"Bal na Titanicu". 700 tys. dla telewizji Rydzyka, 15 mln na nagrody dla kierownictwa resortu finansów
Przed tygodniem dowiedzieliśmy się, że f undacja ludzi PiS dostała z Ministerstwa Edukacji i Nauki, którym rządzi Prawo i Sprawiedliwość, dotację na zakup siedziby w wysokości skromnych 5 mln złotych. W środę usłyszeliśmy, że niemal 15 mln złotych przeznaczono na nagrody dla kierownictwa Ministerstwa Finansów. Według opozycji pieniądze przeznaczono na premie związane z pracą nad Polskim Ładem. Rzeczniczka MF poinformowała, że wypłacone apanaże nie były związane ze sztandarowym programem rządu.
Do listy wydatków z państwowej kasy dodać też można "skromne" 700 tys. dla Telewizji Trwam na promocję służby wojskowej. - Problem tylko polega na tym, że lwia część widzów telewizji o. Rydzyka, to są osoby powyżej 50. roku życia. Ale może jest nadzieja, że wnukom i wnuczkom przekażą informację, że warto zaciągnąć się do polskiego wojska - komentowała Karolina Lewicka w "Poranku Radia TOK FM".
- Należy się cieszyć, że są w Polsce ludzie, którym jednak ciągle przybywa (pieniędzy) w kieszeniach. Niektórym ubywa, bo wiemy, że jest inflacja i nie wszyscy dostają premie i dodatki - dodał Roman Imielski. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" przypomniał, że "przecież premier - i cały resort finansów - jest bardzo zadowolony z Polskiego Ładu". Choć przecież rząd szybko musiał się wycofać z części rozwiązań, m.in. dlatego, że część podatników nie skorzystała na tych rozwiązaniach.
Imielski przyznał, że sprawa kolejnego zlecenia - za publiczne pieniądze - dla Telewizji Trwam - jest oburzająca, ale zwrócił uwagę na to, iż 700 tys. to jednak skromne dofinansowanie. Bo imperium Rydzyka wielokrotnie już otrzymywało znacznie wyższe dofinansowanie.
- Chodziło tylko o to, aby redemptoryście dorzucić pieniędzy, żeby był przychylny władzy, bo przecież za chwilę są wybory i ta machina medialna - nastawiona głównie na emerytów, będzie kluczowa (w czasie kampanii) - powiedział gość TOK FM.
Łukaszowi Lipińskiemu kolejne doniesienia - dotyczące rozdawania publicznych pieniędzy - psują do realizowanego od pewnego czasu scenariusza. - To kolejna informacja z cyklu 'bal na Titanicu'. To znaczy, wiemy, że to są nasze ostatnie dni w tym miejscu, w związku z tym wypłacamy sobie pieniądze na wszystkie strony. Kupujemy willę na Mokotowie, tworzymy różne szalupy, szalupki, fundusze, żeby się przechować - wyjaśnił. Zdaniem dziennikarza "Polityki" wśród rządzących widać "wysoką świadomość własnej klęski".