Dzieci "zakiszone" w klasach. Przez to uczniowie mogą stracić nawet rok nauki
- Lekarze i naukowcy wysłali list do kandydatów na prezydenta ws. jakości powietrza w szkołach;
- Zbyt duże stężenie dwutlenku węgla ma wpływ na zdolność do koncentracji i uczenia się dzieci, podkreślają w piśmie;
- "Termomodernizacje prowadzą do ‘zakiszenia’ klas" - skomentowała w TOK FM Zofia Sobczak ze Stowarzyszenia Pacjent Europa.
Lekarze specjaliści oraz wspierające ich organizacje pozarządowe wysłali list do kandydatów na prezydenta w sprawie jakości powietrza w polskich szkołach. Według nich, w salach lekcyjnych dzieci mają do czynienia ze zbyt dużym stężeniem dwutlenku węgla, co wpływa na ich zdolność do koncentracji i uczenia się.
Jak mówiła w TOK FM Zofia Sobczak, jakość powietrza w polskich szkołach jest na zła, co potwierdzają też badania. Te przeprowadzone w 28 szkołach w Warszawie, pokazały, że tylko jedna miała prawidłowe wyniki. Przy czym, jak zastrzegła, to szkoła ze starymi, nieszczelnymi oknami. - Niestety, termomodernizacje, które są konieczne, prowadzą do "zakiszenia" klas - podkreśliła ekspertka ze Stowarzyszenia Pacjent Europa w "Poranku Radia TOK FM".
W rozmowie z Jackiem Żakowskim tłumaczyła, że rosnące stężenie dwutlenku węgla w klasach wpływa na umiejętności poznawcze dzieci.
- Przez lata tłumaczyliśmy sobie, że dzieci zasypiają, bo są niewyspane albo lekcje są nudne. Prawda jest taka, że dzisiaj siedzą po sześć, osiem godzin w klasach, w których są przyduszane szczelnymi oknami - zastrzegła też.
Posłuchaj:
Słaba jakość powietrza zabiera rok nauki
W ocenie gościni TOK FM w efekcie dziecko w szkole podstawowej może tracić nawet cały rok nauki. - Ze względu na słabą jakość powietrza dziecko dużo gorzej przyswaja wiedzę - potwierdziła Zofia Sobczak. Wskazała przy tym, że mniej typowymi objawami mogą być swędząca skóra czy np. pieczenie oczu.
- Jeżeli chodzi o jakość powietrza wewnętrznego w szkołach, jesteśmy w takim momencie, jak byliśmy 15 lat temu w kwestii smogu - oceniła także.
Tyle powinna kosztować dobra parówka. Polacy muszą złapać się za portfele. 'Innej opcji nie ma'
Zdaniem Zofii Sobczak wzorem do naśladowania mogą być kraje skandynawskie, w których regulacje określają górną granicę stężenia dwutlenku węgla w szkołach na poziomie 1000 ppm. Polskie regulacje, wskazała, mówią o 2000 ppm, choć w rzeczywistości CO2 w klasach może osiągać nawet 4000 ppm.
Dodał, że wśród rekomendacji są m.in. monitoring jakości powietrza w szkołach. - To wymagający projekt, ale dzisiaj musimy zacząć o tym rozmawiać - skwitowała w TOK FM.