,
Obserwuj
Mazowieckie

Ogromne pieniądze na wsparcie kobiet. "Tam, gdzie system zawodzi"

5 min. czytania
15.12.2025 14:37

Ponad sześć i pół miliona zł - to kwota, którą przekazała kobietom z mniejszych i większych miast oraz wsi Fundacja Fundusz Feministyczny. Od momentu powstania, czyli 2018 roku, wsparła prawie 400 inicjatyw - dużych organizacji, ale i małych grup nieformalnych czy kolektywów.

Wręczenie Nagrody Obywatelskiej dla FemFund
Wręczenie Nagrody Obywatelskiej dla FemFund
fot. Jarosław Barański / Fundusz Obywatelski im. Ludwiki i Henryka Wujców

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak powstał Fundusz Feministyczny?
  • Na jakiej zasadzie wspiera organizacje?
  • Kto może liczyć na jego pomoc?

Jedną z założycielek Funduszu Feministycznego jest Magda Pocheć. - Jako działająca w Warszawie feministka próbowałam utrzymać się na rynku pracy, jakim były organizacje pozarządowe. Szybko jednak zorientowałam się, że jest bardzo trudno ze względu na jakość dostępnego finansowania. Były to głównie projekty na określony czas. Czułam, że nie robię adekwatnej pracy, tylko realizuję projekty których priorytety określił ktoś inny, nie mogę działać w odpowiedzi na potrzeby, nie mogę być dynamiczna i sprawcza, co mnie bardzo frustrowało - mówi nam Magda Pocheć.

- Wtedy pomyślałam, że musi być jakieś narzędzie finasowania dedykowane feministkom, które będzie im przyjazne, które nie każe im się tłumaczyć, co i dlaczego robią, i które będzie oparte na radykalnym zaufaniu. Założyłam i do dzisiaj tak uważam, że nie jest tak, że to aktywistki potrzebują pieniędzy, tylko my jako społeczeństwo bardzo potrzebujemy aktywistek, dzięki którym jest jakakolwiek nadzieja na sprawiedliwość społeczną - opowiada w TOK FM założycielka Funduszu Feministycznego.

Nie kryje, że powstaniu organizacji sprzyjał też czas. Był rok 2018, rządziło Prawo i Sprawiedliwość, trwało "przykręcanie śruby". - Wyrosłyśmy na fali tamtejszej energii, protestów, na fali czegoś, co możemy nazwać mocnym feministycznym przebudzeniem. Oczywiście to się nie wzięło znikąd, te ziarna były zasiane już wcześniej, na przestrzeni lat. To był też ten moment, gdy było potrzebne wsparcie m.in. grupom nieformalnym, bo to one najszybciej reagowały na to co się działo, samoorganizowały się, skrzykiwały, były w stanie w ciągu 24 godzin zorganizować protesty w swoich miastach. Chciałyśmy te grupy dostrzec, docenić i zachęcić do robienia dalszej feministycznej pracy. Zależało mi, żeby brak pieniędzy nie był przeszkodą do działania. I tak to się zaczęło - dodaje Magda.

Organizacja nie mogłaby działać i wspierać innych, gdyby nie środki, które zaczęła gromadzić - od osób prywatnych, ale - w głównej mierze - od zagranicznych darczyńców, w tym dużych międzynarodowych organizacji.

- Od początku działamy w modelu, który nazywamy feministyczną skarbonką. Zbieramy pieniądze, a potem decyzję o tym, kto dostanie wsparcie, podejmują same autorki wniosków. I to jest dla nas kluczowe, bo uważamy, że na tym polega sprawiedliwość w dostępie do tych pieniędzy. Wspieramy ok. 80 inicjatyw rocznie. Z jednej strony są to duże organizacje, z drugiej - malutkie, często grupy nieformalne, aktywistki, kolektywy, grupy migranckie, uchodźcze, queer-owe, z dużych miast, ale i z wiosek - mówi Małgorzata Leszko, członkini zarządu Funduszu Feministycznego.

Tam, gdzie system zawodzi

Dziewczyny z Fundusz Feministyczny (FemFund) właśnie odebrały tegoroczną Nagrodę Obywatelską im. Henryka Wujca. To trzecia taka nagroda w historii - w poprzednich latach dostali ją dr Hanna Machińska, mec. Radosław Baszuk, który za rządów PiS bronił aktywistów, Obywateli RP, społeczników oraz Ewa Kulik-Bielińska, dyrektorka Fundacji Batorego.

FemFundNagrodzony_FotJarosławBarański_FunduszObywatelski
fot.

FemFund dostał nagrodę m.in. za to, że od 2018 roku wsparł ponad 380 oddolnych inicjatyw z całej Polski, przekazując pieniądze osobom i grupom działającym tam, gdzie brakuje systemowej pomocy. - Troskę kierujemy tam, gdzie system często zawodzi. Wspólnie tworzymy solidarne społeczności, które mogą na siebie liczyć - mówi Magda Pocheć.

Nagroda Obywatelska im. Henryka Wujca to wyróżnienie dla tych organizacji i osób, które działają na pierwszej linii, bezpośrednio pomagając osobom marginalizowanym, zagrożonym i prześladowanym. Przyznają ją wspólnie: Fundusz Obywatelski im. Ludwiki i Henryka Wujców, Amnesty International Polska, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych (OFOP) oraz Inicjatywa "Nasz Rzecznik". - Uważamy, że nagroda, którą nam przyznano, jest nie tylko dla nas, ale dla wszystkich ruchów, organizacji, osób, które działają w obszarze praw kobiet, demokracji, praw człowieka - tłumaczy Małgorzata Leszko.

Komu udało się pomóc?

M.in. byłym siostrom zakonnym, które same doświadczyły przemocy i stworzyły grupę wsparcia dla kobiet w instytucjach kościelnych. - Poczułam, że robimy naprawdę świetną robotę, jeśli stworzony przez nas Fundusz Feministyczny to jest ten adres, pod który one mogą się zwrócić po wsparcie - opowiada Magda Pocheć. Kolejny wniosek złożyły kobiety reprezentujące społeczność osób głuchych. - Te dziewczyny stworzyły m.in. znak w języku migowym na feminizm, wcześniej go nie było. Poczułam, że to ważna zmiana, że feminizm staje się parasolem, pod którym jest miejsce dla każdej z nas - dodaje gościni TOK FM.

Pieniądze pomogły również Stowarzyszeniu "Dla Ziemi", które działa na rzecz uchodźczyń z ośrodków dla cudzoziemców w Łukowie i Bezwoli. Udało się m.in. rozwinąć pracownię „Craft for Dignity”, gdzie panie uczą się rzemiosła i sztuki.

W Krakowie z pieniędzy Funduszu Feministycznego powstał Punkt Wsparcia Ukrainek, a w Białymstoku - Polish Center for Torture Survivors, czyli organizacja wspierająca kobiety po traumie gwałtu wojennego i tortur. W Hajnówce zaczął działać Klub Aktywnych Mam, a w Warszawie - "Kolektyw Chemia", czyli pierwsza w Polsce fundacja, która zajmuje się kompleksowo problemem tzw. pigułki gwałtu. Grupa powstała, żeby zapewnić rzetelne źródło informacji i stworzyć miejsce, do którego można się zgłosić po pomoc.

W Rybniku - też dzięki FemFund powstała Fundacja "Cylinder", która działa na rzecz przeciwdziałania przemocy, a w Poznaniu - Kolektyw Krwawnik, który działa na rzecz osób menstruujących, które doświadczają wykluczenia – poprzez ubóstwo menstruacyjne czy brak edukacji. Wsparcie dostał też portal tranzycja.pl czy Fundacja "Tulimy mamy" z Cieszyna.

Część środków idzie również do małych organizacji czy grup nieformalnych z malutkich miejscowości. - Wsparłyśmy np. Koło Gospodyń Wiejskich w Załężu Dużym w województwie mazowieckim. Jego członkinie stwierdziły, że czasem wracając do domu po zmroku czują się nie do końca bezpiecznie i zdecydowały się zorganizować warsztaty samoobrony i asertywności WENDO. To jeden z przykładów, że te działania często opierają się na diagnozie bardzo konkretnego problemu, z którymi te osoby same do nas przychodzą. Z kolei np. panie z miejscowości Sułkowice zaprosiły do swojej miejscowości ginekolożkę po to, aby przy kawie i ciastku opowiedziała im o profilaktyce chorób kobiecych. To było szczególnie ważne, bo to miejscowość wykluczona komunikacyjnie i osoby bez prawa jazdy, bez samochodu, nie bardzo mają jak pojechać do lekarza - opowiada Małgorzata Leszko.

- Nie mam wątpliwości, że praca aktywistyczna jest nadal bardzo potrzebna. Po wyborach 2023 roku to pewna estetyka zmiany, za którą nie idzie żadna zmiana. Czyli praca jest nadal potrzebna, zarówno jeśli chodzi o aborcję, jak i inne różne potrzeby kobiet. Dlatego nie zamierzamy przestać działać - dodaje Magda Pocheć.

źródło: TOK FM