Prorosyjska propaganda w ocenie pracy polskiego badacza? "To nie do zaakceptowania"
- Dr Łukasz Drozda złożył wniosek o grant w ramach jednego z programów w Narodowym Centrum Nauki;
- Pieniędzy nie dostał, ale z tym - jak mówi - się liczył, bo wiadomo, że pieniędzy na granty jest za mało;
- Zdziwiło i zaskoczyło go jednak coś innego - jedna z recencji napisanych do jego projektu. W recenzji znalazła się - jak mówi - prorosyjska narracja;
- NCN w przesłanych TOK FM wyjaśnieniach zapewnił: "jako instytucja jesteśmy bardzo uwrażliwieni na kwestie współpracy z Federacją Rosyjską".
Dr Łukasz Drozda jest urbanistą i politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego, autorem książek (m.in. "Dziury w ziemi. Patodeweloperka w Polsce"). Ubiegał się o grant z programu "Sonata" prowadzonego przez Narodowego Centrum Nauki (NCN). To prestiżowa instytucja, która rozdziela pieniądze na badania naukowe. Projekty ocenia zespół ekspertów, z których duża część to recenzenci zagraniczni. Robią to w ramach tzw. panelu eksperckiego. Chodzi o to, by recenzje były obiektywne, ale też by przygotowujące je osoby znały obecne trendy w nauce i umiały odpowiednio ocenić wnioski o granty.
Za poprzedniej władzy Narodowego Centrum Nauki było mocno niedofinansowane,
o czym pisaliśmy na naszym portalu. Teraz to się delikatnie zmieniło, ale tylko delikatnie, bo wciąż wiele projektów nie łapie się na dofinansowanie.
Projekt Łukasza Drozdy miał być analizą porównawczą polityk miejskich w Polsce oraz w państwach nordyckich. - Analiza miałaby odnosić się również szerzej do kwestii wschodnioeuropejskich. I w tym kontekście w projekcie pojawił się m.in. temat Ukrainy i pełnoskalowej inwazji na państwo, gdzie prowadziłem wcześniej badania terenowe - wyjaśnia w rozmowie z nami ekspert.
Zaskakująca recenzja
Drozda grantu nie dostał, ale - jak mówi - absolutnie nie ma o to do nikogo pretensji. - Jest określona ilość pieniędzy do podziału i granty dostają nieliczni. Nawet już w I etapie konkursu odpadają naprawdę dobre projekty ze względu na dużą konkurencję i ograniczone środki - mówi. Zaskoczyło go jednak coś innego.
Dr Drozda miał dostęp do zanonimizowanych recenzji swojego projektu. W jednej z nich dowiedział się, że zastosował "jednostronną interpretację przyczyn wojny rosyjsko-ukraińskiej". Recenzent wskazał, że - w jego ocenie - "korzenie rosyjsko-ukraińskiego konfliktu są w rzeczywistości związane z rewolucją i powstaniem na Majdanie i wpływami reżimu Baracka Obamy".
- Te słowa brzmią jak wyjęte żywcem z proputinowskiej propagandy. Te sugestie, że za Majdanem i Rewolucją Godności w Ukrainie stała jakaś gra imperiów, a nie dążenie narodu ukraińskiego do samostanowienia i demokratycznych przemian w tym kraju, są po prostu nie do zaakceptowania - wskazuje dr Drozda. - Z całą mocą podkreślam, że nie mówię o tym głośno z powodu żalu, że nie otrzymałem grantu. Mnie oburzyło to, że tego typu opinie wpływają na lokowanie środków publicznych na naukę. Tego typu prorosyjska narracja jest nieakceptowalna w polskiej debacie publicznej i nie powinna być w ogóle brana pod uwagę. A jednak - w przypadku mojego projektu - NCN częściowo uwzględnił recenzję tej konkretnej osoby - dodaje nasz rozmówca.
Co na to Narodowe Centrum Nauki?
Zapytaliśmy NCN, czy recenzentem w przypadku Łukasza Drozdy była osoba z Polski, czy z zagranicy.
Magdalena Duer-Wójcik - kierowniczka zespołu ds. informacji i promocji w Narodowym Centrum Nauki - podała, że nie może ujawnić takiej informacji. Wskazała jedynie, że "98 proc. recenzentów oceniających wnioski w NCN ma afiliację zagraniczną, w 2024 roku najczęściej recenzje sporządzali naukowcy z Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, Niemiec oraz Francji".
"Ekspertami oceniającymi wnioski w NCN mogą być wybitni naukowcy, polscy lub zagraniczni, posiadający przynajmniej stopień naukowy doktora, w tym laureaci konkursów NCN. Potencjalni eksperci - zanim zostaną zaproszeni do oceny wniosków - są weryfikowani przede wszystkim pod kątem profilu badawczego, dorobku naukowego oraz osiągnięć" - wyjaśniła Duer-Wójcik. Zapewniła też, że "eksperci niespełniający wymogów dotyczących standardów opiniowania wniosków nie są ponownie zapraszani do współpracy z NCN".
"Cały czas monitorujemy nasze procesy oceny i w razie pojawienia się nieoczekiwanych okoliczności lub słabych punktów - procesy te są modyfikowane" - przekonywała w przesłanej nam odpowiedzi przedstawicielka NCN. Czy osoba, która napisała kontrowersyjną recenzję, nie zostanie więc ponownie zaproszona? "W tym momencie nie zapadły jeszcze żadne decyzje w tej sprawie" - odpowiedziała.
Koniec upolityczniania Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie? Rektor odwołany
NCN wyjaśnił również, że w przypadku tego konkretnego projektu - z uwagi na zastrzeżenia - powstała jeszcze trzecia recenzja. "Warto tu nadmienić, że recenzja była obszerna, dotyczyła różnych aspektów planowanego projektu oraz osiągnięć naukowych kierownika projektu. Przytoczone w mediach społecznościowych zdanie stanowi jej niewielki wycinek" - napisała nam Magdalena Duer-Wójcik.
NCN w przesłanych TOK FM wyjaśnieniach zapewnił: "jako instytucja jesteśmy bardzo uwrażliwieni na kwestie współpracy z Federacją Rosyjską". "Niedługo po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę wydaliśmy komunikat nakazujący naszym grantobiorcom zawieszenie współpracy naukowej z Rosją. W naszych konkursach nie można składać wniosków obejmujących współpracę z podmiotami rosyjskimi" - podkreślono.
- Osoby promujące propagandowe tezy wpływają zatem na ocenianie zespołów badawczych czy wartościowanie całych uczelni, z jakimi współpracować mają polscy badacze. Wydaje mi się to niezwykle niepokojące i dużo mówi o specyfice sytemu grantowego - podsumowuje dr Łukasz Drozda.