Osiem ofiar w jeden weekend. Ważny apel strażaków
Aż osiem osób zginęło w jeden styczniowy weekend w wyniku pożarów i zatrucia czadem. Strażacy przypominają: proste urządzenia, takie jak czujki dymu i tlenku węgla, mogą uratować życie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym jest czad?
- Jak działają czujki dymu i tlenku węgla?
- Gdzie należy montować czujki tlenku węgla?
- Na co należy zwrócić uwagę, kupując czujkę?
W sezonie grzewczym znacząco rośnie ryzyko pożarów oraz zatruć tlenkiem węgla. Tylko w weekend 17-18 stycznia w całym kraju doszło do 664 pożarów, zginęło siedem osób, a 40 zostało rannych. Strażacy interweniowali także 73 razy w związku z emisją tlenku węgla. W tych zdarzeniach 25 osób uległo podtruciu, a jedna osoba zmarła. Łącznie w jeden weekend życie straciło osiem osób.
W ubiegłym tygodniu w Chełmnie w Kujawsko-Pomorskiem tlenkiem węgla śmiertelnie zatruła się 31-letnia kobieta i trójka jej dzieci. 19 stycznia prokuratura postawiła zarzuty współwłaścicielce mieszkania, która próbowała zdobyć sfałszowane dokumenty przeglądu pieca gazowego - już po tragedii. Kobieta została aresztowana na miesiąc. Grozi jej do pięciu lat więzienia.
Czad - niewidzialny zabójca
Tlenek węgla to gaz bezbarwny i bezwonny, nazywany cichym zabójcą. Powstaje przy niepełnym spalaniu paliw w piecach, kominkach, kuchenkach gazowych czy bojlerach. Wystarczy niesprawna wentylacja, nieszczelny przewód kominowy lub wadliwe urządzenie grzewcze, by w mieszkaniu pojawiło się śmiertelne stężenie gazu. Objawy zatrucia często przypominają grypę: ból głowy, zawroty, nudności, senność. W skrajnych przypadkach dochodzi do utraty przytomności, a nawet do zgonu.
Jeśli chodzi o pożary, to najczęściej dochodzi do nich wskutek wadliwych instalacji elektrycznych, nieostrożnego używania pieców i kominków pozostawionych bez nadzoru świec lub kuchenek, a także niewłaściwego składowania materiałów łatwopalnych. - Apelujemy o rozsądek. Jeśli mamy coś uszkodzone, nie korzystajmy. Pamiętajmy o wietrzeniu pomieszczeń, nie zakrywajmy kratek wentylacyjnych w łazienkach. Pamiętajmy o odległościach między materiałami łatwopalnymi a źródłem ogrzewania - wymienia Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu, st. bryg. Rafał Świechowicz.
Często ogień rozwija się w nocy, gdy domownicy śpią. W takich sytuacjach jedynym ostrzeżeniem może być głośny sygnał alarmowy czujki dymu. - Czujki dymu i tlenku węgla wykrywają zagrożenie we wczesnej fazie pożaru czy ulatniania się trujących gazów - tłumaczy Świechowicz. - Nawet kiedy jest niewielkie zadymienie, urządzenie już działa. Sygnał jest głośny, bardzo drażniący i charakterystyczny. Naprawdę ratuje życie - podkreśla.
Jakie czujki warto montować?
Czujki dymu powinny być montowane na suficie, w korytarzach, sypialniach oraz na każdej kondygnacji domu. Czujki tlenku węgla należy instalować w pobliżu urządzeń grzewczych, takich jak piecyki, kominki i kuchenki gazowe, a także w sypialniach. Ważne, by znajdowały się na wysokości oddychania.
Kupując czujkę, warto zwrócić uwagę na certyfikaty. Dla czujek dymu kluczowa jest norma EN 14604, a dla czujek czadu EN 50291-1. Urządzenie powinno również posiadać oznaczenie CE, potwierdzające zgodność z wymaganiami Unii Europejskiej.
Czujki dymu i tlenku węgla. Na co zwrócić uwagę przy kupnie?
Tanie czujki, bez certyfikatów, mogą nie spełniać norm bezpieczeństwa i zawieść w najważniejszym momencie. - Kupiłem dwie takie czujki łącznie za około 50 złotych. Obie się zepsuły - pierwsza w ciągu dwóch tygodni, druga po miesiącu. Kierowałem się po prostu jak najniższą ceną. Wychodziłem z założenia, że czujka to czujka, a poza tym sądziłem, że skoro coś jest sprzedawane na polskim rynku - również unijnym - to musi spełniać normy bezpieczeństwa - opowiada pan Michał, właściciel domu jednorodzinnego pod Bydgoszczą. - W przypadku jednej z czujek, popularny portal aukcyjny po jakimś czasie przysłał mi maila, że jest to produkt niebezpieczny i że mam możliwość zwrotu. Ostatecznie kupiłem czujki z certyfikatami i działają bez zarzutu - dodaje.
Strażacy podkreślają, że czujki nie zapobiegają pożarom ani emisji czadu, ale dają czas na reakcję. Czas, który często decyduje o tym, czy domownicy zdążą się ewakuować.
Od początku sezonu grzewczego - czyli od 1 października 2025 roku do 17 stycznia 2026 roku - strażacy odnotowali niemal 2 tysiące zdarzeń związanych z ulatnianiem się tlenku węgla. 40 osób zmarło a niemal 800 zostało poszkodowanych.
Źródło: TOK FM