"Wielka woda" już na Netflixie. To pierwszy polski katastroficzny serial o powodzi tysiąclecia

Serial "Wielka Woda" inspirowany wydarzeniami z okresu powodzi tysiąclecia, zadebiutował na platformie Netflix. To pierwszy polski serial katastroficzny, który opowiada o dramatycznych wydarzeniach w 1997 roku.

Akcja sześcioodcinkowego serialu rozgrywa się w lipcu 1997 roku, kiedy wielka fala powodziowa zbliża się do Wrocławia.

"Wielka woda". O czym jest serial?

 Lokalne władze, na czele z aspirującym urzędnikiem Jakubem Marczakiem (Tomasz Schuchardt), ściągają do miasta wykwalifikowaną hydrolożkę, Jaśminę Tremer (Agnieszka Żulewska), aby za wszelką cenę uratować miasto. W tym samym czasie, Andrzej Rębacz (Ireneusz Czop) wraca do rodzinnych Kęt pod Wrocławiem nieoczekiwanie stając na czele zbuntowanych mieszkańców wsi, którzy nie chcą dopuścić do zniszczenia wału przeciwpowodziowego.

"Wielka woda" na platformie Netflix to pierwszy polski serial katastroficzny

Serial wyreżyserowali Jan Holoubek i Bartłomiej Ignaciuk. Autorami scenariusza są Kasper Bajon i Kinga Krzemińska.

- Przyjechałam wówczas do rodziców i powódź mnie tutaj zatrzymała. Te zdarzenia przez wiele lat we mnie były, natomiast w 2019 roku obejrzałam serial "Czarnobyl" i tak mnie zafascynował, że ta powódź wtedy do mnie wróciła. Pomyślałam, że jeśli w Polsce mielibyśmy zrobić tego typu gatunek jakim jest dramat katastroficzny, to te wydarzenia są idealne do takiej historii – opowiadała podczas konferencji prasowej pomysłodawczyni i producentka serialu Anna Kępińska, dobrze pamiętają tamte wydarzenia.

- Zaczęłam rozmawiać o tym projekcie z Jankiem Holoubkiem i z Kasprem Bajonem i zaczęliśmy tę historię tworzyć, spotykać się z ludźmi, robić research, czytać książki. Pomysł to jedno, ale jest potrzebny ten moment, kiedy wiemy o czym to jest historia, jacy to są bohaterowie i jaki jest konflikt główny w serialu – dodała.

Jan Holoubek przyznał, że praca nad produkcją była sporym wyzwaniem ze względu na ukazanie żywiołu jakim jest woda.  

- Łatwo jest napisać, że ulica Więckowskiego jest pod wodą, ale zrobić to jest trochę trudniej, ale jakoś podołaliśmy temu – mówił.

Podkreślił jednocześnie, że pracując nad serialem chciał przede wszystkim skupić się na postaciach.

- To jest historia, która od początku w moim głębokim przekonaniu miała być o ludziach, i to o konkretnych trzech głównych bohaterach i ich najbliższych osobach. Powódź jest dla mnie bardzo ciekawym tłem, ale jednak najważniejsza jest historia tych ludzi – wyjaśnił reżyser dodając, że katastrofa była świetnym zapalnikiem do tej opowieści.

Agnieszka Żulewska, która w serialu wciela się w rolę Jaśminy zwróciła uwagę, że jej bohaterka zostaje sprowadzona do Wrocławia, aby swoimi kompetencjami, wiedzą i doświadczeniem pomóc wyjść z sytuacji kryzysowej ludziom, którzy "zachowywali się w pewnym momencie jak dzieci we mgle".

- Lądujemy w latach 90., w związku z tym taka postać dziwi. Ona przychodzi i tłumaczy mężczyznom, jak ma sprawa wyglądać, a nie oni jej. Mam nadzieję, że w końcu będzie taki świat, w którym nie będziemy dziwić się w ogóle, że kobieta przejmuje stery i będzie to po prostu bardzo wszystko wyrównane – mówiła aktorka.

Wielu twórców  "Wielkiej wody" ma własne wspomnienia związane z powodzią tysiąclecia

- To jest dla mnie bardzo szczególna produkcja na wielu poziomach. Była to dla mnie gigantyczna, przepiękna sentymentalna podróż, dlatego że jestem z Legnicy. W tym czasie, o którym opowiadamy w serialu, mój ojciec stał na czele komitetu przeciwpowodziowego w Legnicy. Sam spędziłem na wałach razem z bratem trzy dni. Dostaliśmy taką karteczkę "obrońcy miasta". Cały czas jak byłem na planie, to byłem w szoku, że ktoś tak odtworzył naszą młodość – przyznał z kolei Tomasz Kot, który wciela się w rolę prezydenta Wrocławia.

Autor zdjęć Bartłomiej Kaczmarek ocenił, że takiego przedsięwzięcia w polskiej kinematografii jeszcze nie było. 

- Użyliśmy wszystkich możliwych technik. Budowaliśmy baseny, w których była woda, domalowywaliśmy rzeczy w komputerze, robiliśmy makiety. (…)To było ogromne logistyczne przedsięwzięcie wymagające miesięcy przygotowań – opowiadał Kaczmarek.

W serialu wykorzystano część materiałów archiwalnych Polskiej Kroniki Filmowej. Stąd też – jak tłumaczył Kaczmarek – narodził się pomysł na stylistykę zdjęć bardziej dokumentalnych, o charakterze taśmy filmowej.

- Pomyślałem, aby zrobić ten film trochę tak, żeby spasować te materiały z tym, co my nakręcimy, aby widz nie wiedział, które ujęcia nakręcone są przez nas, a które są prawdziwe – mówił.

Produkcja od 5 października dostępna jest na platformie Netflix. 

Powódź tysiąclecia. Lipiec 1997

Podczas powodzi tysiąclecia, która nawiedziła w Polsce w lipcu 1997 roku, zginęło 56 osób, a tysiące rodzin straciło swoje domy i dorobek całego życia. Woda we Wrocławiu zalała 40 proc. powierzchni miasta. Straty oszacowano na ok. 3,5 miliarda dolarów czyli ok. 12 mld złotych.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM