,
Obserwuj
Mazowieckie

Spotykają się od 70 lat. Niezwykła historia pani Elżbiety i jej szkolnej klasy

3 min. czytania
06.12.2025 12:00

W czasach, gdy większość wspomnień znika w telefonach, pani Elżbieta ma skarb: ręcznie robione pamiętniki sprzed kilkudziesięciu lat i klasowy zeszyt, który wywołuje śmiech, wzruszenie i lawinę wspomnień. A jej klasa? Do dziś spotyka się co roku, jakby czas się zatrzymał.

Elżbieta Jędrych - Pordes
Elżbieta Jędrych - Pordes
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Podstawówkę kończyli ponad 70 lat temu, do dziś się spotykają

Elżbieta Jędrych-Pordes urodziła się i wychowała na warszawskim Grochowie. Przez lata była dziennikarką, m.in. w "Expressie Wieczornym" i "Przyjaciółce", pracowała też w Sejmie - przygotowywała biuletyny z posiedzeń sejmowych komisji. Dziś ma 85 lat, ale wciąż stara się być aktywna. Jedną z takich aktywności są coroczne spotkania z kolegami i koleżankami z podstawówki, którą kończyli ponad 70 lat temu. 

- Pierwsze spotkanie zorganizowała jedna z koleżanek, 40 lat od ukończenia szkoły podstawowej. Przyszło 25 osób. To był ogromny wyczyn, by do nich wszystkich dotrzeć, ale się udało - wspomina pani Elżbieta. - Do teraz jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie. Oczywiście, niestety części z nas już nie ma, ale z tymi, którzy zostają, wciąż się spotykamy - dodaje. Klasa uczyła się przed laty w Szkole Podstawowej nr 149 przy ul. Krypskiej, a potem też na Siennickiej. 

Spotkania (poza pierwszym) odbywają się w grudniu. - To już jest taka nasza tradycja. Przychodzimy oczywiście z prezentami, jest loteria, każdy losuje dla siebie numer, a potem wrzucamy te podarki to jednego worka i wręcza je nam Mikołaj, którym jest mąż jednej z koleżanek - opowiada nasza rozmówczyni. 

Pani Ela podkreśla, że grupa jest bardzo zróżnicowana. Jest w niej m.in. stomatolożka, prawnicy, naukowcy, psycholog. - Jedna z osób mieszka w Kanadzie i też przyjeżdża. Jest jak w rodzinie, pamięta się o imieninach, urodzinach i o świątecznym obiedzie. Mam poczucie, i chyba wszyscy pozostali też, że rok bez tych naszych spotkań w ogóle nie miałby sensu - przyznaje pani Elżbieta. 

Pamiętnik w kształcie serca

Nasza rozmówczyni z lat swojego dzieciństwa zachowała dwa pamiętniki wykonane własnoręcznie przez jej tatę. Są w kształcie serc. - To pierwsze serduszko jest już bardzo podniszczone. Było prezentem, znalazł się w nim wpis: "Kochanej Elusi, na pamiątkę pierwszej komunii świętej. Tatuś" i data: 15 czerwca 1949 rok. Są tam też wpisy kolegów z klasy, dorosłych, rodziny. O, na przykład taki: "Wpisuję się na ostatniej karcie, aby się nie narazić na szybkie wydarcie" - cytuje pani Ela.

Przytacza też inne notatki: 

  • "Jak ciche potoki płyną po zielonej niwie, tak niech płynie wiek twój młody, słodko, mile i szczęśliwie" (Małgosia);
  • "Buteleczka wina, koreczkiem zatkana. Żyj nam bardzo długo, Eluniu kochana" (od brata bliźniaka pani Elżbiety);
  • "Idź śmiało w życie, wśród ciernistych dróg, a hasłem niech ci będzie ojczyzna i Bóg";
  • "Pamiętaj dziecino, że są chwile w życiu jak kwiaty z pól, lecz dają szczęścia tylko chwilkę, a później sam ból" (od wujka, brata mamy).

I przyznaje: "Te wpisy są dla mnie bardzo wzruszające".

Pamiętnik pani Eli
fot.

Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Pani Elżbieta zabiera swoje pamiętniki na szkolne spotkania. - To jest niezwykłe, że moi koledzy i koleżanki mogą do tego zajrzeć - uśmiecha się. - Byli szczęśliwi, że to się u mnie zachowało, czasami zaskoczeni, lekko zaintrygowani. Przeglądaliśmy je wielokrotnie. Z radością sobie przypominali sobie swoje wpisy. "O rety, to moje, tak. To ja tak napisałam? Niemożliwe" - komentowali. Zawsze jest też sporo śmiechu - opowiada gościni TOK FM. 

Pamiętnik pani Eli 2
fot.

Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

- Może jeszcze jeden wpis zacytuję: "Ukochaj to wszystko, co na wskroś jest nasze. Ojczystej mowy nie zamień na inną. I tak jak gniazdko kocha małe ptasze, ukochaj swą ziemię rodzinną". Piękne, prawda? To była atmosfera, w jakiej myśmy żyli i się uczyli. Przecież to były czasy tuż powojenne, bo my się urodziliśmy jeszcze w czasie wojny, w 1941 roku - mówi pani Elżbieta. - Dziś chyba takiej tradycji na pamiętniki już nie ma. Wszystko dzieje się w internecie. A te moja pamiętniki to naprawdę wspaniała pamiątka, do której można wrócić po latach. Wszystkim polecam - mówi pani Ela. 

Pamiętnik pani Eli 3
fot.

Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Elżbieta Jędrych-Pordes zachowała jednak nie tylko pamiętniki. Zostawiła również - na pamiątkę - stary zeszyt, w twardej oprawie, zatytułowany: "Nasza klasa". Są w nim nazwiska wszystkich uczniów, ale też nauczycieli i nauczycielek. - Wspomnień jest tutaj bardzo dużo, emocji moc. A do tego jeszcze możemy zobaczyć, jak się wtedy pisało: piórem i atramentem, i pięknie się to wszystko zachowało. To jest kawał historii - podsumowuje pani Elżbieta. 

Pamiętnik pani Eli 4
fot.

Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Źródło: TOK FM