"5 proc. może być możliwe. Tego bym się obawiał". "Jaszczur" rejestruje partię i chce startować w wyborach

Wojciech Olszański, skrajnie prawicowy działacz i były aktor, formalizuje swój ruch. - Jak każdy polityk odgrywa rolę, ale robi to umiejętnie. Przykład? Gdy konno, w mundurze i z proporcem prowadzi pochód, to może nam się wydawać śmieszne, ale dla tych ludzi jest symbolem władzy - skomentował w TOK FM Konrad Dulkowski z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
Zobacz wideo

W piątek po południu warszawska policja zatrzymała Wojciecha Olszańskiego, nieformalnego lidera proputinowskich nacjonalistów. Informacje o akcji policji podał Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Według OMZRiK, prawdopodobną podstawą zatrzymania było zawiadomienie, które w ostatnich dniach złożył ośrodek, a dotyczyło ono współpracy Olszańskiego z białoruskim funkcjonariuszami reżimu Łukaszenki oraz o atakowaniu przez niego Ukraińców oraz Żydów. 

Wojciech Olszański, który w sieci używa też pseudonimu "Jaszczur", na początku września złożył wniosek o rejestrację partii w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Jak mówił, chce "ugrupowania endeckiego, tworzonego przez Polaków i dla Polaków". Deklaruje przy tym, że wystartuje w zbliżających się wyborach. Nazwy jak na razie nie ujawnia, ale z jego wystąpień w internecie wynika, że może się ona nazywać Partia Kamracka. On sam jest już liderem ruchu Rodacy Kamraci.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych - skierował już kilka zawiadomień do prokuratury w sprawie działalności Rodaków Kamratów - szacuje liczebność ruchu na 40 tys. osób. Zdaniem Konrada Dulkowskiego, prezesa OMZRiK, poparcie dla nowo tworzonej partii może przekroczyć próg wyborczy. - 5 proc. może być możliwe. Tego bym się obawiał - mówił w "Wywiadzie Politycznym".

Zdaniem gościa TOK FM, choć działania Olszańskiego wyglądają na groteskowe, jak chociażby jazda meleksem przez pola i krzyki: "Na Grunwald", to trafią do pewnej grupy osób. - Do tych, którym brakuje narracji godnościowej. Ta PiS ich nie objęła. Nie wierzą w to, co obecny rząd im obiecuje - dodał w rozmowie z Karoliną Lewicką. Na korzyść Olszańskiego może grać jeszcze jego wykształcenie teatralne, bo wie, jak budować spektakl i dawać widzom poczucie uczestnictwa w czymś wielkim. - Jak każdy polityk odgrywa rolę, ale robi to umiejętnie. Przykład? Gdy konno, w mundurze i z proporcem prowadzi pochód, to może nam się wydawać śmieszne, ale dla tych ludzi jest symbolem władzy - podkreślił.

"Jak narodziny ruchu parafaszystowskiego" 

Po raz pierwszy opinia publiczna szerzej usłyszała o Olszańskim po listopadowym wiecu w Kaliszu. Organizatorzy spalili wówczas kopię statutu kaliskiego, XIII-wiecznego przywileju nadającego Żydom prawa obywatelskie. Przy antysemickich okrzykach. Olszański usłyszał wówczas zarzuty m.in. publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Trafił też na trzy tygodnie do aresztu. - Wtedy na jego wezwanie stawiło się kilka tysięcy osób, w tym np. Piotr Rybak, "słynący" ze spalenia kukły Żyda na wrocławskim rynku. To było dla Olszańskiego zaskoczenie - mówił Dulkowski i dodał, że to wydarzenie "ukonstytuowało Ruch Kamracki": To wtedy Olszański zobaczył, że stoi za nim jakaś siła i ludzie za nim idą.

Przypomniał też, że kiedy Olszański organizował w czerwcu tego roku w Warszawie "marsz Dmowski na Zamek", to przyszło 8 tys. osób. - Udało mu się zgromadzić taki tłum w wakacje. Kto to był? Zorganizowane grupy w jednakowych mundurach, pod proporcami i bardzo karne. Wyglądało to niepokojąco. Jak narodziny ruchu parafaszystowskiego - ocenił gość Karoliny Lewickiej.

Kontrowersje wzbudzają jednak nie tylko działania Olszańskiego, ale także jego materiały w sieci. Nie brakuje w nich wulgaryzmów i gróźb, także wobec słuchaczy. - Sam Olszański zaistniał w internecie ok. 2016 r. - jako Aleksander Jabłonowski. Przebierał się w parodie przedwojennego munduru. Zresztą można go było zobaczyć także w Warszawie - jeździł damką w stroju ułańskim, bryczesach, wysokich oficerkach i nieodłącznej furażerce. Przez długi czas był uważany za dziwaka, ekscentryka. Produkował i zamieszczał na YouTube prorosyjskie i antysemickie filmy. Widać na nich, że łatwo wpadał w złość, groził innym osobom - zapamiętał  prezes Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.  

"Olszański nie kryje, że nie wierzy w demokrację"

- Czy sąd może w tej sytuacji odmówić rejestracji partii Olszańskiego? Tym bardziej, że ten nie musi wpisywać do statutu, tu cytaty: "Jak przejmiemy władzę, wprowadzimy terror narodowy", "Celuj w łeb, potem myśl" - dopytywała prowadząca. 

- To pytanie do sądu - odpowiedział krótko Konrad Dulkowski. Ale, jak od razu zastrzegł, na razie sądy zachowują się tak, jakby wierzyły w to, co deklaruje Olszański. - Przymykają oko na jego rzeczywiste działania. Choć sam Olszański nie kryje, że nie wierzy w demokrację. Że to dla niego tzw. partia techniczna. Twierdzi, że funkcjonujemy w takich warunkach, nie ma innej możliwości dojścia do władzy, to poddamy się temu - dodał gość TOK FM, podkreślając, że "Jaszczur" deklaruje też, że "jak tylko zdobędzie rzeczywistą władzę, to więzienia zapełnią się przeciwnikami politycznymi".

W ocenie prezesa Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych to zresztą nie jedyne zagrożenie. - Obawiam się i tego, że wśród jego zwolenników znajdzie się ktoś, kto będzie chciał nagle zostać męczennikiem. Dokona czegoś strasznego, bo ta narracja może go do tego popchnąć - zastrzegł na koniec rozmówca Karoliny Lewickiej. 

DOSTĘP PREMIUM