,
Obserwuj
Ludzie

Jak tiktokowy "szon patrol" wymknął się spod kontroli? "Masowo odzywają się do nas rodzice"

4 min. czytania
02.09.2025 06:30

- Masowo odzywają się do nas rodzice, których córki nie poszły 1 września do szkoły, bo wylądowały na grupach "szon patroli" - powiedziała tokfm.pl Kinga Szostko z KidsAlert. Jak internetowa zabawa przepoczwarzyła się w dręczenie młodych dziewczyn?

Szon patrol, czyli niebezpieczna internetowa zabawa, która wymknęła się spod kontroli
Szon patrol, czyli niebezpieczna internetowa zabawa, która wymknęła się spod kontroli
fot. TikTok

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym są "szon patrole"?
  • Jakie były początki tego trendu?
  • Dlaczego trend z TikToka zrobił się niebezpieczny?
  • Jakie problemy zgłaszają rodzice?
  • KidsAlert wkrótce wyda komunikat ws. "szon patroli". Co w nim będzie?

"Szon patrol" to tiktokowy trend, który zyskuje na popularności. "Patrole" publikują zdjęcia nastolatek w celu napiętnowania ich za - rzekomo - zbyt wyzywający ubiór bądź zachowanie. - W opisach są używane sformułowania typu: "Ale cringe laska. Komentujcie!". A to jest już przemoc - wskazała w rozmowie z Tokfm.pl Kinga Szostko, twórczyni KidsAlert - aplikacji alarmującej rodziców o niebezpiecznych trendach i challenge'ach.

Szostko nagłośniła sprawę kilka dni temu na swoim profilu LinkedIn. Jak podała - żartobliwy trend z TikToka zrobił się niebezpieczny, a internetowa zabawa wymknęła się spod kontroli. Nastolatki krzywdzą swoje rówieśniczki i rówieśników.

- Masowo odzywają się do nas rodzice, których córki nie poszły 1 września do szkoły, bo wylądowały na grupach "szon patroli". Stan psychiczny niektórych dziewczynek czternasto-, trzynastoletnich nie jest zadowalający - przyznała w rozmowie z  tokfm.pl  Szostko. Jak dodała, są to często dziewczynki, które skończyły już podstawówkę i idą do nowej szkoły.

- Jest początek września, a ich nowe środowisko już wie, że dziewczynki wylądowały na profilach "szon patroli". Są wulgarnie wyśmiewane i hejtowane - dodała ekspertka z Fundacji  prospołeczna.org oraz aplikacji KidsAlert.pl.

Jakie były początki "szon patroli"? 

Kinga Szostko zaznaczyła, że obecny, niebezpieczny trend przepoczwarzył się z niewinnej zabawy. - Dziesięcio- czy jedenastolatki, które [na początku] bawiły się w "szon patrole", nie są mizoginami. Nie wiedzą nawet, od jakiego słowa pochodzi określenie "szon" - stwierdziła ekspertka, tłumacząc mechanizm stojący za filmikami, na których dzieci przemierzają ulice w poszukiwaniu dziewczyn ubranych, w ich opinii, zbyt wyzywająco.

Zabawne nagrania z TikToka przeniosły się na grupy i profile na Instagramie i Facebooku, gdzie zaczęto zamieszczać zdjęcia konkretnych osób. - To było jak np. zbieranie pokemonów. Nikt nikomu nie robił zdjęć, nikt nigdzie tego nie upubliczniał w sposób prześmiewczy - proszę zobaczyć jak to wygląda na samym TikToku, bo tych filmików są tysiące. "Zabawa" się rozkręciła, gdy weszły do niej szesnastolatki, które znają znaczenie słowa "ku***szon". Tutaj możemy już mówić o przemocy, hejcie i krzywdzie - stwierdziła analityczka trendów z KidsAlert, nazywając obecną odsłonę trendu "polowaniem na czarownice". Wśród pokrzywdzonych są głównie młode dziewczyny, ale również i chłopcy.

