Tomasz Stawiszyński o nowym filmie braci Sekielskich: To rzecz wstrząsająca, ale nie zaskakująca

"Kościół katolicki wyłaniający się z filmu Sekielskich - ale i tysięcy z innych publikacji na ten temat - to zatem instytucja przekonana, że stoi poza ludzkim prawem. Instytucja dezaktywująca ziemskie kodeksy z pomocą teologicznych interpretacji" - pisze Tomasz Stawiszyński, po obejrzeniu dokumentu "Zabawa w chowanego".
Zobacz wideo

Nowy film braci Marka i Tomasza Sekielskich "Zabawa w chowanego" to rzecz wstrząsająca, ale nie zaskakująca. Pokazuje bowiem w przybliżeniu to, co wiadomo już od dawna. W Kościele katolickim - w polskim Kościele katolickim także - tuszowanie przestępstw seksualnych miało i ma charakter systemowy. Była to, innymi słowy - i wciąż jest - praktyka zakorzeniona w samej mechanice działania organizacji. Jeden z wielu naturalnych środków zarządzania kryzysem, nie zaś odosobniony eksces, wyjątek od reguły albo samowola kilku hierarchów.

Charakteryzują tę praktykę trzy zasadnicze cechy. Po pierwsze, przenoszenie przestępców do innych oddziałów, mimo pełnej wiedzy o czynach, jakich się dopuścili, co owocuje - jak nietrudno przewidzieć - kolejnymi ofiarami. Po drugie, systematyczne ignorowanie wszelkich prób dochodzenia sprawiedliwości przez pokrzywdzonych. Po trzecie, odwoływanie się w swojej bezkarności do sankcji metafizycznej. Jak powiada jeden z głównych negatywnych bohaterów filmu ks. Arkadiusz Hajdasz: "nas wszystkich będzie sądził ktoś inny".

>> "Zabawa w chowanego" - gdzie można zobaczyć nowy film braci Sekielskich? <<

Kościół katolicki wyłaniający się z filmu Sekielskich - ale i tysięcy z innych publikacji na ten temat - to zatem instytucja przekonana, że stoi poza ludzkim prawem. Instytucja dezaktywująca ziemskie kodeksy z pomocą teologicznych interpretacji. Sięgająca po autorytet Stwórcy Wszechświata zarówno, kiedy uzasadnia swoje pretensje do wpływu na życie społeczne i polityczne, jak i kiedy odmawia realnego ukarania zatrudnianych przez siebie przestępców.

Istotnym novum - przynajmniej na gruncie polskim, bo w innych krajach bywało niestety podobnie - jest w "Zabawie w chowanego" okoliczność, że w podobny sposób widzą instytucję Kościoła władze świeckiego ponoć państwa. Choć w optyce władz Kościół powinien być traktowany jak jedna z wielu organizacji - podlegająca takim samym ziemskim przepisom i zobowiązaniom, co inne - jest zgoła inaczej. W dzisiejszej Polsce organizacja systemowo tuszująca przestępstwa i chroniąca przestępców cieszy się specjalnymi przywilejami ze strony instytucji powołanych do ścigania przestępstw. I to jest najbardziej przerażające, choć znowu - nie powiedziałbym, że jakoś szczególnie zaskakujące. Pozostaje zapytać, czy gdyby chodziło o tuszowanie innych zbrodni, na przykład morderstw, gdyby zatem księża-mordercy byli dokładnie w ten sam sposób instytucjonalnie chronieni przez zatrudniającą ich instytucję, to czy władze państwowe również stosowałyby tego rodzaju podejście?

DOSTĘP PREMIUM