,
Obserwuj
Polska

"Efekt Angeliny Jolie" na Lubelszczyźnie. Ile kobiet decyduje się na usunięcie piersi?

4 min. czytania
03.09.2025 15:15

Coraz więcej kobiet, które wykrywają u siebie szkodliwe geny BRCA1 i BRCA2 - decyduje się na tzw. operacje profilaktyczne. Chodzi o usuwanie piersi czy jajników. - To bardzo dobry rezultat tzw. efektu Angeliny Jolie - mówią nam lekarze z Lublina. 

Ile kobiet decyduje się na usunięcie piersi?
Ile kobiet decyduje się na usunięcie piersi?
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wygląda kwestia refundacji operacji profilaktycznego usuwania piersi w Polsce?
  • Dlaczego liczby podawane przez NFZ nie odzwierciedlają skali zjawiska?
  • Co jest kluczowe w rozmowach przed operacją profilaktyczną?

Przypomnijmy - aktorka Angelina Jolie w 2013 roku ujawniła, że przeszła zabieg prewencyjnej podwójnej mastektomii (usunięcia piersi). Podjęła decyzję po wykryciu u niej mutacji genu BRCA1, co stanowiło ponad 80-procentowe ryzyko zachorowania na raka piersi. Co ważne - na raka w wieku 56 lat, po blisko 10 latach zmagania z chorobą, zmarła wcześniej mama aktorki. Jolie opowiedziała publicznie o swojej historii, by zwrócić uwagę innych kobiet na możliwości badań genetycznych i wykrywanie w nich niebezpiecznych mutacji. Zachęciła też w ten sposób do badań profilaktycznych.

Profilaktyczne usuwanie piersi. Jak to wygląda w Polsce?

W Polsce od dwóch lat tego typu operacje są refundowane przez NFZ - zarówno mastektomia, jak i wycięcie jajników. - Zawsze był problem, że NFZ nie bardzo chciał nam to rozliczać, a to są kosztowne operacje, bo np. przy mastektomii same protezy piersi są kosztowne. Ale teraz mamy już ten sukces, że wszystko to możemy wykonywać, nie martwiąc się o pieniądze - mówi onkolożka dr Anna Świtała z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie. 

Z oficjalnych danych NFZ wynika, że liczba zabiegów rośnie. W 2024 roku szpitale wykonały łącznie 13 zabiegów mastektomii, w pierwszym półroczu 2025 - sześć. Jeśli chodzi o operacje usunięcia jajników i jajowodów, to w 2024 roku było ich na Lubelszczyźnie 29, a w pierwszym półroczu 2025 - 11.

Ale - jak słyszymy od lekarzy - te liczby nie oddają skali zjawiska. Bo część placówek rozlicza je - z bardzo różnych powodów - jako normalne operacje, a wtedy nie widać ich w statystyce jako zabiegi profilaktyczne. Dzieje się tak np. w sytuacji, gdy kobieta zgłasza się do szpitala na operację profilaktyczną, a w jej trakcie okazuje się, że w organizmie pacjentki już rozwija się nowotwór. Na wczesnym etapie, ale jednak już jest.

 

Redakcja poleca

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 1 przy ul. Staszica w Lublinie wykonuje się miesięcznie nawet kilka operacji profilaktycznego usunięcia jajników. - Jeżeli wychodzi nam z badań, że jest mutacja patogenna, wtedy ryzyko zachorowania na nowotwór jest bardzo duże. Rozmawiamy o tym z pacjentkami. Staramy się dokładnie wytłumaczyć, z czym taka operacja się wiąże i przekonać, że warto ją wykonać - mówi TOK FM prof. Rafał Tarkowski, ginekolog, szef I Katedry i Kliniki Ginekologii Onkologicznej i Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Jak dodaje, każda pacjentka, która dostaje wynik badania genetycznego, powinna mieć konsultację u lekarza genetyka, by potwierdził, że to jest groźna mutacja genów BRCA1 czy BRCA2.

Jak zacząć badania?

Prof. Tarkowski podkreśla, że każda historia zaczyna się od dokładnego wywiadu z pacjentką - m.in. o to, czy ktoś w rodzinie chorował na nowotwór i jaki, kiedy to było. Ważny jest też jednak wiek kobiety i chociażby to, czy chce jeszcze mieć dzieci. - Potwierdzenie takiej niebezpiecznej mutacji wymaga badań molekularnych, czyli sprawdzenia, czy te geny są uszkodzone, czy też nie. Wtedy zalecamy operację - dodaje ekspert.

Każda pacjentka - zgodnie z wytycznymi - przed zabiegiem spotyka się z psychologiem. To trudne, często bardzo intymne rozmowy. - Słyszę wiele pytań od kobiet: czy nadal będę atrakcyjna; czy nadal będę tą samą, którą mój mąż pokochał, której pożądał, którą wybrał jako drugą połówkę. Pojawiają się też kwestie seksualności, kwestie libido. Rozmawiamy o tym otwarcie, by kobieta mogła poczuć się bezpieczna i abyśmy byli pewni, że ona rzeczywiście to przemyślała i jest zdecydowana - opowiada psycholożka ze Szpitala Klinicznego nr w Lublinie Tetiana Baran. 

Redakcja poleca

- Bardzo często pacjentki podejmują decyzję pod wpływem emocji. Myślą: "muszę zrobić to i to, by uniknąć nowotworu". Natomiast czasami nie myślą o swoich rolach życiowych i o tym, że operacja wiele zmieni. Także te rozmowy często są długie i bardzo szczere. Zdarza się, że w tych rozmowach uczestniczą też partnerzy, bo taka jest prośba samych kobiet. Bo nie wiedzą, jak mają wytłumaczyć swoim bliskim, co się zmieni - opowiada psycholożka. Zaznacza jednak, że rzadko się zdarza, by kobieta po takiej rozmowie zrezygnowała z operacji.

Jak przekazała nam rzeczniczka lubelskiego NFZ Małgorzata Bartoszek, refundowane zabiegi profilaktycznej mastektomii i profilaktycznego usunięcia jajników i jajowodów mogą być wykonywane przez szpitale, które spełniają wymagania określone w obowiązujących przepisach w zakresie: personelu medycznego (lekarskiego i pielęgniarskiego), posiadania zespołu wielodyscyplinarnego, ilości i rodzaju wykonywanych zabiegów.

Na Lubelszczyźnie jest kilka takich placówek. Zabiegi profilaktycznej mastektomii są wykonywane u pacjentek zakwalifikowanych przez zespół wielodyscyplinarny, z wysokim lub z bardzo wysokim ryzykiem zachorowania na nowotwór złośliwy piersi, u których wykluczono nowotwór złośliwy piersi i które spełniają co najmniej jeden z kilku warunków: potwierdzona obecność mutacji BRCA1/ BRCA2; obciążający wywiad rodzinny lub potwierdzona obecność tzw. choroby proliferacyjnej piersi przebiegającej z atypią komórkową. Podobne zasady dotyczą operacji usunięcia jajników i jajowodów.