Tak sprawdzisz, czy jesteś uzależniony od smartfona. Na te czerwone flagi trzeba uważać najbardziej
Smartfony, internet i social media uzależniają. To prawda, którą znają wszyscy, ale mało kto przyznaje, że dotyczy ich samych. Warto więc we własnym podejściu do cyfrowego świata zwracać uwagę na czerwone flagi, sugerujące, że możemy mieć problem. Można też stosować się do kilku prostych zasad, żeby pozostać w równowadze.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym jest higiena cyfrowa?
- Jakie są czerwone flagi, które mogą sugerować, że mamy problem z uzależnieniem od social mediów i internetu.
Nie ma wątpliwości, że urządzenia cyfrowe mogą dać nam dużo satysfakcji i korzyści, są narzędziem do pracy, rozrywki, zdobywania wiedzy i poszerzania horyzontów. Ale jeśli są niewłaściwie używane, mogą poważnie zaszkodzić. Higiena cyfrowa to coś, czego w dzisiejszych czasach potrzebujemy niezależnie od wieku. Objawy uzależniania od mediów cyfrowych i telefonu mogą przybierać różne formy. Jedną z podstawowych jest utrata poczucia czasu podczas przeglądania social mediów.
- Jeśli jesteśmy w ekranie, to nie jesteśmy w "tu i teraz" - mówi Elżbieta Czapiewska z Ośrodka Terapii Uzależnień w Sopocie. - Jak scrollujemy rolki, gdzie co trzy, dziesięć, piętnaście sekund mamy inną przygodę, inne bodźce, inną informację, to, jak młodzież mi mówi, "no ja nie wiem kiedy mi minęły te trzy godziny". Jeśli ja decyduję się na spędzanie czasu nieświadomie, to nie mam takiego poczucia, kiedy on upływa, że jakoś się przelewa przez palce. Ale z perspektywy potem, patrząc wstecz, mogę pomyśleć sobie, "to jest wielka strata" - wyjaśnia ekspertka.
Telefon może więcej zabrać, niż dać
- Telefon komórkowy będzie wrogiem wówczas, kiedy będzie nam odbierał - przekonuje dr Maciej Dębski z Uniwersytetu Gdańskiego, szef Fundacji Dbam o Mój Zasięg. - Jeśli nie rozstajemy się z telefonami, śpimy u ich boku, towarzyszą nam praktycznie w każdej czynności - czy prowadzimy samochód, czy się kąpiemy, czy oglądamy film, no ta relacja, bo ja uważam, że jesteśmy w relacji z telefonem komórkowym, często jest relacją zaburzeniową, toksyczną, a jeśli takową jest, to będzie zawsze zabierać - tłumaczy z przekonaniem.
Czerwoną ostrzegawcza lampkę powinny nam zapalić w głowach wszystkie sytuacje, w których można stwierdzić, że to nie my mamy telefon, ale telefon ma nas.
- Co nas powinno niepokoić? Przede wszystkim sytuacje, emocje i stany, jakie nam towarzyszą, kiedy nie możemy używać telefonu, internetu, gier, mediów społecznościowych - wylicza dr Dębski. - Więc symptomy, można byłoby powiedzieć, wchodzące w zespół odstawienia, czyli kiedy nie mam telefonu, jest mi smutno, mam brak wpływu na dziejące się wydarzenia, zastanawiam się, kto do mnie napisał, mam taką chęć dopadnięcia do telefonu i szukania internetu. Czasem w sytuacjach takich skrajnych to może doprowadzić również do agresji - tłumaczy.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Exposé Sikorskiego, orędzie Trumpa, zamieszki w Meksyku. Jesteś na bieżąco? [QUIZ]
Znaków ostrzegawczych jest dużo
Sygnałem ostrzegawczym jest też stan, w którym telefon komórkowy, gra czy media społecznościowe, są jedynym antidotum na smutek. Jeśli jedynym pocieszycielem na smutek są nowe technologie. A kiedy już ich używamy, to z pełnym, nadmiernym wręcz zaangażowaniem.
- To często widać u graczy, którzy ciągle myślą o grze, nawet jak są w szkole, nie grają, ale ciągle myślą - kontynuuje nasz rozmówca. - Centrum życiowe to jest gra, wszystko się toczy wokół gry i o tym mówimy w kontekście nadmiernego zaabsorbowania, czyli sytuacji, w której to zaczyna dominować i tak naprawdę nic innego się nie liczy. Żadne obowiązki domowe, żadne szkolne, żadne zawodowe, granie, granie i jeszcze raz granie - ostrzega ekspert.
Tracimy kontakt...
Telefon i cyfrowy świat, bardzo łatwo mogą przejąć władzę nad naszym zachowaniem, stylem życia i przyzwyczajeniami. Jeśli odchodzimy od tego co sprawiało nam radość, przyjemność i satysfakcję na rzecz ekranów, trzeba się nad tym głęboko zastanowić.
- Kiedy zaczynamy tracić kontakt z tymi rzeczami, które są dla nas bardzo ważne - tłumaczy Elżbieta Czapiewska. - Przestajemy być aktywni na przykład fizycznie - nie chodzimy na jakieś nasze ulubione zajęcia, wybieramy czas przed ekranem, zamiast spotkać się ze znajomymi. Traktujemy ekran jako chwila relaksu i na przykład wtedy tracimy ten kontakt z naszymi bliskimi. To są takie najważniejsze rzeczy, które mogą alarmować nas o tym, że coś się dzieje nie tak - ostrzega psychoterapeutka.
