,
Obserwuj
Świat

Opozycja zareagowała spokojnie na orędzie Trumpa. "Z jednym wyjątkiem"

3 min. czytania
25.02.2026 10:01

- To, co nas bardziej interesuje, czyli np. wojna w Ukrainie, zostało bardzo krótko przedstawiona jako straszna tragedia i konflikt, do którego by nie doszłoby, gdyby prezydentem był wówczas Donald Trump. Nic nie zostało powiedziane, że jesteśmy bliżej czy dalej rozwiązania pokojowego - tak orędzie prezydenta USA ocenił w TOK FM dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Jarosław Ćwiek-Karpowicz.

Donald Trump
Donald Trump
fot. Alex Brandon/Associated Press/East News
  • Orędzie o stanie państwa Donalda Trumpa; 
  • Jak wskazał w TOK FM Jarosław Ćwiek-Karpowicz to najdłuższe przemówienie w historii; 
  • "To też nic innego jak przygotowanie do kolejnych wyborów połówkowych i tak naprawdę próba utrzymania spadającej popularności dla Trumpa" - ocenił dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. 

Donald Trump ogłosił we wtorek w orędziu o stanie państwa, że Ameryka "wróciła" i przeżywa swój złoty wiek rok po objęciu przez niego prezydentury. Po raz kolejny Trump ostrzegł też Iran, zaznaczając, że nie pozwoli mu na pozyskanie broni jądrowej i rakiet sięgających Ameryki.

- To najdłuższe przemówienie Donalda Trumpa. Zostało ono skoncentrowane na sprawach wewnętrznych, to znaczy walce z nielegalną migracją, rzekomymi problemami z procesem wyborczym, w tym dopilnowaniu, czy nie dochodziło do żadnych fałszerstw. Prezydent USA zwrócił też uwagę, że Ameryka dzięki niemu wchodzi w najlepszych okres prosperity gospodarczej, że udało mu się zatrzymać kraj przed totalnym upadkiem. To nic innego jak przygotowanie do kolejnych wyborów połówkowych i tak naprawdę próba utrzymania spadającej popularności - mówił w TOK FM dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Jarosław Ćwiek-Karpowicz.

Jak od razu dodał, było zaledwie kilka kwestii międzynarodowych, w tym np. chwalenie się pomocą w zakończeniu konfliktów. 

- To, co nas bardziej interesuje, czyli np. wojna w Ukrainie, zostało bardzo krótko przedstawione jako straszna tragedia i konflikt, do którego by nie doszłoby, gdyby Donald Trump był wówczas prezydentem. Ale nic nie zostało powiedziane, że jesteśmy bliżej czy dalej rozwiązania pokojowego - dodał w rozmowie z Maciejem Głogowskim. 

Trump mówił godzinę i 48 minut, w ten sposób pobił własny rekord z poprzedniego roku, kiedy przemawiał przez godzinę i 39 minut.

Incydent przed wystąpieniem Trumpa i... cisza. "To amerykańska kultura" 

Po wystąpieniu Donalda Trumpa amerykańskie media podnoszą, że potrzeba weryfikacji słów prezydenta USA. Jak przywołał prowadzący "Poranek TOK FM" nie do końca jest tak, czym chwalił się prezydent USA, że "są najniższe ceny benzyny, że inflacja za rządów prezydenta Bidena osiągnęła rekordowy poziom, i że dziedziczył gospodarkę stagnacji". 

Ćwiek-Karpocz przyznał, że "trochę przywykliśmy do tego, że Donald Trump rzuca liczbami, które później bardzo szybko są  weryfikowane". - I tak np. bardzo dużo weryfikacji dotyczy jego statystyk dotyczących przestępstw popełnianych przez nielegalnych migrantów. Przy czym Trump kiedyś używał określeń bardzo ogólnych, typu około 40 tys. czy 4 mln, a teraz już podaje cyfry z dokładnością co do ostatniej liczby. A to sprawia wrażenie, że to dana statystyczna wzięta z rejestru. Okazuje się, że jednak nie do końca; ma to tylko robić wrażenie - zastrzegł ekspert PiSM. 

Zwrócił przy tym uwagę, że mimo tych słów, ze strony opozycji" nie ma przejawów dezaprobaty", z jednym wyjątkiem. Przypomniał, że jeszcze zanim Trump zaczął przemawiać, z sali wyprowadzono członka Kongresu z Partii Demokratycznej. Al Green, bo o nim mowa, trzymał w rękach transparent: "Czarnoskórzy ludzie nie są małpami". To nawiązanie do opublikowanego wcześniej na profilu Trumpa nagrania, na którym były prezydent Barack Obama i jego żona Michelle zostali przedstawieni jako małpy.

- Demokraci generalnie reagowali spokojnie. To jest też amerykańska kultura polityczna - podsumował gość TOK FM. 

Źródło: TOK FM 

Redakcja poleca