,
Obserwuj
Polska

"Polska Grenlandia" w Dino? "Temperatura była przepisowa tylko przy piekarniku"

5 min. czytania
05.02.2026 10:40

- Łamanie prawa się w Polsce opłaca. Firmy korzystają z tego garściami i za nic mają pracowników. Traktują ich jak mrożonki - tak o sytuacji w Dino mówił w TOK FM Wojciech Jendrusiak, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej OPZZ Konfederacja Pracy.

fot. Artur Szczepanski/REPORTER/Adrian Zandberg X
  • Pracownicy mówią, że marzną w Dino - sieci sklepów jednego z najbogatszych Polaków;
  • Podczas interwencji poselskiej Adriana Zandberga w sklepie Dino w Sochaczewie odnotowano temperaturę 8 stopni Celsjusza;
  • Na wniosek OPZZ Konfederacji Pracy w Dino trwają kontrole Państwowej Inspekcji Pracy;
  • Zdaniem przewodniczącego związku Wojciecha Jendrusiaka firma nie boi się PIP.

W środę współprzewodniczący partii Razem Adrian Zandberg wszedł z interwencją poselską do sklepu Dino w Sochaczewie. Towarzyszyli mu działacze OPZZ Konfederacji Pracy w Kauflandzie, Biedronce, Dino, Aldi i Rossmann, którzy od ponad dwóch miesięcy nagłaśniają złe warunki pracy w sklepach należących do jednego z najbogatszych Polaków.

"8 stopni - w takim zimnie pracują ludzie w Dino. Mamy udokumentowane naruszenie przepisów. PIP o tym wie, kontroli ciągle nie ma. Firma bezczelnie odmawia rozmowy. Robienie z ludzi mrożonki się opłaca" - napisał Zandberg w mediach społecznościowych.

Zimno w Dino. "Temperatura była przepisowa tylko przy piekarniku"

- Jak weszliśmy do tego sklepu, to w kurtkach też trochę marzliśmy. To jest niehumanitarne traktowanie pracowników - mówił tokfm.pl Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy, który był na miejscu. Jak opisywał, przy samych kasach, które w Dino są ulokowane tuż przy drzwiach, było 16 stopni, ale - co podkreślił - sprawdzał to na początku zmiany. Wskazywał, że w szczycie - gdy klientów jest więcej i drzwi otwierają się częściej - temperatura może spadać o połowę.

Związkowiec relacjonował, że w innych miejscach w sklepie było ok. 12 stopni. - A jedyny punkt, który znaleźliśmy, gdzie temperatura była przepisowa, znajdował się bezpośrednio przy piekarniku na dziale z pieczywem - w odległości do półtora metra. W magazynie, z którego pracownicy przewożą produkty na półki, było 6 stopni, potem 8. W biurze kierownika marketu - 14 stopni. To nie są temperatury, w których jest dobry komfort pracy - uważa Jendrusiak. I wskazał, że trudne warunki mają wpływ na zdrowie pracowników. - Cztery pracownice tam teraz chorują i reszta też boi się, że się pochoruje - mówił.

Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami BHP, w pomieszczeniach pracy, w których jest wykonywana lekka praca fizyczna, i w pomieszczeniach biurowych temperatura nie może być niższa niż 18 stopni Celsjusza.

Redakcja poleca

Dino pod lupą PIP. Ale "przepisy opłaca się łamać"

Według naszego rozmówcy problem nie dotyczy tylko tego jednego sklepu Dino w Sochaczewie. - Pracownicy z całej Polski przesyłają nam zdjęcia termometrów (...). Zgłaszają, że mają po 13 stopni i pytają, co mają zrobić - relacjonował przewodniczący OPZZ Konfederacji Pracy. W ostatnim czasie internet obiegło też zdjęcie kasjerki z jednego ze sklepów, która siedziała w kurtce i grubej zimowej czapce.

- Sygnalizujemy, że w marketach jest zimno, prowadzone są kontrole PIP na terenie całego kraju i nic się nie zmienia. Pani kierowniczka [z Sochaczewa] pokazała nam, że w ciągu miesiąca wysłała stos dokumentów. Zgłasza sprawę, ale firma w ogóle nie reaguje - mówił Jendrusiak.

W jego ocenie "sytuacja jest skandaliczna". - Chcieliśmy się skontaktować z kimś, kto za to odpowiada. Częściowo próbowałem ja, później pałeczkę przejął Adrian Zandberg. Przerzucali go - od jakiegoś kierownika regionu, poprzez centralę, później znowu do kogoś innego... W końcu przyjechała dyrektorka regionu i też nie chciała się wypowiadać na ten temat. Ostatecznie poprosiła, żeby się kontaktować z biurem prasowym firmy. To mnie zaskoczyło. My - jako związek - mamy się kontaktować z biurem prasowym? Zresztą te maile w ogóle nie działają, nie ma żadnej odpowiedzi - rozkładał ręce rozmówca tokfm.pl. - Zwlekają, być może do czasu aż przyjdzie wiosna i ten problem sam zniknie - stwierdził zrezygnowany.

Redakcja poleca

"Śmieją się Państwowej Inspekcji w twarz"

Jendrusiak podkreślał, że pracownicy "nie oczekują niczego ponad to, co jest ich prawem". Co do Państwowej Inspekcji Pracy - wskazał, że choć kontrole się odbywają, to pracodawca wcale się ich nie boi, podobnie jak i kar. Dino ma w Polsce ponad 3 tysiące sklepów. Kontrole, siłą rzeczy, są więc wyrywkowe. - To jest takie odbijanie się i śmianie inspekcji pracy w twarz. Bo co oni mogą? Na początku są zalecenia, nakazy, a nawet jak jakaś kara będzie, to i tak zapłacenie jej się opłaci bardziej niż nagrzewanie takiego marketu. Bo kara za nieodpowiednią temperaturę, która ma wpływ na zdrowie pracowników, to średnio 1300 zł - tłumaczył nasz rozmówca.

I dodał, że wynika z tego smutny wniosek. - Łamanie prawa się w Polsce opłaca i firmy z tego korzystają garściami, za nic mają pracowników. Traktują ich jak mrożonki - powiedział Jendrusiak.

"Z taką sytuacją jak w Dino nigdzie nie mieliśmy do czynienia"

Przewodniczący OPZZ Konfederacji Pracy w Kauflandzie, Biedronce, Dino, Aldi i Rossmann mówił, że Dino nie uznaje związku zawodowego w firmie - udaje, że on nie istnieje. Nie przekazał związkowi regulaminu wynagradzania i regulaminów pracy, a przedstawiciele firmy nie stawili się na rozmowy w sporze zbiorowym. Związek złożył w tej sprawie już dwa zawiadomienia do prokuratury. I zapowiada kolejne.

- Złożymy trzecie. Bo pracodawca - mimo że otrzymał własnoręcznie podpisane oświadczenia pracowników o potrąceniu składki członkowskiej na poczet związku zawodowego - nie przekazuje tych składek, chociaż jest do tego zobligowany prawem - powiedział Jendrusiak.

Redakcja poleca

I wymienia jednym tchem: "Kodeks pracy, przepisy BHP, ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i ustawa o związkach zawodowych - jest tutaj szereg naruszeń, które my jasno pokazujemy". - Działamy w pięciu sieciach handlowych, ale z taką sytuacją, jak w Dino, nigdy nie mieliśmy do czynienia - skwitował związkowiec.

Próbowaliśmy skontaktować się z Dino. Do momentu publikacji tego tekstu firma nie odpowiedziała na nasze pytania dotyczące temperatur w sklepach oraz zarzutów związkowców.

Dino to polska sieć supermarketów spożywczych, założona w 1999 przez Tomasza Biernackiego. Posiada już ponad 3000 placówek zlokalizowanych w całej Polsce. A Biernacki w 2025 roku po raz trzeci z rzędu został liderem listy 100 najbogatszych Polaków "Wprost". Został także uwzględniony w zestawieniu 500. najbogatszych ludzi na świecie Bloomberg Billionaires Index. Zajął w nim 453. miejsce - z majątkiem wycenianym na 7,3 mld dolarów.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM

Masz temat? Napisz: marta.zdanowska@tok.fm