"Ksiądz z Radzynia Podlaskiego zasnął roznegliżowany w samochodzie. W aucie miał narkotyki"
Samochód zaparkowany 'w zaroślach nieopodal wsi Jarczów' znaleźli 9 czerwca policjanci. Za kierownicą siedział roznegliżowany mężczyzna (miał 'porozpinaną koszulę i rozwiązane buty'), wyglądał, jakby spał. Informator 'Gazety Wyborczej' przekazał, że z mężczyzną nie reagował na polecenia policjantów, 'coś tylko bełkotał pod nosem i kazał dać sobie spokój'.
'Maciej Zdunek, p.o. rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Łukowie, uściśla, że funkcjonariusze zabezpieczyli w aucie narkotyki. - Chodzi o pewne ilości mefedronu, amfetaminy i suszu roślinnego konopi innych niż włókniste. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony na komendę' - czytamy w 'Gazecie Wyborczej'.
Postawiono mu zarzuty posiadania ok. 16 g substancji psychotropowej oraz posiadania amfetaminy i marihuany. Mężczyzna przyznał się do stawianych mu zarzutów, zastosowano wobec niego dozór policyjny.
'Ani słowa o kwestii dotyczącej np. prowadzenia auta pod wpływem narkotyków czy alkoholu. Tak policja, jak i prokuratura nie potwierdzają, że zatrzymany mężczyzna jest księdzem. Sprawy pod dywan nie zamiotła za to kuria siedlecka. Ks. Robert J. wpadł z narkotykami w piątek 9 czerwca po południu, a już w sobotę biskup siedlecki Kazimierz Gurda zwolnił go w trybie pilnym z urzędu wikariusza sanktuarium parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Radzyniu Podlaskim. Ks. J. tego samego dnia przestał także pełnić posługę wikariusza w szpitalu powiatowym w Radzyniu Podlaskim' - informuje 'GW'.
Rzecznik prasowy Kurii Siedleckiej przekazał, że biskup 'polecił ks. Robertowi J. podjąć współpracę z organami ścigania, nakazał poddać się ewentualnej karze i zobowiązał go do podjęcia terapii w ośrodku zamkniętym'.
Co ciekawa, ks. Robert J. zastąpił w Radzyniu Podlaskim księdza Mateusza G., o którym wielokrotnie informowała 'Wyborcza'. G. miał problem z alkoholem, został więc przeniesiony do innej parafii. Okazało się, że będąc pod wpływem alkoholu samochodem zajechał drogę motocykliście, który przewrócił się na bok - mężczyzna spędził kilka miesięcy w szpitalu. Jak podkreśla gazeta, policja także nie informowała, że sprawca wypadku był księdzem'.
Biskup podjął decyzję o odsunięciu duchownego 'od wszelkiej pracy duszpasterskiej' i skierowaniu go 'do czasu zakończenia śledztwa i ewentualnego procesu w miejsce odosobnienia'.