Putin szykuje prowokacje w Europie? "Rosjanie chcieliby wykorzystać sytuację"
- W zasadzie tych samych środków napadu używa Rosja w stosunku do Ukrainy oraz Iran w stosunku do państw sąsiednich, a przede wszystkim amerykańskich baz wojskowych w regionie Bliskiego Wschodu. To może być za jakiś czas problem dla Ukrainy - mówiła w TOK FM Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
- Wojna na Bliskim Wschodzie trwa już ponad tydzień;
- W ocenie Anny Marii Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, sytuację będą się starali wykorzystać także Rosjanie, nie tylko na froncie wojny w Ukrainie;
- W jak dużym stopniu Polska i inne kraje wschodniej flanki NATO powinny być w tej chwili uwrażliwione na działania Rosji?
USA i Izrael omawiały pomysł wysłania sił specjalnych do Iranu w późniejszej fazie wojny w celu zabezpieczenia zapasów wysoko wzbogaconego uranu - podał w niedzielę amerykański portal Axios, powołując się na cztery źródła mające wiedzę na ten temat. Deklaracja padła po ponad tygodniu po tym, jak USA i Izrael rozpoczęły ataki na Iran. W odwecie Teheran zaatakował z powietrza Izrael oraz bazy wojskowe i inne obiekty USA w krajach Bliskiego Wschodu. Dokonał też ataku na lotnisko w Azerbejdżanie i brytyjską bazę na Cyprze.
O to, jak zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w wojnę z Iranem wpływa na pozycję strony ukraińskiej w konflikcie z Rosją pytana była w TOK FM Anna Maria Dyner. Wskazała w tym kontekście na "system naczyń połączonych związanych ze środkami obrony powietrznej, w tymi rakietami, które są niezbędne do tego, by zastrzeliwać wszystkie środki napadu powietrznego - od dronów do rakiet balistycznych".
- W zasadzie tych samych środków napadu używa Rosja w stosunku do Ukrainy oraz Iran w stosunku do państw sąsiednich, a przede wszystkim amerykańskich baz wojskowych w regionie Bliskiego Wschodu. To może być za jakiś czas problem dla Ukrainy, bo nie będzie miała skąd pozyskać rakiet do systemów takich jak Patriot i tak, by umiejętnie zestrzeliwać to, co stosuje Rosja przeciwko niej - mówiła ekspertka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Jak od razu zastrzegła, to o tyle istotne, o ile widać teraz nasilenie ataków powietrznych ze strony Federacji Rosyjskiej. - Rosjanie będą się starali tę słabość państw zachodnich, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, które będą jednak zużywać tego rodzaju uzbrojenie na swoje potrzeby, w jakimś stopniu wykorzystać. Głównie po to, żeby wpływać na morale Ukraińców i decyzje polityczne władz Ukrainy - dodała w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.
"Nacisk psychologiczny Rosji"
- A w jak dużym stopniu Polska i inne kraje wschodniej flanki NATO powinny być w tej chwili uwrażliwione na działania Rosji? - dopytywał prowadzący.
- Cały czas musimy mieć z tyłu głowy zagrożenie, które płynie ze strony Federacji Rosyjskiej, zwłaszcza zagrożenie działaniami hybrydowymi, szpiegostwem, aktami sabotażu, dywersji. To jest coś, co Rosjanie mogą spróbować nasilić właśnie, licząc na to, że bardziej koncentrujemy, a przede wszystkim Stany Zjednoczone, na kwestiach bliskowschodnich. Tym bardziej, że zapewne to tam skierowany jest nacisk wywiadowczy państwa amerykańskiego - odpowiedziała Dyner.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Czytasz newsy uważnie? Quiz o najważniejszych wydarzeniach minionego tygodnia
Ekspertka zwróciła też uwagę, że pojawiają się spekulacje, że Rosjanie mogą zechcieć np. dokonać prowokacji zwłaszcza w stosunku do państw bałtyckich. Jak od razu zastrzegła, byłaby "o tyle ostrożna, o ile nadal priorytetem dla Federacji Rosyjskiej jest front w Ukrainie i prowadzenie tam działań". - Siłą rzeczy przy tak dużym zaangażowaniu wojskowym Rosji, zwłaszcza sił lądowych na Ukrainie, ciężko sobie wyobrazić, że byliby w stanie zaryzykować coś więcej. Natomiast na pewno zagrożenie ze strony Rosji zostanie. Zwłaszcza, że Rosjanie chcieliby zapewne wykorzystać inną sytuację, np. jeśli część państw państw NATO zdecydowałaby się na przeniesienie komponentów morskich choćby z Bałtyku w rejon Morza Śródziemnego - wskazała.
Inna rzecz dodała, że już pojawiły się informacje, że np. Francja będzie wycofywać jeden ze swoich okrętów z Bałtyku, choć szybko zostały zdementowane. - Widać jednak wyraźnie, że Rosjanie też próbują używać wojny na Bliskim Wschodzie jako swego rodzaju nacisku psychologicznego - podkreśliła.
Oceniła też na koniec, że biorąc pod uwagę straty, które Rosja ponosi, jeżeli chodzi o siły lądowe, to "ciężko sobie wyobrazić, żeby Putin zdecydował się na bardzo dużą prowokację w stosunku do państw bałtyckich". - Nie można jednak wykluczyć mniejszych prowokacji. Choć wszystko zależy od tego, jak długo będzie trwała wojna na Bliskim Wschodzie, jaka będzie polityka Stanów Zjednoczonych w stosunku do Rosji i jaka będzie polityka Stanów zjednoczonych stosunku do Ukrainy, a także jak mocne mogą paść gwarancje ze strony USA w stosunku do państw wschodniej flanki - skwitowała w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP