Czy da się wypowiedzieć konkordat? I co to zmieni?
Wszystkie partie demokratycznej opozycji zapowiadają, że jeśli wygrają wybory, to na nowo ułożą relacje państwa z Kościołem.
Przeciwnikami obecnych regulacji kieruje chęć ograniczenia zbyt dużych ich zdaniem wpływów przedstawicieli religii katolickiej. Szymon Hołownia już podczas styczniowego wystąpienia w Kielcach powiedział jasno, że "ktoś w tym kraju musi przeprowadzić rozdział Kościoła od państwa" i że ugrupowaniem, które do tego doprowadzi, będzie Polska 2050. Lider Polski 2050 w rozmowie z TOK FM podkreśla, że Kościół często ingeruje w działania państwa, a z kolei państwo - a dokładnie partia rządząca - hojnie Kościół dotuje.
Sławomir Nitras z PO czy Maciej Konieczny z Partii Razem stanowczo mówią o konieczności wypowiedzenia konkordatu, ale również nie zdradzają szczegółów. Z kolei Robert Biedroń z Nowej Lewicy i Włodzimierz Czarzasty z Lewicy zachowują więcej powściągliwości i zapowiadają renegocjację umowy ze Stolicą Apostolską. Lider Lewicy rozdziałowi państwa od Kościoła poświęcił fragment przemówienia, które wygłosił na niedzielnym Marszu Miliona Serc. - Marzę o Polsce, w której jest państwo świeckie. Marzę o tym, żeby kler nigdy nie mówił nam, co mamy robić, kogo kochać i w jaki sposób - mówił. Dodał również, że "marzy o świeckim państwie".
Hasło "świeckie państwo" znalazło się także na liście 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej. Prowadzić do niego mają następujące postulaty: likwidacja Funduszu Kościelnego, wykreślenie ocen z religii ze świadectw szkolnych, lekcje religii tylko na pierwszej lub ostatniej lekcji oraz zakaz finansowania z pieniędzy publicznych kościelnej działalności gospodarczej. Konkretna zapowiedź wypowiedzenia lub renegocjacji konkordatu nie pada.
Gdyby jednak opozycja doszła do władzy i zapowiadany rozdział pomiędzy państwem a Kościołem miałby stać się rzeczywistością, trzeba mieć świadomość, że będzie to proces długotrwały. Drugie rozwiązanie, czyli renegocjacja dotychczasowej umowy, wydaje się o wiele bardziej realne i to właśnie je zalecają moi rozmówcy.
Wypowiedzenie konkordatu budzi nie tylko spór polityczny, ale i prawny
Konkordat sam w sobie nie zawiera paragrafów mówiących o tym, jak go rozwiązać. Ale nie to stanowi największy prawny problemem. - To nie znaczy, że jest to umowa wieczysta. Umów wieczystych nie ma - zauważa prof. Borecki i dodaje, że w takiej sytuacji zastosowanie ma Konwencja wiedeńska o prawie traktatów z 1969 roku.
Kluczowa okazuje się kwestia zapisania istnienia i obowiązywania konkordatu w obowiązującej Konstytucji. W artykule 25 ust. 4 najważniejszego aktu prawnego w Polsce wskazano, że "stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem Katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy". Jak zauważa prof. Teresa Gardocka, Dyrektor Instytutu Prawa Uniwersytetu SWPS, pojawienie się tego zapisu w Konstytucji powoduje, że konkordatu nie można jednostronnie wypowiedzieć.
- Gdyby się konkordat jednostronnie wypowiedziało, to ta norma konstytucyjna byłaby normą pustą. Byłoby w Konstytucji zapisane, że stosunki reguluje konkordat, a konkordatu by nie było. Więc moje zdanie jest takie, że nie można go jednostronnie wypowiedzieć. Można zwracać się do Stolicy Apostolskiej o renegocjację konkordatu, czyli wprowadzenie w jego treść takich zmian, na jakich państwu by zależało - wyjaśnia.
