advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Serce TikToka w rękach USA. Amerykanie dostają potężne narzędzie

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
3 min. czytania
30.09.2025 12:38

Donald Trump podpisał właśnie dekret, dzięki któremu amerykańskie firmy przejmą amerykańską dywizję TikToka. I to nie tylko firmę - zyskają kontrolę nad czymś znacznie cenniejszym: algorytmem tej platformy społecznościowej, która zawładnęła umysłami ludzi na świecie.

TikTok
TikTok
fot. Agencja Wyborcza

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ilu użytkowników ma TikTok?
  • Dlaczego przejęcie amerykańskiego oddziału trwało tak długo?
  • Kto będzie sprawował nad nim pieczę?

Czym dla TikToka, który ma półtora miliarda użytkowników na świecie, jest jego algorytm? To jego serce, czarodziejska różdżka, która włada naszymi zainteresowaniami, wyciąga je z trylionów danych. Danych dostarczamy mu my sami, zatrzymując się nad treściami, wprowadzając konkretne pytania, publikując filmowe wpisy. W ten sposób aplikacja buduje portret każdego z nas. I na tej podstawie tworzy strumień treści, w którym dostajemy dokładnie to, co chcemy zobaczyć, w niekończącej się nigdy rolce. Utrzymuje naszą ciekawość, bo nigdy nie wiadomo co fajnego znajdzie się za następnym społecznościowym zakrętem.

Jesteś więc przyspawany do ekranu i spędzasz godziny na bezwolnym gapieniu się w telefon. W tym czasie szczęśliwy właściciel aplikacji liczy zyski. Udostępnia swój stream reklamodawcom i napędza trendy, które przynoszą nagłe fortuny, w nieprzewidywalny sposób. Wpływa na zbiorową wyobraźnię, bo wie wszystko o wszystkich, którzy z TikToka korzystają. To platforma z najdłuższym czasem użytkowania na dobę a jego czarodziejskie zaklęcia rzucają na użytkowników tak silny urok, że chiński inżynier siedzący za biurkiem w Pekinie ma moc kreowania globalnych przebojów rynkowych.

TikTok wymyślił przywieszki Labubu, modę na torebki Coacha, wypromował klocki Lego dla dorosłych, styl athleisure i sportowe buty do eleganckich spodni. Kazał ludziom jechać na wakacje do Chorwacji, stał za sukcesami wielu marek, produktów i osób. A w Rumunii próbował wybrać obywatelom prezydenta. I dlatego na wojnę z TikTokiem wyruszyła amerykańska administracja. Konkretnie Republikanie z Kongresem i prezydentem USA na czele.

Władza nad miliardami

Aplikacja należy do największej chińskiej prywatnej firmy, korporacji ByteDance, uznawanej za jedną z najskuteczniejszych firm-jednororożców na świecie. Wystartowała kilkanaście lat temu z aplikacjami do zbierania najnowszych wiadomości. Do usługi podeszła niestandardowo, bo pokazywała ludziom nie wszystko, ale tylko to, co mogłoby ich interesować. Od podawania wiadomości przeszła do tworzenia społeczności. Postawiła na krótkie filmy, tworzone przez użytkowników, z których większość trwa od kilkunastu sekund do minuty. Na top wskoczyła w czasie pandemii, bo stała się łatwo dostępną formą rozrywki. Do dzisiaj dorobiła się półtora miliarda użytkowników na świecie, w samej Europie 200 milionów, niewiele mniej w Stanach Zjednoczonych. Ma większy wpływ na opinię publiczną niż jakakolwiek inna aplikacja w historii. I dlatego w USA doczekała się ustawowego zakazu, z obawy, że chińscy właściciele zechcą użyć TikToka jako zbrojnego oręża - narzucą Amerykanom konkretny punkt widzenia bez ich wiedzy.

Administracja USA postawiła Chińczykom ultimatum - sprzedaż tamtejszej dywizji amerykańskiemu właścicielowi, albo koniec TikToka w tym kraju. Aplikacja jednak cały czas działała, termin raz za razem przesuwano. Dlaczego? Bo na platformie jest kilkaset amerykańskich firm i jej zamknięcie pozbawiłoby ich źródła zarobków. W końcu prezydent Donald Trump niespodziewanie ogłosił porozumienie. Amerykańskiego TikToka kupi kompania kilku wielkich firm, w tym należąca do konserwatywnej rodziny Murdochów telewizja FoxNews, oraz Oracle Larry'ego Ellisona, obecnie jednego z najbliższych biznesowych sojuszników Białego Domu, wiernego sponsora Republikanów, człowieka z pierwszej piątki globalnych mutimiliarderów. Największym zaskoczeniem jest jednak fakt, że Chińczycy sprzedają też swoją czarodziejską różdżkę, serce i rozum TikToka, czyli algorytm tej aplikacji. Bo kto ma algorytm, ten ma władzę nad umysłami użytkowników.

Rząd wtrąci 3 grosze?

O bezpieczne przechowywanie algorytmu ma zadbać Oracle. Kopia ma być trenowana od zera na krajowych danych i w ten sposób zachowane zostaną treści wyprodukowane przez amerykańskich użytkowników. Do informacji na ich temat nie będzie mieć dostępu żadna obca firma. Oracle ma też mieć nadzór nad mechanizmem podsuwania użytkownikom konkretnych treści. Ale swoje trzy grosze - podobno - będzie też wtrącać amerykański rząd. Na jakich zasadach? Tego na razie nie wiadomo.

I na koniec. Po pierwsze: przełomowa amerykańsko-chińska umowa musi się doczekać formalnego zatwierdzenia przez obie strony. Jeśli tak się stanie, może to otworzyć drogę do transkontynentalnej zgody w wielkiej wojnie handlowej toczonej przez oba gospodarcze mocarstwa. I po drugie: wyobraźmy sobie wielki wspaniały świat, w którym rząd ma wpływ na najpopularniejszą w kraju aplikację.

Źródło: TOK FM