Minister odwoła kontrowersyjnego rektora uczelni w Krakowie? "Decyzja polityczna"
Prof. Piotr Borek kilka miesięcy temu został wybrany ponownie na rektora Uniwersytetu im. Komisji Edukacji Narodowej. Do tych wyborów było jednak sporo zastrzeżeń, które opisywaliśmy na tokfm.pl. Wiceminister nauki prof. Maciej Gdula przekazał nam wtedy, że resort 'kontroluje UKEN w sprawie polityki finansowej, przestrzegania praw pracowniczych i korzystania z pomocy prawnej'. 'Przyglądamy się wyborom rektora. Sytuacja, w której można głosować tylko na jednego kandydata jest daleka od standardów demokratycznych' - podał wiceminister.
Teraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego rozpoczęło postępowanie administracyjne w celu odwołania rektora. Jak udało nam się ustalić, w tle są m.in. orzeczenia sądowe (sprawy wniosła do sądu Państwowa Inspekcja Pracy). Chodzi o bezprawne zwolnienia pracowników, a co za tym idzie - o odszkodowania, które uczelnia musi za to wypłacać.
Co się działo na uniwersytecie?
O Uniwersytecie im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie (wcześniej był to Uniwersytet Pedagogiczny) tokfm.pl pisało wielokrotnie. Opisywaliśmy m.in. falę zwolnień na uczelni, w ramach której pracę tracili znani i cenieni naukowcy - ponad 100 osób. Zwolniono m.in. byłego rektora prof. Kazimierza Karolczaka. Zwolnienie dostał pocztą. Poszedł do sądu pracy i wygrał.
- Kto okazuje się niewygodny, komu nie po drodze z obecną władzą albo ma inne zdanie, ten traci pracę. W tle jest wielka polityka - mówili nam wtedy związani z uczelnią wykładowcy. Podkreślali, że na UKEN pojawiali się politycy PiS w czasie, gdy partia sprawowała władzę (był to np. Ryszard Terlecki).
Rozmawialiśmy też z byłą zastępczynią rektora Piotra Borka. - Doszło do całkowitego lekceważenia dorobku naukowego pracowników, ale też ich działalności, zaangażowania na rzecz uczelni. Nie respektowano decyzji ciał kolegialnych, które wydawały określone rekomendacje. Rektor i tak podejmował własne decyzje, bardzo jednostronnie i autorytarnie - mówiła nam prof. Anna Stolińska.
Rektor mówi o "decyzji politycznej"
Sam rektor twierdzi, że wszczęcie procedury jego odwołania to decyzja polityczna. Na konferencji prasowej, którą zwołał, nie pozwolił zadać żadnego pytania. Wygłosił jedynie oświadczenie. - Oświadczam, że nie zgadzam się z wynikami analizy sytuacji uczelni przedstawionymi przez ministra. Oświadczam, że wszystkie decyzje związane z restrukturyzacją uniwersytetu [tak rektor od początku określał falę zwolnień - przyp. red.] podejmowałem w związku z tragiczną sytuacją, w jakiej zastałem uczelnię w 2020 roku. Wprowadzane wówczas zmiany miały na celu dobro pracowników oraz studentów - wskazał prof. Piotr Borek.
Wspomniał również, że dba o "autonomię uniwersytetu". - Jednym z elementów autonomii jest prawo do wyboru rektora. Głosami elektorów na tę funkcję - w marcu bieżącego roku - zostałem ponownie wybrany, co świadczy o zaufaniu społeczności do moich działań - podkreślił rektor. - W głębokiej trosce o samorządność uczelni i respektowanie prawa oświadczam, że skorzystam ze wszystkich przysługujących mi - jako stronie - uprawnień, by uchronić nasz uniwersytet przed negatywnymi skutkami decyzji ministra nauki - dodał prof. Borek. Powołał się przy tym na łacińską sentencję, która mówi o prymacie intelektu nad siłą. - Pamiętajmy o tym, że intelekt zawsze zdominuje przemoc - wskazał rektor.
Afera na UMCS. Żądają ukarania znanego profesora. O ugodzie nie chcą słyszeć
- Bardzo długo czekaliśmy na decyzję ministerstwa i bardzo jesteśmy z niej zadowoleni. Oczywiście procedura będzie trwała, bo teraz Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich musi wyrazić swoją opinię. Ale mam nadzieję, podobnie jak większość moich znajomych, że ta procedura zakończy się faktycznie odwołaniem pana rektora - powiedziała TOK FM Ewa Żmijewska, jedna z osób, która odeszła z uczelni.
Jak dodała, wysokość przyznawanych byłym pracownikom odszkodowań idzie już w setki tysięcy złotych. - Jest to dowód na niefrasobliwość finansową pana profesora. W jednej ze spraw, w której byłam oskarżycielem posiłkowym, padło zdanie z ust byłego kadrowca, że rektor zwalniał "pod pretekstem restrukturyzacji". I to jest chyba istota całego działania profesora Piotra Borka - wskazała Żmijewska.
Pracownicy w kontrze do rektora
Swoje oświadczenie po decyzji ministerstwa wydali też pracownicy skupieni w związku zawodowym "Inicjatywa Pracownicza", który powstał, by bronić zwalniane osoby. Na jego czele stoi prof. Piotr Trojański (też chciał startować w wyborach na rektora, ale jego kandydatura została odrzucona).
"Od początku swojej działalności w 2021 r. Inicjatywa Pracownicza, w trosce o dobro Uczelni, apelowała do Rektora o przestrzeganie przepisów prawa. Niestety nasze apele były ignorowane i odbierane jako ataki personalne. Rektor Borek nie wyciągał wniosków z kolejnych kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, wskazań ministerialnych i wyroków sądowych. Nie podejmował zalecanych działań naprawczych, uporczywie powtarzając te same błędy" - wskazali związkowcy.
W swoim oświadczeniu napisali również o tym, że w 2023 roku rektor przeprowadził ocenę okresową nauczycieli akademickich "z naruszeniem przepisów ustawy, co było kolejnym dowodem na brak poszanowania prawa i doprowadziło do bezprecedensowej sytuacji prawnej, ze szkodą dla uczelni i jej pracowników".
"Wierzymy, że decyzja ministra stanowi punkt zwrotny i zahamuje postępujący proces degradacji uniwersytetu. Mamy nadzieję, że już niedługo nastąpi czas odbudowy zniszczonej wspólnoty akademickiej oraz przywracania utraconego prestiżu naszej uczelni" - napisali związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej UKEN w Krakowie.