kopalni i ruszył na biegun. "To jedna z najlepszych decyzji w moim życiu"
Jeszcze kilka lat temu zjeżdżał pod ziemię w Kopalni Węgla Kamiennego "Piast" w Bieruniu, dziś fotografuje polarne krajobrazy na krańcach świata. Radosław Wojnar po 11 latach pracy w górnictwie postanowił odejść z kopalni i zacząć żyć z podróży oraz fotografii. W rozmowie z TOK FM opowiedział o swojej decyzji i drodze na stację polarną.
- Radosław Wojnar zrezygnował z pracy w górnictwie, aby realizować swoją pasję fotograficzną;
- Przyznał w TOK FM, że decyzja o odejściu z pracy kopalni była trudna, ale pozwoliła mu doświadczać nowych rzeczy, takich jak wyprawy na polarne stacje badawcze;
- Były górnik podkreślił, że umiejętności zdobyte w górnictwie okazały się przydatne podczas rekrutacji na biegun.
- Los sprawił, że trafiłem do technikum górnictwa podziemnego, choć zaczynając szkołę średnią, w ogóle nie planowałem pracy w tej branży. Po jej ukończeniu miałem gwarancję zatrudnienia w kopalni "Piast" i tak tam właśnie trafiłem - wspominał Radosław Wojnar. Jak podkreślił, przez cały ten czas nie porzucał swojej największej pasji. - Fotografią zajmuję się od prawie 25 lat. Górnictwo bardzo hamowało mój rozwój w tej dziedzinie. Gdy pojawiła się możliwość dobrowolnych odejść z kopalni, skorzystałem z niej. To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Dziś podróżuję i żyję z robienia zdjęć - mówił gość TOK FM.
Przyznał, że dawni koledzy z pracy czasami pytają go, czy nie żałuje tego kroku. - Wielu z nich zapewne przejdzie na urlopy górnicze albo będzie pracować do 2035 roku. Pewnie czasem pomyślę, że "już mógłbym iść na emeryturę". Ale z drugiej strony dziś prowadzę bardzo intensywne i piękne życie. Odwiedzam miejsca na świecie, których nigdy bym nie zobaczył, gdybym nadal pracował w kopalni - powiedział w rozmowie z Szymonem Kępką.
Były górnik nie ukrywa też, że jego rodzice podchodzili do tej decyzji z dużą obawą. - Górnictwo daje stabilizację, stałą pensję, dodatki. Ja musiałem z tego zrezygnować. To nie było łatwe - zaznaczył.
"Kilka lat temu po prostu bym się zaśmiał"
Radosław Wojnar przyznał, że nie planował wyprawy na stację polarną. - Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że będę podróżował po świecie i odwiedzał polskie stacje polarne - czy to na Spistbergenie na biegunie północnym, czy stację im. Henryka Arctowskiego na biegunie południowy - to po prostu zaśmiałbym się - stwierdził.
Decydujący moment przyszedł pod koniec 2021 roku. - Usłyszałem w telewizji, że Polska Stacja Polarna Hornsund na Spitsbergenie prowadzi rekrutację na kolejną wyprawę. Pomyślałem, że i tak za chwilę odchodzę z górnictwa, więc dlaczego by nie spróbować. Wysłałem podanie do Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk. Najpierw były rozmowy kwalifikacyjne, potem szkolenie, a w końcu pierwszy rejs na Spitsbergen - relacjonował.
Górnictwo pomogło w Arktyce
Okazało się, że doświadczenie z kopalni przydało się w ekstremalnych warunkach polarnych. - Górnictwo to zawód bardzo multifunkcyjny. Możemy popracować trochę przy hydraulice, stolarstwie, mechanice, a także elektryce. Te moje umiejętności zostały zauważone podczas rozmów kwalifikacyjnych - opowiadał Wojnar.
Porównując oba miejsca, były górnik ocenił, że "stacja polarna wcale nie była trudniejsza od pracy pod ziemią". - Na Spitsbergenie bardzo dużo dowiedziałem się o sobie, o życiu i o świecie. To był mój pierwszy kontakt z wielkim morzem, z pracą marynarzy. (...) Poznałem fantastycznych ludzi z zupełnie innych środowisk. Ta wyprawa wiele mnie nauczyła i bardzo dużo zmieniła w moim życiu po powrocie do domu - przyznał gość TOK FM.
Źródło: TOK FM, fot. Sergio Pitamitz/VWPics/UIG Nature Environment/East News