,
Obserwuj
Ludzie

Większość prawniczek w Polsce ma ten problem. "Rzeczywistość nie wygląda jak w filmach"

3 min. czytania
11.01.2026 13:10

Ponad połowa prawniczek w Polsce deklaruje objawy wypalenia zawodowego i myśli o zmianie zawodu - wynika z badania przeprowadzonego przez fundację "Tutaj Przyszłość".  - Sprawy, z którymi ludzie przychodzą do kancelarii, to ich najważniejsze sprawy życiowe. Trudno świadczyć usługi najwyższej jakości, gdy jesteśmy przemęczeni i wypaleni - podkreślała w TOK FM autorka raportu Martyna Kwiatkowska. Jej zdaniem problem często zaczyna się już na studiach.

fot. Robert Robaszewski / Agencja Wyborcza.pl
  • Z badania fundacji "Tutaj Przyszłość" wynika, że ponad połowa prawniczek w naszym kraju deklaruje objawy wypalenia zawodowego
  • Kultura pracy w środowisku prawniczym, polegająca na nadgodzinach i presji wyników, jest głównym źródłem problemów, co wpływa na jakość świadczonych usług prawnych - oceniała w TOK FM autorka badania prawniczka i mediatorka sądowa Martyna Kwiatkowska;
  • Jak mówiła, to także efekt nabierania złych nawyków już w trakcie studiów.

Fundacja "Tutaj Przyszłość" przeprowadziła w ubiegłym roku badanie dotyczące dobrostanu prawniczek w Polsce, koncentrując się na skali wypalenia zawodowego, warunkach pracy i motywacji do pozostania w zawodzie. Raport oparto na doświadczeniach ponad 200 kobiet wykonujących zawody prawnicze. 

- Uznałam, że nie da się przeprowadzić jednego, pogłębionego badania obejmującego całe środowisko prawnicze, bo prawniczki mierzą się w pracy z nieco innymi problemami niż prawnicy. Zależało mi na pytaniach pogłębionych, a gdybym zadała część z nich mężczyznom, niektórzy mogliby nawet nie rozumieć, dlaczego o to pytam - mówiła w TOK FM Martyna Kwiatkowska, wiceprezeska fundacji, prawniczka i mediatorka sądowa.

Z analiz wynika, że 57 procent prawniczek deklaruje objawy wypalenia zawodowego, a 21 proc. doświadcza ich codziennie. - To nie jest okazjonalne przemęczenie czy obniżony nastrój, ale realny problem - podkreśliła autorka badania.

Podobnie wyglądają dane dotyczące chęci zmiany zawodu, 58 proc. respondentek rozważa bowiem przebranżowienie. Jak zauważyła Kwiatkowska, "to jest silnie skorelowane z poziomem zmęczenia i brakiem czasu na odpoczynek". - Na początku wybór zawodu często był spełnieniem marzeń, chęcią prestiżu i wyzwań. Jednak nie zawsze chodzi o to, że nie chcemy już być prawniczkami. Często jesteśmy po prostu bardzo zmęczonymi prawniczkami - zaznaczyła.

Źródeł problemu rozmówczyni Zuzanny Piechowicz upatruje przede wszystkim w kulturze pracy w środowisku. - Nadgodziny, presja wyników i terminów. To nie tylko terminy sądowe, ale też czasami nierealne oczekiwania przełożonych, nierównomierne rozkładanie pracy i wytwarzanie presji dla samej presji, zamiast tak organizować zespoły, by każdy mógł pracować w swoim rytmie i zgodnie z kompetencjami - mówiła.

"Rzeczywistość nie wygląda jak w filmach"

Autorka badania wskazała, że niekorzystne nawyki zaczynają się często już na studiach. - Obserwujemy starszych kolegów i koleżanki, idziemy na praktyki, poznajemy kulturę pracy w kancelariach i przyswajamy wzorce, które nie wspierają zdrowia psychicznego. Uczymy się, że sukces równa się pracy ponad siły, a każdy błąd to porażka. Presja rośnie do poziomu, którego układ nerwowy nie jest w stanie wytrzymać - tłumaczyła.

Jej zdaniem na studiach należy jasno mówić o realiach tego zawodu. - Że to niejednokrotnie po prostu prowadzenie biznesu, budowanie marki i pozyskiwanie klientów. Dla wielu studentów to rozczarowanie, bo rzeczywistość nie wygląda jak w filmach, że kończę studia, wywieszam szyld, biorę skórzaną teczkę i jestem gwiazdą - powiedziała gościni TOK FM.

Raport pokazuje również, że tylko 12 proc. prawniczek czuje się docenianych przez pracodawcę, a 17 proc. przez współpracowników. - Kultura docenienia nie jest w naszym środowisku popularna, a mogłaby wiele zmienić - oceniła Martyna Kwiatkowska.

Redakcja poleca

"Trudno oczekiwać usług najwyższej jakości"

Ekspertka podkreślała, że problem pokazany w badaniu nie powinien pozostawać obojętny także dla osób spoza środowiska prawniczego. - Gdy trafiamy do kancelarii prawniczej, zwykle chodzi o najważniejsze sprawy życiowe. Potrzebujemy zarówno rzetelności proceduralnej, jak i empatii, rozmowy oraz poczucia bezpieczeństwa. Jeśli prawnik jest w złej kondycji psychicznej, trudno oczekiwać usług najwyższej jakości - argumentowała.

- Nawet kodeksy etyczne adwokatów i radców prawnych zobowiązują do świadczenia usług rzetelnie i na najwyższym poziomie. O tę rzetelność trudno, gdy jesteśmy po prostu zmęczeni i wypaleni - wskazała Kwiatkowska.

Źródło: TOK FM, fot. Robert Robaszewski / Agencja Wyborcza.pl