… i poczucie relaksu
Znakiem ostrzegawczym może być też moment, w którym okazuje się, że spędzamy długi czas przed ekranami, mimo że nie odczuwamy z tego powodu zadowolenia, a czasami wręcz przeciwnie, czujemy się tym zmęczeni.
- Jeśli pomimo tego, że wydaje mi się, że mam ten relaks przed ekranem, że tam chwilę poscrolluję, czy coś pooglądam, czy posłucham podcastów, czyli cały czas jestem bodźcowana i jednocześnie nie odpoczywam, to to powinien być dla mnie taki bardzo poważny sygnał, że widocznie nie tak prowadzę swoje życie, nie tak reguluję swoje napięcie, zmęczenie i nie jest to dobry sposób. Często nasze ciało nam o tym mówi - zaznacza Czapiewska. - Ale też jeszcze jeden taki sygnał od naszych najbliższych, którzy mówią: "ty ciągle scrollujesz, ciągle jesteś w telefonie, nie da się z tobą porozmawiać". Taka nieobecność i sygnały z zewnątrz płynące, że nas jakoś nie ma - dodaje ekspertka.
Jak żyć?
Powrót do równowagi po długim uzależnieniu od telefonu może wymagać pomocy terapeutów, ale często też wystarczy uświadomienie sobie problemu i wprowadzenie kilku zasad cyfrowej higieny. Jeśli chcemy odzyskać władzę nad telefonem, musimy go od siebie odsunąć.
- No to zarządzamy przestrzenią - zachęca Maciej Dębski. - Czyli nie chodzimy ciągle z telefonem. W domu odkładamy go w jedno miejsce, gdy coś robimy nasze oczy nie mogą widzieć telefonu, jak czytamy książkę, musimy przeciąć tą granicę patrzenia na telefon, czy nawet czucia go, bo mogę go zdjąć z pola widzenia i włożyć do kieszeni, a i tak będę z nim w relacji. Wysypianie się, dobre jedzenie, nie zabieranie telefonu ze sobą do łóżka przed zaśnięciem, niekorzystanie z niego u w czasie posiłków - wylicza.
Podstawą jest samokontrola
- Trzeba na pewno zwracać uwagę na ilość czasu spędzanego z komórką w ręku. Każdy smartfon ma dzisiaj możliwość zablokowania różnych rzeczy, czasowego odinstalowania aplikacji, które nas gdzieś tam uzależniają – dodaje szef Fundacji Dbam o Mój Zasięg. - Na pewno przyda się robienie sobie co jakiś czas cyfrowych detoksów. Czy to będzie 3 dni, czy to będzie tydzień, czy to będzie godzina - zaznacza. - Dla niektórych detoksem i w ogóle "niebem nie do osiągnięcia" może być właśnie pójście z dzieckiem na dwugodzinny spacer bez telefonu, bo przecież ostatnie 30 lat z telefonem łaziłam, nie? - rozkłada ręce ekspert.
- Warto spróbować wrócić do swojej pasji, Szycia, szydełkowania, majsterkowania, chodzenia na spacery, czegokolwiek - zachęca z kolei sopocka terapeutka. - Można położyć sobie w takim bardzo widocznym miejscu, taką stertę książek - wyrzutów sumienia, takich, do których chcemy wrócić, ale jakoś nam trudno. I żeby one na nas patrzyły, żebyśmy my się też o nie potykali i żeby to była pewnego rodzaju tęsknota - uśmiecha się.
Co pomyślimy za dziesięć lat?
Pierwszym krokiem do odzyskania władzy nad telefonem jest uświadomienie sobie, że możemy robić wiele satysfakcjonujących rzeczy bez niego. Tu przyda się spojrzenie w przyszłość i zapytanie samego siebie, czy warto było marnować czas na scrollowanie.
- Można sobie zrobić takie ćwiczenie, czy jak będę używał tego telefonu, czy komputera z taką częstotliwością, jak robię to teraz, czy za 10 lat będę zadowolony, czy powiem: "Ok, to był dobrze spędzony czas" - mówi Elżbieta Czapiewska. - Czy na przykład powiem: "o nie, nie starczyło mi czasu na coś dobrego, ważnego dla mnie, dla mojej rodziny, dla żony, męża, dzieci, partnera, partnerki". I będąc przy takiej refleksji, można też sobie zrobić trochę taki rachunek sumienia. Bo my mówimy, że "tylko coś sprawdzamy", ale to "tylko" jest na przykład dwadzieścia razy dziennie - podkreśla.
- To może boleć - nie ukrywa dr Maciej Dębski.- Jeżeli kładłem się przez dwadzieścia lat z telefonem do łóżka, to wyprowadzenie telefonu z sypialni może być dość skomplikowanym procesem rozciągniętym w czasie. Więc cokolwiek nie zrobicie, szanowni państwo, to trzeba być cierpliwym, bo na zastąpienie nawyków, nowymi nawykami, albo osłabienie negatywnych, starych, potrzeba troszkę czasu. Ale warto - zapewnia.
Źródło: TOK FM