,
Obserwuj
Ludzie

Kleszcze atakują, przybywa zakażeń boreliozą. "To powoduje, że ryzyko zakażenia jest bliskie zeru"

3 min. czytania
26.04.2025 21:05
Zaczęła się wiosna a wraz z nią sezon na kleszcze. Jak się chronić przed przenoszoną przez nie boreliozą? - Chciałabym uspokoić, że usunięcie kleszcza do 24 godzin powoduje, że ryzyko ewentualnie zakażenia bakterią borelii jest praktycznie bliskie zeru - mówiła w TOK FM prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.
|
|
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER / WOJCIECH STROZYK/REPORTER

 

  • Trwa walka z nienaukowymi sposobami 'leczenia' boreliozy - ILADS oraz tzw. metodą pulsacyjną, które polegają na długotrwałym stosowaniu antybiotyków;
  • Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie zapewniła w TOK FM, że 'są już ustalone scenariusze leczenia boreliozy i tego lekarze muszą się trzymać';   
  • Lekarka dała także konkretne wskazówki, jak zabezpieczać się przed kleszczami, których w naszych lasach i parkach jest coraz więcej.

 

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę na decyzję Rzecznika Praw Pacjenta w sprawie zakazu tzw. metody pulsacyjnej stosowanej w leczeniu boreliozy. Zakłada ona długotrwałe stosowanie antybiotyków, wbrew wytycznym opartym na aktualnej wiedzy.   

"Nie wolno stosować tego typu terapii" 

Zdaniem prof. Agnieszki Szuster-Ciesielskiej z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie to "bardzo dobra" decyzja sądu. - Nie wolno stosować tego typu terapii, podobnie jak terapii ILADS, czyli podawania antybiotyku zaraz po ukłuciu kleszcza oraz wielomiesięcznego podawania grupy antybiotyków. Są już ustalone scenariusze leczenia boreliozy i tego lekarze muszą się trzymać - zaznaczyła w "Pierwszym programie" w TOK FM.

Gościni Wojciecha Muzala ubolewała, że w przestrzeni publicznej wciąż spotyka się reklamy np. biorezonansu, który rzekomo służy do leczenia boreliozy. - To jest absolutna nieprawda i wprowadzenie słuchaczy w błąd - powiedziała członkini zespołu ds. dezinformacji medycznej w przestrzeni publicznej. Jak dodała, w samej diagnostyce boreliozy też wciąż "nie udało się wyeliminować podziemia". - Stosuje się metody, które nie są zatwierdzone ani sprawdzone, jak np. test kompleksów immunologicznych, test zwiększenia transformacji limfocytów czy też dual dur - wskazała prof. Szuster-Ciesielska.

Tak 'leczyli' syna słynnej pani Heni. Odkrywamy kolejne poziomy biznesu na boreliozie [serial PODZIEMIE]

"Usunięcie kleszcza do 24 h powoduje, że ryzyko zakażenia jest bliskie zeru"

A jak alarmują eksperci, w wyniku łagodnej zimy kleszcze stanowią w tym roku większe zagrożenie zdrowotne, roznosząc groźne choroby, takie jak borelioza i kleszczowe zapalenie opon mózgowych. Kontakt z nimi może mieć każdy, kto przebywa w parkach, lasach lub rejonach z wysoką trawą.

- Przede wszystkim chciałam uspokoić, że nie każdy kleszcz jest nosicielem boreliozy - tylko do 15-30 proc. kleszczy jest nosicielami któregoś z gatunku tej bakterii. A mamy 26 gatunków bakterii borrelii burgdorferii, których tylko od 6 do 8 jest patogennych dla człowieka. Dlatego badanie kleszcza pod kątem obecności tej bakterii jest zupełnie bezsensowne - tłumaczyła prof. Szuster-Ciesielska.

Specjalistka wskazała też, w jaki sposób możemy się zabezpieczyć przed tą chorobą. - Przede wszystkim, kiedy wybieramy się do lasu, należy założyć spodnie, buty z cholewkami, bluzkę z rękawami, po to, by uniemożliwić kleszczom wkłucie się do naszej skóry. Poza tym po wizycie w lesie należy dokładnie obejrzeć swoje ciało. Może w tym pomóc druga osoba, radziła też. 

Gdański lekarz i tajemnicza terapia na boreliozę. 'To złośliwe czytanie z pana strony' [PODZIEMIE, odc. 6]

Co zrobić jeśli znajdziemy kleszcza? - Należy go delikatnie wykręcić. Mamy do dyspozycji plastikowe kleszczołapki, które można kupić w aptece. I tutaj też chciałabym uspokoić, że usunięcie kleszcza do 24 godzin powoduje, że ryzyko ewentualnie zakażenia bakterią borelii jest praktycznie bliskie zeru - zaznaczyła lekarka z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Uspokajała także, że poza tym, że nie każde ukłucie kleszcza kończy się zakażeniem to też nie zawsze samo zakażenie oznacza chorobę. - Wśród zdrowych mieszkańców Europy od 3 do 15 proc. ma przeciwciała. Ponad połowa pracowników związanych z pracami leśnymi posiada przeciwciała przeciwko bakteriom borrelii bez przejścia choroby. A zatem rozpoczęcie procesu chorobowego związane jest także z innymi czynnikami np. z własną odpornością. Poza tym tych bakterii może być niewiele i organizm sobie świetnie poradzi - tłumaczyła. 

Tym jednak, co powinno nas szczególnie zaniepokoić, jak wskazała prof. Szuster-Ciesielska, jest rumień, który pojawia się u ok. 90 proc. zainfekowanych. - Jest to bardzo charakterystyczny rumień, tzw. wędrujący. Dobrze jest sobie wówczas go obrysować np. długopisem i sprawdzać, czy zaczyna pojawiać się poza obrysem. Skłonić do wizyty u lekarza powinien nas też wzrost temperatury i bóle głowy - podsumowała gościni TOK FM.