Miała endometriozę, a trafiła do szpitala psychiatrycznego. "Nikt nie chciał uwierzyć w jej ból"
- Na endometriozę cierpi 1 na 10 kobiet w wieku rozrodczym, a diagnoza trwa średnio aż 8-10 lat;
- Lekarze często nie wierzą kobietom w ich ból, zdarzają się nawet przypadki odsyłania ich do szpitala psychiatrycznego;
- O tym, jak wygląda życie z endometriozą w Polsce, opowiadały w TOK FM autorki książki 'Taka twoja uroda. Jak endometrioza niszczy życie Polek' - Magda Łucyan i Katarzyna Górniak.
Endometrioza to choroba, na którą cierpi w Polsce ponad milion kobiet w wieku rozrodczym. A wciąż wiele z nich o tym nie wie. Diagnoza trwa często wiele lat, podczas których kobiety żyją z ogromnym bólem, który często jest lekceważony, także przez lekarzy.
- Nadal, zamiast diagnozować poważną, niebezpieczną chorobę, kobiety słyszą, że "taka jest ich uroda", mogą iść do domu i po prostu pogodzić ze swoim losem. A to nie jest zgodne z wiedzą medyczną - mówiła w "Popołudniu Radia TOK FM" Magda Łucyan, która razem z Katarzyną Górniak napisała książkę "Taka twoja uroda. Jak endometrioza niszczy życie Polek".
Autorki książki w rozmowie z Anną Piekutowską opowiadały, że na każdym spotkaniu autorskim pytają kobiety, ile z nich usłyszało to zdanie. - I one podnoszą ręce gremialnie. Na pierwszym spotkaniu wszystkie kobiety obecne na sali, a było ich ok. kilkudziesięciu, podniosły ręce. I te kobiety patrzą na siebie i czują: "Ok, ty też tak masz". Ja łzy, pani w pierwszym rzędzie łzy, podeszłyśmy do siebie, złapałyśmy się za rękę - relacjonowała Katarzyna Górniak.
Posłuchaj:
Tak endometrioza niszczy życie Polek. "Zemdlała i nie dokończyła egzaminu"
Jak mówiła Magda Łucyan, ból przy endometriozie kobiety na skali od 1 do 10 często określają jako 11. A obecnie w Polsce na diagnozę czeka się średnio 8-10 lat. - Ja sama czekałam 16 lat - powiedziała. Jak dodała, nie zdawała sobie sprawy, że miesiączka nie musi tak boleć, więc w pewnym momencie nauczyła się z tym funkcjonować.
- Wiedziałam, że jakoś muszę dostosować swoje życie do tego miesięcznego cyklu. I są to też doświadczenia bohaterek naszej książki, które szły jeszcze krok dalej, to znaczy planowały absolutnie wszystko, patrząc na rozpiskę swojego cyklu. Wiedziały, że gdy jest miesiączka, to nie pojadą na szkolną wycieczkę, nie pójdą na imprezę, a być może wręcz będą musiały jechać na SOR. I to generowało ogromny stres i wykluczenie, szczególnie w tych nastoletnich latach. Jedna z naszych bohaterek bała się, że na maturze dopadnie ją ból. Dopadł ją na próbnej maturze i zemdlała. I niestety nie dokończyła egzaminu - opisywała dziennikarka TVN.
Miała endometriozę, a trafiła do szpitala psychiatrycznego. Nikt nie chciał uwierzyć w jej ból
Problem w tym, że lekarze często nie wierzą kobietom w ich ból. - Pytanie, czemu w tej chorobie tak ważne jest to, czy lekarz wierzy kobiecie, tak jakby szła do księdza, a nie do lekarza. Bo lekarz nie powinien się kierować wiarą, tylko wiedzą - wskazała Górniak.
Dziennikarki podkreśliły przy tym, że wielu lekarzy sugeruje kobietom z objawami endometriozy zaburzenia psychiczne i odsyła je do psychiatry. - Mamy cały rozdział poświęcony temu wątkowi. Szczerze mówiąc, na etapie prac nad książką, wydawało nam się, że to jest niemożliwe, że nie znajdziemy takich kobiet, że to może jakaś miejska legenda, że te kobiety zostały popchnięte w niewłaściwe leczenie psychiatryczne. Bo, że kobiety słyszały: "Idź do psychiatry", to wiedziałyśmy - wskazała Łucyan.
Jak relacjonowała, jedna z bohaterek książki tyle razy usłyszała, że ma iść do psychiatry, że w końcu do niego poszła. - A ten psychiatra wysłał ją do szpitala psychiatrycznego, w którym nigdy nie powinna była się znaleźć. Tam też zresztą nie wierzyli jej w ból, dopóki w stanie pilnym nie była wieziona na salę operacyjną, bo pękła jej torbiel w brzuchu i było zagrożenie życia i zdrowia - mówiła.
- A zdiagnozowanie endometriozy to nie jest magiczna sztuka. Wystarczy na początek wywiad z pacjentką i chęć usłyszenia jej objawów. Czyli nie natychmiast negowania, podważania, obśmiewania i umniejszania tym kobietom, tylko po pytaniu, jak bardzo panią boli, gdy ta mówi, że na tej skali bólu jest 6, 7, 8, 9, 10, powinna być zapalona lampka i sugestia, że może warto pójść zdiagnozować endometriozę. Bo endometrioza to nie jest tylko choroba brzuszka, jak niektórzy chcą publicznie sugerować. Jedna z naszych bohaterek straciła nerkę, 15 cm jelita grubego, macicę, jajniki, jajowody, inna ma stomię, inna miała dziury w płucach, inne mają ogromne problemy z pęcherzem. I to nie jest rzadkość. Niestety, to jest powszechne - podsumowała Łucyan.
Więcej o objawach endometriozy dowiesz się, słuchając całej rozmowy Anny Piekutowskiej z dziennikarkami TVN: