Wzruszający moment w słynnej Dolinie Rospudy. "W życiu bym nie pomyślał, że to będę ja"
Rezerwat ma blisko 300 hektarów powierzchni, chroni unikatowe w skali europejskiej mokradła. Nosi imię nieżyjącego już biologa, profesora Aleksandra Sokołowskiego, który jako pierwszy opisał naukowo to miejsce, odkrywając w nim między innymi jedyne w Polsce stanowisko storczyka miodokwiatu krzyżowego.
Dolina Rospudy to symbol
Rezerwat powstał dokładnie w tym miejscu, które przed dwoma dekadami chcieli przeciąć półkilometrową estakadą drogowcy. Stojąca na setkach pali konstrukcja, która bezpowrotnie zniszczyłaby wyjątkowy ekosystem, miała być częścią obwodnicy Augustowa. Dzięki bezprecedensowej, ogólnopolskiej akcji protestacyjnej udało się temu zapobiec.
- Walka o te mokradła to był dla przyrody w Polsce punkt zwrotny. Tu siły połączyli aktywiści, przyrodnicy, niezależni eksperci drogownictwa, prawnicy - tacy jak ja. Wspólnie pokazaliśmy, że da się znaleźć kompromis, a ochrona środowiska to nie oszołomstwo - podkreśla Adam Juchnik.
To on 20 lat temu - jako młody prawnik - analizował setki dokumentów, pisał skargi i odwołania do kolejnych krajowych i unijnych instytucji. Te drugie w końcu przyznały, że przebieg obwodnicy przez chronione siecią Natura 2000 bagna nie został ustalony zgodnie z prawem, bo drogowcy nie przeanalizowali odpowiednio wszystkich możliwych wariantów trasy.
Rozpoczętą już budowę wstrzymał sąd, a potem państwo zaczęło szukać innych możliwości. Kilka lat później trasa powstała kilkanaście kilometrów dalej - w miejscu, które wskazywali obrońcy doliny. Nowy wariant stanowi część trasy Via Baltica i łączy się bezpośrednio z obwodnicą Suwałk. Nie dość więc, że omija torfowiska rzeki Rospudy, to z ekonomicznego punktu widzenia ma znacznie więcej sensu.
Od blisko roku Adam Juchnik jest szefem Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku. - Nie da się ukryć, że ten moment, w którym stawiałem pieczątkę i podpis pod dokumentem powołującym ten rezerwat, był wzruszający. Historia zatoczyła koło - mówi dyrektor.
Odpowiedź na kryzys klimatyczny
Wzruszony jest też jego zastępca Adam Bohdan. - 20 lat temu, jako aktywista ekologiczny, w obozie nad Rospudą wiedziałem, że ten teren doczeka się w końcu należnej mu ochrony. Ale w życiu bym nie pomyślał, że to ja będę powoływał ten rezerwat - śmieje się.
Podkreśla, że rezerwat w Dolinie Rospudy chroni to, co z punktu widzenia kryzysu klimatycznego i wyzwań, jakie on stawia, jest bardzo ważne - torfowiska, czyli magazyny wody i węgla. - To unikatowy w skali kraju ekosystem. No i największe mokradła w tej części województwa podlaskiego - zaznacza.
Od czasów walki o Dolinę Rospudy on też przeszedł długą drogę. Został biologiem, jest autorem wielu publikacji naukowych, odkrywcą kilku gatunków porostów. Doradza też Ministerstwu Środowiska i Klimatu w zespole do spraw ochrony lasów cennych.
100 rezerwatów na stulecie
Bohdan dodaje, że rezerwat im. Aleksandra Sokołowskiego nie jest jedynym, powołanym właśnie przez podlaską RDOŚ. W sumie powstało ich sześć - trzy (tak jak ten w Dolinie Rospudy) w Puszczy Augustowskiej, m.in. na mokradłach wokół przecinającego je kanału. Trzy kolejne w leżącej na północ od Białegostoku Puszczy Knyszyńskiej. Wszystkie chronią obszary podmokłe, łącznie mają prawie 700 hektarów powierzchni. Większość powołano na wniosek leśników, w ramach prowadzonej przez tę instytucję akcji "100 rezerwatów na stulecie Lasów Państwowych".
- Równocześnie powstały one w miejscach, o ochronę których od dawna zabiegali społecznicy, aktywiści czy naukowcy - zaznacza dyrektor Juchnik.
I dodaje, że odkąd w Polsce zmieniła się władza, w całym kraju powstało ponad 50 nowych rezerwatów przyrody - prawie dwa razy więcej niż przez osiem lat rządów PiS. Tych sześć nowych w Podlaskiem, jak dodają urzędnicy RDOŚ, to też nie koniec. Instytucja już pracuje nad utworzeniem kilku kolejnych i powiększaniem istniejących.