,
Obserwuj
Gospodarka

Trump gra cłami. Co to oznacza dla Polski?

Tomasz Setta
3 min. czytania
23.02.2026 16:25

To poważny cios dla polityki celnej Donalda Trumpa - mówił w TOK FM prof. Marcin Piątkowski z Akademii Leona Koźmińskiego. Ekonomista komentował konsekwencje piątkowego werdyktu Sądu Najwyższego USA, który uznał sporą część amerykańskich taryf za nielegalne. Gość porannego "EKG" mówił też o potencjalnych skutkach dla polskiej gospodarki.

Donald Trump
Donald Trump
fot. Alex Brandon/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto zyskał, a kto stracił na decyzjach Donalda Trumpa ws. ceł;
  • Jak te ruchy wpływają na polską gospodarkę.

Amerykański Sąd Najwyższy zdecydował w piątek, że Donald Trump nie miał prawa nakładać uniwersalnych, globalnych ceł w oparciu o tzw. IEEPA, czyli International Emergency Economic Powers Act (pol. ustawa o międzynarodowych, nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych). O polityce celnej Donalda Trumpa mówił też w "Poranku" TOK FM Jacek Czaputowicz. >>> Więcej tutaj <<<

Prof. Marcin Piątkowski  z Akademii Leona Koźmińskiego ocenił w TOK FM, że to słuszny werdykt. - To bardzo dobra decyzja, zarówno jeśli chodzi o politykę celną Ameryki, która ogólnie była szkodliwa i dla Ameryki, i dla świata, ale też bardzo ważna decyzja dla samej przyszłości Ameryki - mówił gość porannego "EKG". - To pokazuje, że ten system trójpodziału władzy jednak działa, że Sąd Najwyższy jest w stanie zahamować absolutystyczne zapędy prezydenta Trumpa i bardzo dobrze, że tak się stało (…) Prezydent Ameryki nie może sobie decydować, jakie narzucać cła na poszczególne kraje, właściwie według swojego widzimisię i w zależności od tego, którą nogą wstanie rano - dodawał.

Donald Trump zapowiedział już, że nałoży nową, uniwersalną stawkę w wysokości 15 procent, ale w oparciu o inne przepisy, niż te zakwestionowane przez sędziów. Prof. Piątkowski tłumaczył, że ta odsłona wojny celnej ma jednak "termin ważności", bo nowe cła mogą obowiązywać tylko przez maksymalnie 150 dni - chyba, że po drodze zatwierdzi je amerykański Kongres.

Trump gra cłami. Co to oznacza dla Polski?

Co z tego wszystkiego wynika dla polskiej gospodarki? Zdaniem ekonomisty: niewiele. - Mamy tak mocne silniki wzrostu, że już wcześniejsze zamieszanie nie wpłynęło za bardzo na naszą gospodarkę, a przecież trwa to już prawie rok. Niestety, na pewno nam to nie pomogło, ale też za bardzo nie zaszkodziło - wyjaśniał gość TOK FM. - W zeszłym roku rozwijaliśmy się najszybciej w całej Unii Europejskiej wśród dużych gospodarek. W tym roku mamy szansę powtórzyć ten rekord i rosnąć w tempie 4 procent plus. To jest naprawdę mistrzostwo świata - dodawał prof. Piątkowski.

Jego zdaniem, paradoksalnie największym wygranym zamieszania z ostatnich dni będzie Pekin. - Czyli dokładnie ten kraj, który miał najbardziej stracić. Chiny w zeszłym roku zanotowały nadwyżkę w eksportach towarów przemysłowych w stosunku do importu, to była najwyższa nadwyżka w historii Chin. To pokazuje, że polityka celna prezydenta Trumpa nie działa i że te kraje, które miały tracić - jak Chiny - one zyskują, a te, które miały zyskiwać - jak Ameryka - na tym tracą - komentował ekonomista.

130 miliardów dolarów do zwrotu

Po piątkowej decyzji Sądu Najwyższego, Amerykanie wypływają teraz na nieznane wody. Werdykt sędziów oznacza, że pobrane dotąd nielegalne cła trzeba będzie zwrócić amerykańskim importerom. Tylko że na razie nikt nie ma pomysłu, jak to zrobić i jak mogłoby to wyglądać. - Prawda jest taka, że nikt tak naprawdę dzisiaj nie wie, co z tymi pieniędzmi się będzie działo. Prezydent Trump twierdzi, że nikomu nie pozwoli, aby rząd te pieniądze zwracał. Ale z prawnego punktu widzenia, rzeczywiście każdy amerykański importer ma teraz prawo pójść do sądu i żądać zwrotu tych pieniędzy - tłumaczył ekspert.

A w grę wchodzą niemałe sumy. Brytyjski "Financial Times" oszacował w sobotę, że w praktyce chodzi o nawet 130 miliardów dolarów. Zdaniem prof. Piątkowskiego to kolejny dowód na to, że polityka celna Trumpa nie działa, bo płacą za nią przede wszystkim amerykańskie firmy, a w ślad za nimi amerykańscy konsumenci. Wcześnie prezydent USA twierdził, że na jego pomysłach rodzimy biznes może tylko skorzystać. - Okazało się, że te zapowiedzi zupełnie się nie spełniły. Amerykański deficyt handlowy, czyli różnica pomiędzy eksportem a importem, jest dokładnie taka sama, jak rok wcześniej. Po drugie, zatrudnienie w przemyśle, które miało rosnąć, w zeszłym roku spadło o ponad 80 tys. miejsc pracy, więc ta polityka celna prezydenta Trumpa nie działa - mówił gość TOK FM.

Źródło: Tomasz Setta, TOK FM