Są pierwsze pozwy przedsiębiorców przeciwko państwu. Sędzia ostrzega, że dochodzenie roszczeń może być trudniejsze

Problemem w dochodzeniu roszczeń przez przedsiębiorców może okazać się Trybunał Konstytucyjny. Wszystko przez wniosek, który do TK złożył premier Mateusz Morawiecki.
Zobacz wideo

Przez wiele miesięcy trwania pandemii rząd nie zdecydował się na wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Gdyby taki stan został wprowadzony, przedsiębiorcy mieliby prawo ubiegać się o odszkodowanie za poniesione straty finansowe - na przykład z tytułu zamkniętych hoteli, restauracji czy siłowni.

Rząd najprawdopodobniej bał się jednak, że koszty będą nie do udźwignięcia dla budżetu państwa. W kwietniu wicepremier Jarosław Gowin - w trakcie spotkania z przedstawicielami Związku Miast Polskich - miał stwierdzić, że przy stanie klęski żywiołowej państwo miałoby pieniądze na góra trzy miesiące.

Bomba z opóźnionym zapłonem?

Już w kwietniu sędzia Michał Olszewski z Wydziału Cywilnego Sądu Rejonowego w Kościanie, jednocześnie szef Zespołu Interwencyjnego Forum Współpracy Sędziów ostrzegał, że - wbrew temu co mówią rządzący - bez stanu klęski przedsiębiorcy i tak będą mogli ubiegać się o pieniądze od państwa i że możemy się spodziewać lawiny pozwów. "Odkładanie w czasie decyzji o ogłoszeniu stanu klęski żywiołowej to bomba z opóźnionym zapłonem" - pisał sędzia.  

- Nie chciałem być absolutnie złym prorokiem, ale tego po prostu można się było spodziewać - mówi dziś sędzia Olszewski, komentując informację o złożeniu przez pierwszych przedsiębiorców pozwów przeciwko Skarbowi Państwa. Na razie takie pozwy są dwa -  jeden na ponad 200 tysięcy zł od właściciela galerii handlowej, a drugi na prawie pół miliona zł od właściciela sieci siłowni. - Na tym na pewno nie koniec - mówią przedsiębiorcy. 

- Przedsiębiorcy starają się dochodzić swoich roszczeń, co wynika właśnie z tego, że nie został wprowadzony jeden ze stanów nadzwyczajnych, a w szczególności stan klęski żywiołowej, który - zgodnie z artykułem 228. konstytucji - powinien zostać wprowadzony - tłumaczy sędzia Olszewski. - Oczywiście to, czy przedsiębiorcy dostaną odszkodowania, zależy od niezależnej decyzji sądu, który będzie te roszczenia rozpoznawał - dodaje.

Nowy stan prawny

Sędzia podkreśla jednak, że o ile w kwietniu 2020 roku, gdy ostrzegał przed lawiną pozwów, sprawa odszkodowań i roszczeń wydawała się oczywista, o tyle teraz stan prawny jest nieco bardziej skomplikowany. Wszystko z powodu działań rządzących, którzy skierowali wniosek do Trybunału Konstytucyjnego.

Premier poprosił TK o zbadanie zgodności z Konstytucją art. 417.1 Kodeksu cywilnego, który uprawnia do ubiegania się o roszczenia i brzmi następująco: "Za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa".

- Pytania do Trybunału to chyba jedna z rzeczy, których nikt się nie spodziewał. Mówiąc wprost, podjęto próbę utrudnienia przedsiębiorcom dostępu do drogi sądowej. Wnioski premiera i marszałek Sejmu do TK zmierzają do tego, by za każdym razem, gdy sąd będzie rozpoznawał pozew odszkodowawczy, najpierw musiał wystąpić do Trybunału, aby ten stwierdził, że rozporządzenie, które zostało wydane przez władzę jest sprzeczne z prawem wyższego rzędu, czyli np. ustawą czy konstytucyjną - mówi sędzia Olszewski.

I dodaje, że to procedura bardzo niebezpieczna, bo doprowadzi do dotkliwego wydłużenia sądowych postępowań. - Wiemy, że Trybunał Konstytucyjny obecnie nie działa najsprawniej. I w efekcie może dojść do tego, że roszczenia będą rozpoznawane z bardzo dużym opóźnieniem - przewiduje.

Sędzia tłumaczy, że do tej pory było tak, że jeśli sąd uznawał jakieś rozporządzenie za sprzeczne z ustawą, to mógł tego rozporządzenia nie stosować. I tak byłoby zapewne z rozporządzeniami wprowadzającymi ograniczenia związane z lockdownem. Ale gdy sprawa jest w TK, może być inaczej.

- Myślę, że chodzi o ucięcie dyskusji na temat tzw. rozproszonej kontroli konstytucyjnej. Konstytucja może być, a nawet powinna być stosowana wprost w sytuacjach, w których niezbędna jest określona wykładnia aktów niższego rzędu. A tu może to być niemożliwe - dodaje sędzia.

Sędzia tłumaczy, że niewykluczone, iż przedsiębiorcy, którzy nie uzyskają w Polsce realizacji swoich roszczeń, pójdą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. - Podejrzewam, że każdy będzie szukał swojej drogi sądowej również przed trybunałami europejskimi, ponieważ jesteśmy państwem, które jest związane również aktami prawa międzynarodowego - dodaje Michał Olszewski.

DOSTĘP PREMIUM