Ale jak podkreśla przedstawicielka SWPS jej stanowisko nie jest jedynym w tej sprawie. - Możliwy jest też pogląd przeciwny. U jego podstaw leży założenie, że umowy międzynarodowe muszą opierać się na równouprawnieniu stron. To znaczy, że strony umowy międzynarodowej muszą mieć równe prawa. Niewątpliwie Stolica Apostolska mogłaby wypowiedzieć konkordat, bo tam to nie jest żadna ranga normy konstytucyjnej. Więc dr hab. Borecki, prof. UW mówi, że teoretycznie rzecz biorąc, istnieje możliwość wypowiedzenia konkordatu. Chociaż od razu zaznacza, że byłoby to niezwykle trudne, wręcz niemożliwe - wskazuje Gardocka. Wspomniany przez moją rozmówczynię dr hab. Paweł Borecki rzeczywiście widzi wyjście z tej legislacyjnej pułapki, ale jak podkreśla, by móc z niego skorzystać, musiałby zajść szereg trudnych do spełnienia warunków.
Niezbędny "konsensus na forum szeregu naczelnych organów władzy państwowej"
Podobnie jak prof. Gardocka, prof. Borecki podkreśla bardzo silne umocowanie Konkordatu w polskim prawie. Dlatego, by go wypowiedzieć, należy w pierwszej kolejności zmienić Konstytucję. Ponadto trzeba dysponować argumentami w postaci przypadków naruszeń postanowień umowy przez stronę kościelną. - Przykłady te świadczyłyby to o tym, że strona ta narusza fundamentalną zasadę prawa międzynarodowego i prawa naturalnego "pacta sunt servanta" - umów należy dotrzymywać. To otwiera pole do dyskusji, czy w takich warunkach Polska ma nadal przestrzegać umowy, która jest ewidentnie naruszana przez drugiego kontrahenta - mówi Borecki.
Marek Borowski: Kaczyński powiedział, 'że państwo ma być wyznaniowe'
Nawet gdyby zapadła decyzja o wypowiedzeniu konkordatu, przeprowadzenie tego procesu zgodnie z prawem byłoby bardzo trudne pod względem formalno-prawnym. - Konkordat jest to umowa międzynarodowa ratyfikowana za zgodą wyrażoną w ustawie. Skoro tak, to również jej wypowiedzenie może nastąpić tylko za zgodą wyrażoną w ustawie. Innymi słowy, musi być zgoda szeregu ośrodków politycznych, szeregu naczelnych organów władzy państwowej. A mianowicie: izb parlamentarnych, prezydenta RP, bo to on wypowiada, zawiera i ratyfikuje umowy międzynarodowe. Należy pamiętać o tym, że ustawa upoważniająca prezydenta do wypowiedzenia konkordatu musi przejść cały proces legislacyjny i jako ustawa może być zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. TK, jak pokazuje jego historia w III RP, nigdy nie był wrogo nastawiony do Kościoła katolickiego. Można wręcz mówić, że był i jest życzliwy. Zwłaszcza w ostatnim czasie jest życzliwy wobec religii i Kościoła. To nie ulega wątpliwości - tłumaczy przedstawiciel UW.
"Gigantycznej rewolucji nie będzie"
Nawet gdyby doszło do zmiany Konstytucji, a następnie wypowiedzenia umowy łączącej Polskę ze Stolicą Apostolską, dużo w kwestii wpływów Kościoła w naszym kraju by się nie zmieniło. - Gigantycznej rewolucji nie będzie. Konkordat ma dla Kościoła katolickiego przede wszystkim znaczenie gwarancyjne. Natomiast mnóstwo jego postanowień zostało przeniesionych na grunt ustawodawstwa zwykłego. I to ustawodawstwo nadal będzie obowiązywać. Tutaj się nic nie zmienia. To nie jest tak, że jak się wypowie konkordat, to nagle Kościół Katolicki straci osobowość prawną, dzieci nie będą mogły chodzić na katechezę w szkołach, duchowni stracą ubezpieczenie społeczne. Nie - rozwiewa wątpliwości prof. Borecki.
Co w takim razie należałoby zrobić? Ekspert prawa wyznaniowego podpowiada następujące działania: - Po pierwsze należy w pełni przestrzegać konkordatu. Ponadto lansować wykładnię przepisów konkordatu, które są zgodne z interesami państwa. Po trzecie, być może dokonać renegocjacji konkordatu, jeżeli oczywiście stolica apostolska będzie tym zainteresowana. Zanim jednak dojdzie do regulowania na nowo wzajemnych relacji, rządzący powinni "robić użytek z Deklaracji wyjaśniającej do konkordatu przyjętej w uzgodnieniu ze stolicą apostolską 15.04.1997 roku. Dokument ten został podany do publicznej wiadomości w styczniu 1998 roku. Nie został oprotestowany przez Stolicę Apostolską, dlatego należy przyjąć, że został przyjęty".
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>