Trendy zawsze eskalują w niebezpieczną stronę

"Szon patrol" rozpoczął się jako niewinna zabawa na początku lipca, ale nie "wypalił się" z końcem wakacji. - To klasyczny mechanizm trendów na TikToku. Obserwujemy to od lat. Trend, który nie eskalował i nie ewoluował w niebezpieczną stronę, jeszcze się nam nie zdarzył - stwierdziła rozmówczyni  tokfm.pl. I przypomniała inne podobne trendy.

- Jakiś czas temu był trend związany z podpalaniem. Zaczynał się od pryskania palca czymś, co zawiera alkohol i podkładaniem tego palca pod źródło ognia. Potem już dzieciaki paliły zabawki. To samo było z "habush babush". Zaczęło się od rzucania butelkami, a skończyło na rzucaniu zwierzętami i urządzeniami elektrycznymi - opowiedziała ekspertka.

Redakcja poleca

Jak podkreśliła Kinga Szostko, krzywdzący jest nie tylko sam trend, ale i dezinformacja wokół niego. - Pierwotnie była to zabawa wśród dzieci, a nie dręczenie dziewcząt. A teraz, jak ojciec zobaczy, że jego jedenastoletni syn się w to bawi, to może mu "przywalić", chociaż dziesięcio- czy jedenastolatek może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, w co się bawił, bo nie posiada jeszcze na tyle rozwiniętej seksualności - zaalarmowała w rozmowie z  tokfm.pl.

Jak walczyć z "szon patrolem"?

Jednocześnie Szostko uprzedziła, że sytuacja dotycząca "szon patroli" jest skomplikowana. Bywa, że dziewczynki - tak jak w pierwotnym, dowcipnym trendzie - same chcą wziąć udział w zabawie i same podsyłają zdjęcia swoich profili na strony "szonpatrolowe". A czasami na grupach i profilach zamieszczane są zdjęcia z publicznych profili nastolatków. To, jak wskazała ekspertka, nie wystarczy, by zgłosić podejrzenie przestępstwa na policję.

- Jeśli ten wizerunek został już wcześniej przez tę osobę upubliczniony, a znalazł się na "szon patrolu", to policja nie może nic z tym zrobić, bo samo to nie nosi znamion przestępstwa. Natomiast to, co się dzieje w komentarzach, to już hejt, czyli przestępstwo - wytłumaczyła Kinga Szostko. I podkreśliła, że każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, bo czasem pokrzywdzone dzieci mierzą się również ze stalkingiem.

Analityczka zapowiedziała, że na dniach KidsAlert.pl wyda stosowny komunikat na temat całego zjawiska. W alercie znajdą się też głosy psychologów analizujących ten trend. Tymczasem rodzice szukają pomocy i np. zgłaszają grupy do KidsAlert.pl, który pośredniczy w usuwaniu tych stron.

- Chylę czoła przed przedstawicielami Mety (Instagrama i Facebooka), oraz  dyżurnet.pl bo robią, co mogą, by skutecznie i na bieżąco usuwać grupy oraz profile „szon patroli”. Jesteśmy w bezpośrednim kontakcie - potwierdziła Kinga Szostko. Przypomniała również, że warto skorzystać z konsultacji psychologicznej, jeśli stan dziecka tego wymaga, lub skorzystać z telefonu zaufania: 116 111. 

Ekspertka nie ma wątpliwości, że ten trend będzie miał długofalowe konsekwencje. - Działamy ramię w ramię, dla bezpieczeństwa dzieciaków. Ale prawda jest taka, że jeszcze w naszej karierze czegoś takiego nie przerabialiśmy. Ten trend jest obrzydliwy, eskalował w takim kierunku, którego w sumie nikt się nie spodziewał - podsumowała ekspertka z KidsAlert.pl.

Jeśli jesteś w kryzysie lub wiesz o tym, że ktoś w kryzysie może potrzebować pomocy, skorzystaj ze wsparcia specjalistów:

  • Linia wsparcia dla dorosłych, działająca przez 7 dni w tygodniu, 24/dobę - 800 70 22 22.
  • Linia wsparcia dla dzieci i młodzieży, działająca przez 7 dni w tygodniu, 24/dobę - 116 111.