"Potrafią być równie okrutne jak mężczyźni. Czasem nawet bardziej". Kim są sprawczynie przemocy seksualnej?

Z analiz wynika, że kobiety stanowią 4-5 proc. sprawców wszystkich przestępstw seksualnych. Zdaniem dr Aleksandry Krasowskiej, dane te są jednak mocno niedoszacowane.

- W badaniach naukowych często powołujemy się na statystyki policyjne, które mówią, że w ostatnich latach liczba przestępstw zakwalifikowanych jako zgwałcenie oscyluje między 1-1,5 tys. do około 2 tys. rocznie. A jednocześnie z raportu fundacji "Ster" wynika, że ponad 90 proc. ofiar przemocy seksualnej nie zgłasza tego faktu do organów ścigania - mówiła w "SexAudycji" w TOK FM specjalistka psychiatrii i seksuologii.

Jak wskazała, przyczyny mogą być różne: wstyd, niewiara w skuteczność ścigania sprawcy, ale też np. lęk przed tym, że policjant czy policjantka nie uwierzy, zbagatelizuje, ośmieszy. Do tego, jak wskazał dr Robert Kowalczyk, dochodzą także inne czynniki. - To przede wszystkim obawa przed stygmatem, że jeśli ujawnię się jako osoba zgwałcona, to przez sam fakt będę gorszy - zwrócił uwagę psychoterapeuta i seksuolog, współprowadzący "SexAudycję".

Inna rzecz, jak dodał, to fakt, że niewiele uwagi poświęca się mężczyznom, którzy są ofiarami przemocy seksualnej. Choćby dlatego, że nierzadko fantazjuje się czy też np. seksualizuje sam akt. - Jeżeli kobieta miałaby dokonać zgwałcenia wobec mężczyzny i ten mężczyzna miałby powiedzieć o tym np. swoim kolegom, to istnieje takie taka obawa, że usłyszy: "Fantastycznie! Gdzieś ty ją znalazł?!" - wskazał konkretny przykład.

"Kobiety równie okrutne jak mężczyźni"

W ocenie prowadzących "SexAudycję" głównym problemem jest jednak uznanie samego faktu, że to kobieta może być sprawcą. - Kobiety potrafią być równie okrutne jak mężczyźni. A czasem nawet bardziej okrutne. Mają wśród ofiar nawet młodsze dzieci niż sprawcy, którzy są mężczyznami - zapewniła dr Aleksandra Krasowska. 

- Kobieta może nie tylko dokonać zgwałcenia, kobieta może molestować dziecko, kobieta może pozbawić mężczyznę życia w celu uzyskania przyjemności seksualnej - wskazał także dr Robert Kowalczyk, podkreślając, że nie zawsze mowa będzie o "nadużyciach wprost". 

To także, jak mówił, różne formy dotyku, całowania czy też zachęcania do aktywności np. dziecka. Ale to też podejmowanie zachowań seksualnych, na które nie uzyskało się zgody, o których wiemy, że są niepożądane albo takich, które nie zostały wcześniej uzgodnione pomiędzy uczestnikami aktu seksualnego. Inny przykład? - Podejmowanie przez kobiety aktywności seksualnej ze świadomością przenoszenia infekcji drogą płciową - dopowiedział dr Robert Kowalczyk. 

Samodzielnie lub w zespole 

Jakie są przyczyny i motywy działania sprawczyń przemocy seksualnej? Zdaniem dr Aleksandry Krasowskiej, bardzo często powtarza się schemat, w którym dziewczynka dorasta w środowisku akceptującym i przyzwalającym na przemoc oraz przekraczanie granic. Dodatkowo nierzadko towarzyszy temu brak edukacji, w tym także edukacji seksualnej.

- Tyle, że sprawczyniami są też często osoby, które mają bardzo dużą trudność z radzeniem sobie z emocjami i tworzeniem szczęśliwych, stabilnych związków. Ale mogą to być też osoby, które używają substancji psychoaktywnych - dodała. Od razu jednak podkreśliła, że nie chce, by powstał stereotyp, że sprawczyni to tylko kobieta, która jest z przemocowego domu, w przemocowym związku, pijąca, bezradna, z niskim poziomem edukacji i zależna finansowo. - Owszem tak może być, ale tak może też nie być - zastrzegła. 

Z badań wiadomo też, że kobiety sprawczynie mogą działać samodzielnie - z własnej potrzeby i z własnej woli, ale też w zespole. - Statystycznie około 60 proc. kobiet, które działają w zespole działa ze współsprawcą płci męskiej, który najczęściej jest ich partnerem - wskazała specjalistka psychiatrii i seksuologii.

Przy czym, jak zastrzegła, nawet jeśli kobieta działa w zespole z partnerem, to jej rola może być różna. Może być ona uległa, czyli podporządkowująca się woli bardzo często agresywnego partnera. Ale może też przyjmować rolę "fałszywie łagodzącą". - W myśl zasady: jeżeli ja to zrobię wobec dziecka, to może dla niego będzie to łatwiejsze, łagodniejsze, delikatniejsze, To oczywiście błędne przekonanie, które ma służyć jedynie wytłumaczeniu się przed samą sobą - podsumowała prowadząca "SexAudycję". 

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM