,
Obserwuj
Świat

Tak wygląda życie w Kijowie. "Nie zdążyłem nawet wody zagotować"

3 min. czytania
20.01.2026 14:42

Dzisiaj docierały już bardzo krytyczne komunikaty, że czekają nas w najbliższym czasie wyłączenia prądu sięgające 20 godzin - mówił w TOK FM Piotr Kaszuwara, korespondent TVP w Kijowie. Opowiedział też szczegółowo, jak teraz żyje się w stolicy Ukrainy. 

Zima w Kijowie
Zima w Kijowie
fot. Danylo Antoniuk/REPORTER
  • W poniedziałek wieczorem w Kijowie temperatura powietrza wynosiła - 13 stopni Celsjusza; 
  • "Niestety kolejne dni, według prognoz, mają być jeszcze chłodniejsze; nawet do - 30 stopni, więc nie wyobrażam sobie, jak to przetrwamy. Tym bardziej, że przed nami jeszcze półtora miesiąca zimy" - mówił w TOK FM  Piotr Kaszuwara; 
  • Korespondent TVP w Kijowie wskazał, że problemem jest nie tylko pogoda, ale także brak prądu i ogrzewania. Jak radzą sobie w tej sytuacji mieszkańcy stolicy Ukrainy? 

Ponad 4,2 mln zł są już na koncie zbiórki "ciepło dla Kijowa" przeznaczonej na generatory prądu. O to, jak bardzo poważna jest sytuacja z brakiem ogrzewana w stolicy Ukrainy pytany był w TOK FM Piotr Kaszuwara, korespondent TVP w Kijowie. 

- Mieliśmy dzisiaj w ciągu dnia około - 10 stopni C, teraz mamy już - 13 stopni C, a ubiegłej nocy temperatury spadły do ponad - 20 stopni C. Niestety kolejne dni, według prognoz, mają być jeszcze chłodniejsze; nawet do - 30 stopni, więc nie wyobrażam sobie, jak to przetrwamy. Tym bardziej, że przed nami jeszcze półtora miesiąca zimy - mówił w rozmowie z Adamem Ozgą. 

Dopytywany, jak duże są problemy z dostępem do ogrzewania, odpowiedział krótko: "W moim mieszkaniu ogrzewania nie ma już prawie dwa tygodnie". 

Przypomniał w tym kontekście, że największe problemy zaczęły, kiedy Rosjanie zaatakowali masowo ukraińską infrastrukturę energetyczną. - Wtedy "siadło" wszystko. Mieliśmy niemal totalny blackout w Ukrainie i totalnych chłód. A że służby miejskie pracowały bardzo intensywnie, to z 6 tys. budynków, które na początku były bez ogrzewania i bez prądu, teraz nie ma go tylko w 50 wieżowcach - opowiadał w "TOK 360". 

Korespondent TVP w Kijowie relacjonował, że prądu nie ma średnio w mieszkaniach od kilku do nawet 18 godzin. - Dzisiaj do nas docierały już bardzo krytyczne komunikaty, że czekają nas w najbliższym czasie wyłączenia prądu sięgające 20 godzin - mówił. 

To o tyle skomplikowane, tłumaczył też, że prąd najczęściej jest włączany późno w nocy. - U mnie w mieszkaniu dzisiaj pojawił się około 1.30 w nocy. Wstałem, próbowałem zrobić pranie, ale nie zdążyłem nawet ugotować wody, bo za chwilę znów wyłączyli - przyznał Kaszuwara.

"Całe rodziny umierały od czadu"

- Jak się ogrzewać w takich warunkach? - pytał Ozga.

- Swoje robią punkty niezłomności, których jest obecnie ok. 1,3 tys. w Kijowie, ale też nie wszyscy muszą do nich schodzić. Choćby dlatego, że do części mieszkań to ogrzewanie jednak wraca. Czasem są też sytuacje, że w jednej klatce schodowej prąd jest cały dzień, a w dwóch pozostałych nie ma go przez 20 godzin - odpowiedział gość TOK FM.

Przyznał jednak od razu, że ogrzewanie mieszkania w takiej rzeczywistości jest bardzo trudne. I choć, wskazał, że można próbować np. butli gazowych podłączonych do wielkich pieców, to "ciągle w głowie jest strach: A co, jeżeli nie wyczuję wycieku gazu". Tym bardziej, że niestety były takie przypadki, że całe rodziny umierały od czadu". 

- Najlepszym rozwiązaniem, jakie odkryłem, są niewielkie dmuchawy, ale one działają tylko i wyłącznie, kiedy jest prąd. Zdołałem kupić takie dwie, a kiedy dziś próbowałem kupić ich więcej, to okazało się, że w całej sieci ogromnych supermarketów Ukrainy nie ma nic. Nie tylko w Kijowie. Byliśmy też w innych sklepach, także nic. Puste półki - ubolewał. 

Inni mieszkańcy, w tej sytuacji, układają cegły szamotowe na palnikach gazu czy np. gotują wodę na kuchenkach turystycznych, żeby choć nieco podwyższyć temperaturę w mieszkaniach. 

Tyle, że - wskazał na koniec Piotr Kaszawara - swoje robią też pękające rury. - Niedaleko mojego mieszkania dwa dni temu w nocy pękła rura i zalała całą ulicę. Jeden z moich samochodów jest zamrożony i najprawdopodobniej do wiosny nie uda się go ruszyć, bo woda zalała opony na kilka centymetrów, a wszystko skuło grubym lodem - podsumował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM

Redakcja poleca