Kordon policji pod gdańskim szpitalem. Z jednej strony narodowcy i ludzie Brauna, z drugiej Lewica
Protest i kontrmanifestacja pod gdańskim szpitalem. Z jednej strony narodowcy i ludzie Brauna, a z drugiej Lewica, Razem i KOD. Obie grupy manifestantów oddzielił kordon policji.
- Przeciwnicy aborcji protestowali przed szpitalem na gdańskiej Zaspie;
- Organizatorka manifestacji Kaja Godek z Fundacji Zycie i Rodzina przekonywała, że w murach szpitala dochodzi do nieprawidłowości;
- W manifestacji wzięli udział także narodowcy z Młodzieży Wszechpolskiej i reprezentanci Konfederacji Korony Polskiej - lidera partii Grzegorza Brauna jednak zabrakło;
- Na miejscu pojawiła się też grupa kontrmanifestantów - przyszli przedstawiciele Lewicy, Razem i KOD. Jakie hasła wznosili?
Przed szpitalem na gdańskiej Zaspie w niedzielę antyaborcyjną pikietę pod hasłem "Szpital na Zaspie nie będzie zabijał w spokoju" zorganizowała Fundacja Życie i Rodzina, w której zarządzie zasiada m.in. aktywistka antyaborcyjna Kaja Godek.
Manifestacja wymierzona była m.in. w prof. Macieja Sochę, ordynatora Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w tej placówce. Pikietujący krzyczeli m.in. "Polska narodowa i katolicka" i "Feminizm zabija". Na transparentach można było z kolei przeczytać m.in.: "Lekarz czy płatny morderca", "Wołamy o zatrzymanie holokaustu nienarodzonych". Nie zabrakło religijnych obrazów.
- Szpital Świętego Wojciecha na Zaspie w okresie od lipca do września zabił dwoje dzieci chlorkiem potasu przed przerwaniem ciąży. To procedura, na którą nie pozwala nawet polskie bardzo niedoskonałe prawo aborcyjne. Jest w tej chwili już na ukończeniu zawiadomienie do prokuratury - mówiła w TOK FM organizatorka manifestacji Kaja Godek.
Głos w tej sprawie zabrał też Dariusz Kostrzewa, prezes szpitalnej spółki Copernicus, właściciel szpitala na Zaspie.
- Jestem przekonany, że potrafimy obronić nasze decyzje na pewno zachowaliśmy przepisy ustawy i standardy Towarzystwa Ginekologicznego. Myślę, że prokuratura jest bardzo dobrym miejsce, w którym rozstrzygają się spory - podkreślił w rozmowie z TOK FM.
W manifestacji wzięli udział także narodowcy z Młodzieży Wszechpolskiej i reprezentanci Konfederacji Korony Polskiej - lidera partii Grzegorza Brauna jednak zabrakło.
"Szpital to nie kościół"
Na miejscu pojawiła się też grupa kontrmanifestantów - przyszli przedstawiciele Lewicy, Razem i KOD. Można było usłyszeć okrzyki z tłumu: "Braun będziesz siedział" czy np. "Won do Moskwy". Na transparentach hasła: "Aborcja ratuje życie", "Aborcja jest prawem człowieka", "Wolność wyboru zamiast terroru" czy np. "Szpital to nie kościół".
- Ci ludzie po drugiej stronie nie są idealistami. Jak się ma sieczkę ideologiczną we łbie, zamiast empatii, to nie jest się idealistą. Gdy się widzi niezdolne do samodzielnego życia płody i zagrożone życie matki, to pierwszym odruchem jest imperatyw współczucia i przyjęcia do wiadomości do tego, że życie jest skomplikowane. By w nim dokonywać wyborów zero-jedynkowych - mówiła dla Onet.pl miejska radna z Gdańska, była lewicowa posłanka Jolanta Banach. Także wzięła udział w kontrmanifestacji.
Banach oceniła przy tym, że "to się robi bardzo groźne", a to tym bardziej, że wykorzystywane są także symbole faszystowskie i hitlerowskie. I tak np. na jednym z transparentów pojawiło się zdjęcia Adolfa Hitera obok martwego płodu.
- Propagowanie ideologii hitlerowskiej, faszystowskiej, komunistycznej podlega w Polsce penalizacji. Na litość Boską, gdzie my żyjemy? Stoi policja i nie reaguje. Zgłaszaliśmy to policjantom, że mają prawo takie symbole usuwać. Nie było żadnej reakcji policji. Tylko milczenie - dodała.
Obie grupy manifestantów oddzielił kordon policji.
Źródło: TOK FM, media