W co grają Iran i Izrael? "Trójwymiarowe szachy na Bliskim Wschodzie"
"Iran w ostatnich dniach przemieszcza wyrzutnie rakietowe i prowadzi ćwiczenia wojskowe, co może być przygotowaniem do ataku na Izrael" - napisał "Wall Street Journal". Tamtejsze władze zapowiadały odpowiedź na zabicie w Teheranie lidera palestyńskiego Hamasu.
Jarosław Kociszewski nie ma wątpliwości, że Iran słowa dotrzyma. Jak wówczas Izrael może się bronić? - Żelazna Kopuła jest najmniej istotnym elementem obrony powietrznej. Bo jeszcze jest proca Dawida, jest Arrow, jest lotnictwo - wyliczał w TOK FM ekspert z Magazynu Nowa Europa Wschodnia Online i Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.
Jak dodał rozmówca Jakuba Janiszewskiego, bardzo ważne będzie wsparcie sojuszników (m.in. Stanów Zjednoczonych) i próba powtórzenia sytuacji z kwietnia, czyli zatrzymania wystrzelonych przez Iran dronów.
- Tutaj również Saudyjczycy mówią, że "bardzo prosimy nad naszymi głowami się w to nie bawić". Ale oczywiście Irańczycy mogą uderzyć w Izrael, omijając zarówno Arabię Saudyjską, jak i Jordanię, czyli to wszystko może lecieć nad Irakiem, Syrią, Libanem czy bezpośrednio na Wzgórza Golan. Jest kilka możliwości - powiedział.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Szpitale są gotowe na wypadek, gdyby musiały przenieść chorych do podziemnych garaży. Ministrowie w rządzie dostali telefony satelitarne. Gdyby padła komunikacja, a administracja miała działać, przygotowywany jest dla nich specjalny bunkier. Więc Izraelczycy liczą się z tym, że to może być nawet kilkudniowa kampania - mówił gość "Połączenia".
Kiedy Iran zaatakuje Izrael? Padły dwie daty
"To jest hiperniebezpieczna gra"
Kociszewski zwrócił uwagę na to, że podejmowane są także działania dyplomatyczne. - Izraelczycy wysyłają komunikaty do Iranu. I chyba najważniejszy z nich mówi, że jeżeli zaatakujecie cele cywilne, a nie wojskowe, to "my wtedy przeprowadzimy bardzo poważną kampanię i zniszczymy waszą cywilną infrastrukturę". I tutaj się wymienia np. instalacje nuklearne. Choć to nie są oficjalne pogróżki - stwierdził.
Gość TOK FM podkreślił, że wojna na Bliskim Wschodzie odróżnia się od innych konfliktów, nie jest czymś, co ma jasny początek i koniec. To część politycznej gry, gdzie każda ze stron rozgrywa wszystko wewnętrznie, w relacjach dwustronnych oraz z innymi krajami regionu i Zachodem. - To są takie trójwymiarowe szachy. Rozciągnięte bardzo w czasie - tłumaczył obrazowo.
Zdaniem Jarosława Kociszewskiego obecnie sytuacja obu rywali jest na tyle skomplikowana, że trudno się spodziewać wojny regionalnej. - Chodzi o to, żeby prowadzić tę grę nacisków. Wszyscy też czekają na wyniki wyborów w Stanach Zjednoczonych. Wtedy w zależności od tego, kto jak się wypozycjonuje w najbliższych miesiącach, będzie miał lepszą albo gorszą pozycję do rozmów z Amerykanami - mówił.
Turcja zaatakuje Izrael? 'Państwo rozgrywające'
Jednak - jak podkreślił ekspert - "w momencie, kiedy zaczyna się strzelać, również zaczynają się dziać rzeczy nieprzewidywalne". - Można trafić w coś, w co się nie chciało trafić. Także to jest hiperniebezpieczna gra - podsumował Kociszewski.