,
Obserwuj
Gospodarka

Nie tylko Dino. Związkowiec ujawnia kulisy pracy w polskich marketach. "Ludzie są zszokowani"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
4 min. czytania
22.12.2025 20:13

Niskie płace, chłód, chroniczne braki kadrowe i praca ponad siły - z relacji pracowników sklepów Dino i związkowców wyłania się ponury obraz codzienności w marketach spożywczych. - Ta branża przez lata była bardzo zaniedbywana, te problemy nie były nagłaśniane. Teraz, kiedy mówimy o tym, z czym na co dzień się spotykamy, ludzie są zszokowani - mówił w TOK FM Eryk Kościk z OPZZ Konfederacji Pracy w Handlu.

fot. Aliaksandr Valodzin/East News
  • Pracownicy Dino i innych sieci handlowych domagają się poprawy warunków BHP, podwyżek oraz zwiększenia obsady sklepów;
  • Jak podkreślił w TOK FM Eryk Kościk z OPZZ Konfederacji Pracy w Handlu, problemy pracowników nie są niczym nowym. "Ta branża przez lata była bardzo zaniedbywana (...) Teraz, kiedy mówimy o tym, z czym na co dzień się spotykamy, ludzie są zszokowani" - wskazał;
  • "Mamy w Polsce sytuację, która sprzyja najbogatszym korporacjom ze względu na to, że wykonawstwo prawa pracy w Polsce jest bardzo ograniczone" - odpowiedział związkowiec pytany o rolę PIP.

Nie tylko Dino ma problem. "Ta branża przez lata była bardzo zaniedbywana"

Tokfm.pl opublikowało w ostatnich dniach szereg artykułów dotyczących warunków pracy w sklepach znanych sieci marketów spożywczych, szczególnie w sklepach Dino. Pracownicy tej polskiej sieci skarżą się na m.in. zbyt niską temperaturę w sklepach, konieczność pracy pod ogromną presją czasu, zmuszanie do nadgodzin czy potrącanie kosztów napraw sprzętu z puli na premie.

Redakcja poleca

O postulatach pracowników w TOK FM mówił Eryk Kościk z OPZZ Konfederacji Pracy w Handlu, zrzeszających związkowców nie tylko z Dino, ale również Kauflandu, Biedronki, ALDI i Rossmanna. - Jeżeli chodzi o sklepy Dino, domagamy się przede wszystkim podwyżki - płace są bardzo niskie, oscylują wokół najniższej krajowej. Domagamy się też polepszenia warunków BHP. Samo rozmieszczenie kas i ułożenie sklepów jest bardzo problematyczne, zwłaszcza zimą, kiedy pracownicy narzekają na ciągły chłód napływający do sklepu. Mimo kurtyn cieplnych te warunki są bardzo ciężkie do wytrzymania (...) - wskazał gość "Pierwszego Programu".

Jak zaznaczył Kościk, opisane wyżej problemy nie dotyczą jedynie sklepów Dino. - Branża handlu detalicznego ogólnie ma problem. Ostatnio mieliśmy bardzo głośną sytuację z Biedronką, gdzie sieć oferowała 200 zł brutto premii za zwiększoną sprzedaż mocnych alkoholi. W branży handlowej ogólnie mamy olbrzymi problem z przestrzeganiem zasad BHP, z wynagrodzeniami (...). Ta branża przez lata była bardzo zaniedbywana, te problemy nie były nagłaśniane. Teraz, kiedy mówimy o tym, z czym na co dzień się spotykamy, ludzie są zszokowani. Tylko że te problemy nie wzięły się znikąd, a nawarstwiały się przez lata - mówił związkowiec w rozmowie z Wojciechem Muzalem.

Kulisy pracy w polskich sklepach. Trzeba pracować za dwóch. "Wynagrodzenia nie rosną"

Obok podwyżek jednym z głównych żądań pracowników jest zwiększenie obsady o 30 proc. na stanowiskach niemenadżerskich. - Jeżeli market się otwierał, przykładowo był planowany na 50 osób, a teraz musi to utrzymać 10-20 osób. Ci pracownicy cały czas muszą wykonać dany zakres obowiązków, żeby podtrzymać funkcjonowanie takiego marketu. Obciążenie pracą drastycznie wzrasta, wynagrodzenia nie rosną, stąd pracownicy bardzo się buntują, zaczynają domagać się tego, żeby w końcu zaczęto ich lepiej traktować (...), bo już nie są w stanie wykonywać obowiązków w takich warunkach - wskazał Kościk.

I dodał, że to duże obciążenie fizyczne. - Musimy pamiętać, że praca w handlu detalicznym to przede wszystkim dużo chodzenia i dźwigania, zwłaszcza w okresie przedświątecznym i świątecznym, gdzie towarów przerabia się dwukrotnie, trzykrotnie więcej niż np. październiku czy lutym - zaznaczył gość TOK FM.

"Praca w trzy osoby na markecie to standard. Teraz - w okresie przedświątecznym - jesteśmy cztery, ale tak normalnie pracujemy po trzy. W innych marketach zdarza się nawet, że są dwie osoby na zmianie" - powiedziała (anonimowo) w rozmowie z tokfm.pl jedna z kasjerek Dino. 

Redakcja poleca

Jak tłumaczył Eryk Kościk, to sposób sieci na redukcję kosztów. - Mamy wyraźny przykład tego, że duże korporacje bardzo mocno chcą te koszty obcinać i to odbija się na pracownikach. W ostatnich dniach napłynęło do nas zgłoszenie, że pracodawca pozbawił załogę pomieszczenia socjalnego, które zostało przerobione na magazyn. Obracamy się w takich realiach - wskazał Eryk Kościk.

Co na to PIP? "Sądy pracy są zasypane"

W ostatnich tygodniach głośno jest o przygotowaniach do - największej od lat - reformy w Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). Zmiany, które mogą wejść w życie od 2026 r., mają usprawnić kontrolę legalności zatrudnienia, zwiększyć ochronę osób świadczących pracę oraz ograniczyć nadużycia związane z powierzaniem obowiązków pracowniczych na innej podstawie niż stosunek pracy.

Redakcja poleca

Związkowiec zapytany, jak PIP reaguje na sytuację pracowników Dino i innych sieci, nie przekazał dobrych wieści. - Niestety mamy w Polsce sytuację, która sprzyja najbogatszym korporacjom ze względu na to, że wykonawstwo prawa pracy w Polsce jest bardzo ograniczone. Sądy pracy są zasypane sprawami pracowniczymi, a sądy pracy nie są w stanie przerobić tego wszystkiego. Mamy sytuację, w której PIP wnioskując na kolejny 2026 rok jakiś tam budżet, ma 105 milionów złotych mniej niż wnioskował. No i w tym momencie PIP odrzuca wnioski i przenosi je na następny rok. W takiej rzeczywistości prawnej musimy się poruszać - skomentował przedstawiciel OPZZ Konfederacji Pracy w Handlu dla TOK FM.

Jak poinformowali związkowcy, PIP - w reakcji na doniesieni na temat warunków pracy w Dino, zapowiedziała kontrole w wybranych marketach sieci. Mają one zostać przeprowadzone w okresie zimowym 2026.

Źródło: TOK FM