"Zamieszał we własnym kociołku". W co teraz gra Kaczyński?
- Jarosław Kaczyński uznał, że to dobry moment, żeby oficjalnie odpalić "projekt Bąkiewicz" - tak obecność lidera samozwańczego Ruchu Obrony Granic na sobotnim wiecu Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie skomentował w TOK FM Kamil Dziubka, dziennikarz Onet.pl.
- W sobotę w Warszawie odbył się wiec Prawa i Sprawiedliwości, na którym protestowano m.in. przeciwko nielegalnej migracji;
- Podczas manifestacji przemawiał lider nieformalnej inicjatywy Ruch Obrony Granic;
- Dziennikarz Kamil Dziubka z Onet.pl ocenił w TOK FM, że to jego "oficjalny początek pod flagą PiS".
W sobotę w Warszawie odbył się wiec Prawa i Sprawiedliwości, podczas którego manifestujący protestowali m.in. przeciwko nielegalnej migracji. Tego samego dnia pojawiły się informacje, że Polska zostanie wyłączona z paktu migracyjnego. Według wcześniejszych doniesień, Komisja Europejska zdecyduje się na zwolnienie z relokacji migrantów i finansowych obciążeń z uwagi na uchodźców, których Polska przyjęła po wybuchu wojny w Ukrainie. Ponadto Polska może zostać uznana za jeden z krajów znajdujących się "pod presją migracyjną", co wiąże się z dodatkowym wsparciem.
"Mówiłem, że nie będzie w Polsce relokacji migrantów i nie będzie! Załatwione" - napisał w sobotę premier Donald Tusk. Jarosław Kaczyński zapewnił w odpowiedzi, że "to stare gry". Politycy PiS próbowali również tłumaczyć, że decyzja Komisji Europejskiej to zasługa prezydenta Karola Nawrockiego, który kilka dni wcześniej napisał w tej sprawie list do przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen.
- Ta wiadomość przyszła do Polski w najgorszym dla Prawa i Sprawiedliwości momencie, zwłaszcza, że przecież wiec był planowany od lipca - skomentował w TOK FM Kamil Dziubka z Onet.pl. Tym bardziej, jak dodał, że "paliwa migracyjnego jak nie było i nie ma".
Stąd, jak dopowiedział, ma wrażenie, że PiS popełniło ten sam błąd, co w 2023 roku, kiedy organizowało równolegle z wyborami parlamentarnymi referendum w sprawie migracji. - Ten temat kompletnie nie "zażarł". Nie było wokół niego żadnych emocji w dniu wyborów; referendum zakończyło się fiaskiem - dodał w "Wywiadzie politycznym".
Kaczyński "zamieszał we własnym kociołku"
W ocenia gościa Karoliny Lewickiej, sobotni marsz był więc "marszem przeciwko wszystkiemu, co się PiS w dzisiejszej Polsce nie podoba". Choć, jak zwrócił uwagę, Jarosław Kaczyński w trakcie przemówienia na pl. Zamkowym wielokrotnie nawiązywał głównie do działań szefa rządu. - Musimy odwołać Tuska, precz z Tuskiem. Musimy odbudować wszystko, co ten rząd zdołał zniszczyć - przekonywał prezes PiS.
- Duch Tuska unosił się nad pl. Zamkowym - żartował Kamil Dziubka.
Podkreślił przy tym, że Kaczyński widzi, że Tusk po wyborach prezydenckich "nie zwinął sztandaru i jednak podjął rękawicę". - To nie tak, że po przegranej Rafała Trzaskowskiego stwierdził: "Zostały nam dwa lata administrowania i na tym się skupmy". (...) Jest przekonanie, że ten wyścig nie jest rozstrzygnięty. Zostały dwa lata wyborów, a to prawdziwa epoka - zaznaczył.
Jak stwierdził też rozmówca Karoliny Lewickiej, Kaczyński "wykorzystał ten moment, żeby zamieszać we własnym kociołku". Przypomniał w tym kontekście wypowiedź prezesa PiS, o tym, że "Przemysław Czarnek pewnie w przyszłości będzie premierem. - Zrobił to oczywiście z premedytacją, żeby sprawdzić reakcję swojego środowiska, samego Czarnka, kto się zdenerwuje, a kto się ucieszy - stwierdził Kamil Dziubka.
Jak dodał, to przy tym "ulubiona metoda prezesa, żeby napuszczać na siebie różne frakcje".
- Inna rzecz, że Czarnek uchodzi od dawna za człowieka z aspiracjami. Nie poszedł do kancelarii prezydenta Nawrockiego, bo musiałby się pożegnać z partyjnymi funkcjami, a teraz prezes mówi mu: "Słuchaj Przemek, widzę cię, jesteś fajny. No cóż, niczego ci nie obiecuje, ale staraj się" - podkreślił.
Bąkiewicz oficjalnie pod flagą PiS
Dziennikarz Onet.pl odniósł się do obecności Roberta Bąkiewicza na demonstracji zorganizowanej przez Prawo i Sprawiedliwość. Lider samozwańczego Ruch Obrony Granic i prezes nacjonalistycznego Stowarzyszenia Roty Niepodległości mówił ze sceny: "Nie bójcie się prokuratur, sądów, ci ludzie zapłacą za to cenę. I ta droga na Grunwald musi być taka, że sprawiedliwość musi zapaść, że te chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tę ziemię rzucać, żeby nigdy nie odrosły". Po tych wypowiedziach prokuratura z urzędu podjęła czynności, a sprawa jest badana pod kątem "nawoływania do zbrodni".
Jak ocenił Kamil Dziubka, "to początek Roberta Bąkiewicza oficjalnie pod flagą PiS". - Jarosław Kaczyński uznał, że to dobry moment, żeby oficjalnie odpalić "projekt Bąkiewicz" - podkreślił.
Zwrócił przy tym uwagę, że dystans między PiS a Bąkiewiczem stopniowo skracał się już od jakiegoś czasu, a radykalnie po wyborach prezydenckich, które wygrał Karol Nawrocki, "głównie dzięki głosom wyborców Sławomira Mentzena". - Kaczyński zrozumiał, że bez przynajmniej próby uszczknięcia poparcia Konfederacji władza w zdecydowany sposób może być trudna do wzięcia - skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP