W PiS-ie "gotuje się jak w starym, dziurawym garnku". "Powódź to tylko wygodny powód"
Były premier Mateusz Morawiecki ocenił, że podczas powodzi rząd robił "putiniadę" i nie zdał egzaminu, nie potrafił ochronić ludzkiego życia i zdrowia. Podczas debaty w Sejmie ze strony opozycji padały też dezinformujące stwierdzenia o liczbie ofiar.
- To jest skandal - oceniła w "Pierwszym Programie w TOK FM" dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego. - To już nawet nie chodzi o te funkcjonujące fake newsy, ale o to, że to posłowie na sali parlamentarnej opowiadają jakieś dziwne rzeczy o setkach ofiar i zaginionych. Przecież trzeba elementarnie sprawdzać, co się gada - oburzała się gościni Wojciecha Muzala.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Według niej "ta awantura, której byliśmy świadkami podczas posiedzenia Sejmu, była naprawdę żenująca, wręcz niegodna". - Dlaczego od razu "putiniada"? Przecież widać, że ten zmęczony premier robi ,co może, co potrafi, to naprawdę widać. Natomiast nasza opozycja, jak ten rodzynek w babce piaskowej, szuka niedoróbek. Kto szuka, ten znajdzie - oceniła Pietrzyk-Zieniewicz.
Politolożka skwitowała to wszystko zdaniem: - Opozycja ustawiła się świetnie w roli: Mister fe, wszystko źle. I trwa w tej roli z uporem godnym lepszej sprawy - powiedziała.
PiS przestał czuć nastroje społeczne? 'Coś się tu komuś odkleiło, idę na ścianę'
"W PiS-ie gotuje się jak w starym, dziurawym garnku"
Dr Pietrzyk-Zieniewicz odniosła się także do przełożenia przez Prawo i Sprawiedliwość planowanego początkowo na najbliższą sobotę kongresu partii w Przysusze. Ten ma się odbyć za dwa tygodnie, czyli 12 października. Jak tłumaczyli przedstawiciele PiS, decyzja została podjęta ze względu na powódź i "krytyczną sytuację w południowo-zachodniej Polsce wynikającą z szeregu zaniedbań rządu Tuska"
Zdaniem dr Pietrzyk-Zieniewicz to jednak wymówka. - Mam wrażenie, że niekoniecznie powódź jest powodem, a przynajmniej nie głównym, dla którego kongres się nie odbędzie. Jest powodem wygodnym - oceniła.
PiS przekłada kongres, bo powódź. Ale jest drugie dno. 'Słaby obrazek'
Według gościni TOK FM prawdziwym powodem są zaś konflikty wewnątrz partii. - W PiS-ie gotuje się jak w starym, dziurawym garnku. Partia jest dość sfrakcjonowana. Raz, bo jest za dużo kandydatów na najwyższy urząd w państwie. Po drugie, jest za dużo kandydatów na ludzi wpływowych. I krzyczą bardzo mocno - podsumowała politolożka.