advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Polski zapaśnik oskarżył związek. "To jest żenujące" - odpowiedział prezes Supron

oprac. AS tokfm.pl
2 min. czytania
09.08.2024 19:05
Andrzej Supron odpowiedział na zarzuty Arkadiusza Kułynycza. Polski zawodnik przegranej walce o brązowy medal olimpijski zaatakował Polski Związek Zapaśniczy. - To jest żenujące, co on zrobił. To jest nie fair - powiedział Supron w rozmowie z Interią.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Arkadiusz Kułynycz w czwartek przegrał walkę o brązowy medal IO w Paryżu. Polski zapaśnik zajął ostatecznie piąte miejsce. Po zakończeniu zawodów - w rozmowie z dziennikarzami - Kułynycz ostro zaatakował Polski Związek Zapaśniczy, którego prezesem jest Andrzej Supron.

- Nie pozwolono mi zabrać sparingpartnera na najważniejszą imprezę w moim życiu. Działacze, którzy rządzą związkiem, niestety nie lubią takich zawodników, jak ja, którzy poświęcają wszystko i mają coś do powiedzenia. Jest mi przykro, bo zamiast przyjechać tutaj mój sparingpartner, to działacze przyjechali sobie z osobami towarzyszącymi - mówił zawodnik.

Kułynycz oskarżył związek. Supron odpowiedział

- To jest żenujące, co on zrobił. To jest - powiem delikatnie - nie fair - tak zarzuty zapaśnika skomentował Andrzej Supron. Prezes Polskiego Związku Zapaśniczego - w rozmowie z Interią - zapewnił, że Kułynycz otrzymał należyte wsparcie. - Robiliśmy wszystko, by nawet nie zabrakło mu sznurówki, a on teraz wylewa swoje żale z powodu porażki. Próbuje oczerniać związek, który zrobił wszystko, by wypadł jak najlepiej. Miał bardzo trudnego rywala i to piąte miejsce i tak jest jego wielkim sukcesem - ocenił Supron.

Na pytanie o brak w Paryżu sparingpartnera polskiego zapaśnika, prezes związku odpowiedział: 'Chciał zabrać swojego kolegę, który już dawno skończył z zapasami'. - To było niedorzeczne. I niemożliwe w kwestii formalnej. Nie zgodziłoby się na to ani ministerstwo sportu, ani Polski Komitet Olimpijski - stwierdził.

Supron przekonywał też, że w Paryżu nie ma żadnej wycieczki działaczy zapaśniczego związku. - To obrzydliwe, że takie słowa padają. Jako prezes, zrezygnowałem ze swojej akredytacji tylko po to, by mógł pojechać jego trener klubowy Włodzimierz Zawadzki. To on był przy macie, a nie trener kadry Józef Tracz - mówił. Jak wyjaśnił, w Paryżu jest na zaproszenie prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, jako wiceprezes PKOl.

Mural z Aleksandrą Mirosław do poprawy. 'Pracowałem nad tym kilkaście miesięcy'

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>